Moje przygody zimą za kółkiem

Zima to początek mojej kariery za kółkiem. Pierwsze auto kupiłem w lutym 2010r. i do lata praktycznie dużych opadów śniegu nie było. Co prawda, gdy przyjechałem samochodem pod dom, była pod nim warstwa lodu, na którym się prawie wywaliłem, bo do samochodu założyłem buty na cienkiej podeszwie. Na szczęście trapery szybko ogarnąłem. Z tego okresu nie kojarzę żadnych trudności. Poznajcie jednak późniejsze moje przygody zimą za kółkiem.

zima 2010/2011
Moje przygody zimą za kółkiem
Pierwsza prawdziwa zima za kółkiem. Jeszcze nie było wiadomo, że to jedna z ostatnich zim śnieżnych

Zupełnie inaczej było następnej zimy, która rozpoczęła się pod koniec listopada 2010r. I to zaczęła się z przytupem, bo opadami mokrego śniegu w temperaturze +1/0 stopni. Opady zamarzały natychmiast i wszystkie auta pokryły się warstewką lodu. W starszych modelach efekt był taki, że kierowcy mieli problem z dostaniem się do środka. A gdy już im się to udało – drzwi nie chciały dać się zamknąć. Po zakupach na parkingu przed domem handlowym pomagałem z trzem osobom, z czego jedna pojechała w końcu, druga zostawiła auto, trzecia próbując się do środka uszkodziła kluczyk i jej auto nie odpaliło. Pewnie ze środka wypadł elektroniczny moduł od immobilizera. Z tego ataku zimy wyszedłem bez szwanku.

pierwszy zimowy wyjazd do pracy

Gorzej było na drugi dzień. Napadała naprawdę gruba warstwa śniegu. Drogowcy niezbyt dawali sobie radę z jego uprzątnięciem. Moja droga w jednym miejscu przecinała przejazd kolejowy, z kolei kawałek dalej było skrzyżowanie z drogą krajową. Oba te miejsca miałem pod górę. Przejazd udało się minąć bez problemów, te pojawiły się przy podjeździe na DK. Rzuciło mną ostro i prawie wpadłem do rowu. Śniegu było bardzo dużo, do tego pod górę – ciężko było wyczuć balans gazu i sprzęgła, żeby auto ruszyło i nie wpadło do rowu. Wracając do domu jezdnia była nadal śliska. Z DK zjechałem dość sprawnie, ale zaraz czekał mnie przejazd, który tym razem miałem w dół. I nie dałem rady zatrzymać się na STOPie – dobrze, że nic nie jechało. Dodam, że mój ojciec doświadczony kierowca miał tak samo.

kłopoty w pracy

Ponieważ była to ostatnia śnieżna zima, dużo kłopotów miałem parkując przed swoim miejscem pracy, zwłaszcza, że szef nie był zwolennikiem odśnieżania i kilka razy tam się zakopałem. Jak zapadła decyzja o odśnieżaniu to musieli już sprowadzić ciężki sprzęt budowlany, a hałda zebranego śniegu zalegała do wiosny 😀 Kojarzę jeszcze problem z akumulatorem, ale nie na parkingu, a w domu: 26 grudnia sobie ładnie odśnieżyłem, a 27 rano Seicento nie odpaliło i pozostał autobus.

Akumulator najbardziej dał mi się we znaki przez 3 kolejne lata. I mój magik-mechanik udowadniający mi, że wszystko działa, a po prostu pokonuję za krótkie dystanse. Bzdura totalna, do tego wiedziałem, że coś dzieje się dopiero po zamknięciu centralnego zamka. W końcu po 2 zimach, gdzie na noc odłączałem akumulator znalazłem fachowca. Prozaiczną przyczyną moich kłopotów okazała się bateria alarmu, która się rozładowała i syrena prąd czerpała z akumulatora. Czemu nic nie wiedziałem? Bo odłączyłem alarm, a tak naprawdę go wyciszyłem. Więc nie miałem jak dostać sygnału o pustej baterii.

dbaj zimą o akumulator

Akumulatory dostają w kość w czasie mrozów, więc prośba – starajcie się nie jeździć na krótkich dystansach. Jeżeli mieszkacie w mniejszej miejscowości i pojedziecie na zakupy do większej, to starajcie się jak najmniej jeździć od sklepu do sklepu, a raczej zostawiać pojazd w jednym miejscu i obejść kilka sklepów pieszo. Starajcie się mieć kable rozruchowe, nawet, gdy nie wiecie jak z nich skorzystać. Niestety, dużo więcej ludzi umie, niż je ma, więc bez problemu powinien się znaleźć kierowca, który użyczy prądu i powie, co zrobić. Do tego, jeżeli nie chcesz doładowywać akumulatora w domu – staraj się jeździć co min 3 dni po minimum 20 minut. Jak masz start-stop, to go wyłącz na czas mrozów.

Jak widać moje przygody zimą za kółkiem były różne. Jedne śmieszniejsze, drugie mniej śmieszne. Na szczęście zawsze kończyły się one dobrze. Napisz na Facebooku, co Tobie się przydarzyło o białej porze roku. Proszę o reakcje i komentarze na FB:) Zapraszam również na Patronite i zrzutka.pl.