Kiedy przygotować auto do zimy

Od około dziesięciu lat obserwujemy skrócenie śnieżnej zimy w Polsce. Właściwie nie tyle skrócenie, co przesunięcie terminów. Ale ta sytuacja sprawia, że trudno przewidzieć, kiedy przygotować auto do zimy.

ZimaGdansk2007
Gdansk, Budowa linii tramwajowej na Chełm, listopad 2007 rok

Przeglądając swoje wspominki na Fejsie odkryłem, że ostatni rok, w którym miała miejsce bardzo śnieżna zima to przełom 2010 i 2011. Wówczas jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia napadało masę śniegu i utrzymał się on dość długo. Ogólnie do tego 2011 20 cm śniegu nie było niczym nadzwyczajnym. Poślizgałem się wtedy moim Seicentem.

Zasniezony Lebork
Lębork, ul. Armii Krajowej

Spójrzcie na te ilości śniegu, który musiał być wywożony koparkami. Od tamtej pory nie było aż takich ilości białego puchu. Przynajmniej na północy. Bardzo ułatwia to życie niektórym.

właściwy czas na zmiaNĘ OPON

Pierwszym minusem takiej sytuacji jest dbałość o opony. Granica temperatur, przy których należy zmienić ogumienie to 7 stopni Celsjusza. Spokojnie można było to robić na przełomie października i listopada. Już na początku tego drugiego miesiąca mieliśmy śnieżną zimę. Od tego drugiego miesiąca mieliśmy już opady śniegu i zimowe ogumienie było niezbędne. Dziś jest zgoła inaczej. Owszem trzymając letnie gumy do grudnia narażasz się na jakieś incydentalne gołoledzie. Generalnie jednak nie będziesz mieć problemu.

Do kiedy trwa zima
Zima w Mostach
Zima pod koniec marca 2008

Zima co prawda nie zaczyna się zbyt wcześnie. Ale za to trwa dość długo. Na zdjęciu widzimy atak śnieżnej zimy w marcu 2008 roku, jednak już 2 lata temu opady śniegu miały miejsce również w maju. To powoduje, że ciężko trafić również moment zmiany opon z zimowych na letnie. Ja odwlekam ten moment właśnie do maja tak, żebym miał pewność, że zima mnie nie zaskoczy.

Dziś niektóre z Pań uświadomiły mi jeszcze jeden negatywny aspekt zimowej sytuacji. Mamy bowiem w Społeczności sporą grupę entuzjastek zimowej zabawy autem. Tzw driftowanie z roku na rok zyskuje coraz więcej entuzjastek. Niestety liczba dni, w których mogą oddawać się swojemu ulubionemu zajęciu maleje. Trochę łatwiej jest Paniom, które zamieszkują południe kraju. Tam liczba dni, w której utrzymuje się śnieg jest znacznie większa, niż na pozostałych obszarach

pozytywy krótszej zimy

Krótsza zima ma także zalety. Po pierwsze – Panie, które jeżdzą rzadziej, bądź na krótszych dystansach w ogóle nie muszą martwić się, kiedy przygotować auto do zimy. Zamiast zmiany opon, w takim przypadku można rozważyć zakup całorocznych opon wysokiej klasy. Dużo łatwiej też żyje się osobom, które zimą całkowicie rezygnują ze swojego auta. Nie ma nic złego w tym, że niektóre Panie rezygnują zimą z eksploatacji swojego pojazdu. Dzięki temu, że liczba takich dni maleje – auto można odstawić na stycczeń i luty, a od marca spokojnie jeździć, pomijąc te nieliczne dni, w których spadnie śnieg:)

Pamiętajcie też, że gdy jeździcie autem zimą – musicie odpowiednio o nie zadbać. Krótsza zima sprawia, że niezbędne czynności można wykonać nawet w listopadzie:)

KONKURS GRUDNIOWY

Zapraszam do wrzucania screenów w tym miejscu. Przypominam, że warunkiem wzięcia udziału w losowaniu jest zamieszczenie kompletu screenów:) Ich lista tutaj🙂

Gdy wydarzy się wypadek 2

Dziś chcę powiedzieć o tym, że gdy masz prawko, najważniejsze jest, żeby jeździć. We wczorajszym wpisie umknęła mi ta ważna sprawa. Gdy wydarzy się wypadek, trzeba jak najszybciej ponownie wrócić za kierownicę. W przeciwnym razie ryzykujesz, że nigdy już nie usiądziesz za kółkiem. Ale dotyczy to nie tylko wypadku, a każdej sytuacji, gdy masz prawko „w szufladzie”, w tym także tuż po otrzymaniu prawa jazdy.

Z jazdą samochodem w takim przypadku jest jak z małżeństwem. Kłótnia powinna się zakończyć się w tym samym dniu, w którym się zaczęła. W przeciwnym razie wroga atmosfera będzie narastać i może skończyć się źle. Co do auta – czasem zniechęci Cię nieudana jazda, czy błąd, który popełnisz bez konsekwencji. Innym razem dostaniesz prawko i nie będziesz miała czym jeździć.

jazda po wypadku
gdy wydarzy się wypadek
Fot FREEPIK

Fakt, że gdy wydarzy się wypadek, nie zawsze jesteś w stanie wsiąść za kółko. Ale gdy tylko wydobrzejesz, chociaż kilka minut spróbuj pojeździć. Chodzi o to, żeby przykryć niedobre wspomnienia. Gdy tylko raz się przejedziesz, dużo mniej myślisz o stresie. A im więcej jazd odbędziesz, tym szybciej jazda w ogóle przestanie Cię stresować. Jeżeli nic Ci się nie stało, najlepiej za kółko wsiąść jeszcze tego samego dnia. Nie trzeba od razu jeździć nie wiadomo jak długo. Wystarczy kilka chwil bezproblemowej jazdy. Zazwyczaj to wystarcza, aby kontynuować swoją karierę za kółkiem.

jazda po zdobyciu prawa jazdy

Również po zdobyciu prawa jazdy dobrze jest od razu wsiąść za kółko. Tak, jak już Wam radziłem, jeżeli bardzo się stresujesz i stać Cię, możesz kupić specjalne auto. Takie tylko na dojechanie. Innym rozwiązaniem, gdy mieszkasz w dużym mieście, jest wynajęcie auta na minuty. Dzięki tym rozwiązaniom utrzymasz kontakt z autem i będziesz rozwijać swoje umiejętności. Po skończonym kursie kluczowe jest przełamanie się do jazdy bez osoby, która w razie czego za Ciebie zahamuje, czy złapie Ci kierownicę.

Co, gdy zdarzy się dłuższa przerwa

Oczywiście, zdarzają się sytuację, że albo masz dużą traumę, albo po prostu nie masz czym jeździć. Jak wówczas wrócić do prowadzenia auta? Tu się pewnie zdziwisz: nie ma jednego uniwersalnego sposobu. Część Pań wykupuje sobie godziny w szkole jazdy. Zwykle wystarcza kilka jazd. Przypominam, że dokument masz, więc z „elki” możesz od razu wsiąść za kółko. Inne osoby zaczynają na jakichś małouczęszczanych terenach. Ostatnie osoby po prostu wsiadają za kółko i jadą. Przy czym na koniec dodam, że gdy zaczynasz jazdę nie ma co się martwić o auto. Ono zawsze dostanie po tyłku. Źle dobrany bieg, zbyt szybko lub późno puszczone sprzęgło to na początku jazdy nie powód do zmartwień. Im więcej będziesz jeździć, tym szybciej nabędziesz praktyki i to, o czym pisałem będzie szło coraz lepiej:)

JUTRO….

Na koniec chciałbym Ci podać słowo, którego nie wolno Ci wypowiadać, jeżeli chcesz naprawdę prowadzić auto. To słowo „jutro” 🙂 Kiedy je mówisz, znaczy to, że nie do końca jesteś do czegoś zdeterminowana. Bo sobie wyobraź. Chcesz pojeździć, ale mówisz „jutro”. Czyli fajnie, na razie jest daleko. Ale mija noc, jest kolejny dzień i sytuacja zmienia się o 180 stopni. Jeżeli chcesz jeździć, już pora. A co Ty sobie pomyślisz? Jutro:) I tak wszystko się będzie przesuwać. Także, jeżeli coś postanawiasz – zamiast „jutro” pomyśl tu i teraz:) Jeżeli zastanawiasz się, czy jeździć autem – tu i teraz bierz kluczyki i chociaż spróbuj:) Zazwyczaj, gdy wyjedziesz na ulice – stres mija:)

Gdy wydarzy się wypadek

Co zrobić, gdy wydarzy się wypadek? Jest na stronie taki wpis. Ale teoria teorią, a gdy dotyka to nas? Gdy ludzie zaczynają wskazywać „ty byłeś/byłaś winna”, „jak jeździsz”.

Faktycznie – niektóre wypadki są spowodowane przez brawurę, nieodpowiedzialność, głupotę. Mamy wtedy straszną pokusę pokazania, jaki to zły, nieodpowiedzialny człowiek. I mamy do tego prawo. Ale nie może to przyjmować postaci ostracyzmu czy triumfalnego wytykania palcem. Zanim coś takiego napiszesz, warto się zastanowić. Czy nigdy w życiu nie zrobiłaś nic głupiego? Nic, czego się wstydzisz, o czym chcesz zapomnieć? Tym musimy się kierować w ocenie innych kierowców. I jeżeli ktoś sam rozumie swój błąd, nie ma co „dowalać mu do pieca”. Gdy nie rozumie – uświadamiamy mu to, ale merytorycznie. Argument „ja jeżdżę 15 lat, to wiem lepiej” nie jest w tym przypadku najbardziej fortunny. Przypomina mi faceta, który 35 lat zbierał grzyby i… zatruł się muchomorem sromotnikowym. No i na koniec tego akapitu. Jeżeli Twoje rady nie przemawiają do osoby? Odpuść. Niektórzy muszą się sparzyć, inaczej nie zrozumieją, że ogień jest gorący. Najbardziej hardkorowi muszą sparzyć się dwa razy – za pierwszym pomyślą, „że ten ogień był jakiś zły”. albo, że mieli pecha.

Gdy wydarzy się wypadek
Fot FREEPIK

Podobnie rzecz ma się z młodymi kierowcami. Dostają znacznie lepsze auta, niż ich równieśnicy 20 lat temu. Wsiadają i są panami świata. Zwłaszcza prowadzący nowe auta z milionem asystentów uważają, że są nieśmiertelni i nic im się nie może stać. Niestety, gdy dowiadują się, że jak wszyscy, podlegają prawom fizyki – często jest już za późno.

wyprzedzamy tylko, gdy mamy absolutną pewność

Niektórzy sądzą, że przepisy ruchu drogowego powstały po to, żeby utrudnić życie kierowcom. Tymczasem większość z nich istnieje po to, aby zwiększyć bezpieczeństwo. Bo chyba nie ma osoby, której nie frustruje zawalidroga snująca się przed nami 20-30 km/h. Niestety – to nie oznacza, że od razu następuje redukcja, kierunkowskaz i wyprzedzamy. Przepisy dotyczące wyprzedzania, czy omijania są jednoznaczne i funkcjonują niezależnie od tego, czy wyprzedzamy ciężarówkę, która jedzie 90 km/h, czy omijamy roboty drogowe. Żeby przejechać na drugi pas musimy się upewnić, że nikt nas nie wyprzedza, że nikt nie jedzie z przeciwka, ale też, że przed autem jest wolne miejsce. Gdy nie możemy tego sprawdzić – grzecznie jedziemy za wlokącą się zawalidrogą. Oczywiście przywołuję tu każdą sytuację. Bo przecież spotkać Cię to może w drodze w góry czy nad morze. Może jakiś biedny rolnik swojego Ursusa w sobotnie południe zapragnie wziąć na pole? Sam się za takim wlokłem ruchliwą trasą wiodącą nad morze. Przez 15 km ciągnął się sznureczek. Pan nie czuł odrobiny zażenowania. A jaki byłem zdenerwowany wie tylko moja żona.

prędkość zawsze musisz dostosować do warunków panujących na drodze

Oczywiście po raz kolejny powtórzę: prędkość dopasowujemy do warunków panujących na drodze. Musi ona pozwolić Ci opanować auto. I w słoneczny dzień będzie to prędkość wynikająca z przepisów, czy znaku drogowego. A w dzień mroźny? Duży mróz rzadko stanowi zagrożenie. Bój się najbardziej temperatur w pobliżu zera stopni, gdy woda naprzemiennie zamarza i się topi. Gdy jedziesz w takich warunkach, co jakiś czas postaraj się przyhamować i obserwuj zachowanie auta. Najczęściej gdy wpadniesz w poślizg, uszkodzisz pojazd i natknie się na Ciebie policja – wystawi mandat właśnie za niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze. A gdy wydarzy się wypadek dojdą jeszcze co najmniej koszty związane z autem.

uważajcie zimą

Wypadek może się zdarzyć wszędzie. Ale szczególnie zimą należy zwracać szczególną uwagę na to, co dzieje się na ulicy. To szczególnie trudna pora roku. Raz, że oblodzenia, deszcze i wiatry występują bardzo często, to jeszcze przez większość część doby jest ciemno. Zwłaszcza w miastach atakuje nas wtedy masa świateł z różnych stron i jest bardzo trudno zachować koncentrację. A wiele z Was zarówno wyjeżdża z domu po ciemku, jak i do niego wraca. Do tego nieoświetleni piesi i o nieszczęście nietrudno. Wiem, że to, co napisałem wszyscy już wiedzą. Nigdy jednak za wiele przypominania. Gdy wydarzy się wypadek, jest za późno.

uważajcie latem

Wielu kierowców uważa, że latem nic złego nie może ich spotkać na drodze. I nic bardziej mylnego. W żadnej sytuacji nie można generalizować. Latem zdarzą się ulewy, silne wiatry. Do tego nierówna nawierzchnia, albo zbyt równa nawierzchnia i nieszczęście gotowe. Najmniej oczywiste ryzyko, to Aquaplanning.

Pierwszy dzień zimy na drodze

Zima przypomniała nam o swoim istnieniu. Wtorek to pierwszy dzień, w którym z wielu miejsc docierały sygnały o śniegu, lodzie czy zamarzniętych szybach. Nie obyło się bez problemów. Poślizgi, zamarznięte zamki, rozładowujące się akumulatory. To wszystko nierozłącznie związane jest z zimą, a i tak musimy się cieszyć, że śnieg zobaczyliśmy w grudniu. Ja dziś pierwszy raz założyłem zimowe buty. Do tej pory wystarczały adidaski. Pierwszy dzień zimy wymusił zmiany nie tylko na drodze:)

widzę szron za oknem, czy to już powód, żeby zostawić auto w garażu?

U Pań, które zimą nie prowadziły auta już oszroniona trawa budzi stres. Zupełnie niepotrzebnie. Jedyne, czego będziesz potrzebować to skrobaczka lub płyn do odmrażania szyb. Jedź ostrożnie, zostaw miejsce między Tobą, a poprzedzającym autem i wszystko będzie dobrze. Pamiętaj, że Twój największy wróg to temperatura bliska zeru i opady deszczu lub deszczu ze śniegiem. Woda po zetknięciu się z autem momentalnie zamarza i wchodzi we wszystkie szczeliny. Możesz mieć problem z wejściem do środka. Najlepiej odmrażacz, a jak będziesz w sklepie motoryzacyjnym kup preparat konserwujący do zamków. Napsikasz i powinnaś mieć spokój z zaciętymi zamkami

jezdnia wydaje się mokra, ale jest prawie zero stopni, co się dzieje

Cienka warstwa lodu imituje wilgoć. Taka nawierzchnia i goły lód to Twoi najwięksi wrogowie. Na cieniutkiej warstwie lodu wystarczy zmniejszenie prędkości i nie blokowanie kół podczas hamowania (uchroni przed tym pulsacyjne hamowanie i ABS). Najlepiej na samym początku drogi sprawdzić, jak jest ona śliska. Wcisnąć hamulec i sprawdzić, czy buja. Teraz gołoledź, czyli popularna „szklanka”. Jeżeli występuje w całym regionie to jest to chyba jedyna sytuacja, w której rekomenduję zostawienie auta, jak i siebie w domu. Wiem, że nie zawsze się da. Ta jednak sytuacja ma to do siebie, że nawet 20 km/h to może być za dużo. Jeżeli jest bardzo ślisko możesz się spotkać z tym, że koła nie będą skręcać i żaden ABS nie pomoże się zatrzymać. Jedyny plus taki, że jak się znajdzie szaleniec, który chce wyprzedzić wszystkich, to zaraz go obróci i wleci do rowu. Z tego powodu jest ich wtedy 90% mniej.

moje auto coraz słabiej kręci przy odpalaniu, czy w końcu nie zapali?

Jest taka opcja, dlatego każda z Was powinna być wyposażona w prostownik. Im starsze auto, tym mniejszy problem. Zwykły akumulator kwasowy czy żelowy może być ładowany całą noc standardowym prostownikiem. Nowsze akumulatory podtrzymują tyle systemów elektronicznych, że po ich podłączeniu coś może nie działać. Stąd takie przypadki najlepiej ładować w garażu lub na swoim podwórzu. Podczas ładowania akumulator zostaje podłączony. Zwróć też uwagę, czy gdy prowadzisz kontrolka akumulatora się nie pali. Jeżeli się pali – akumulator nie jest ładowany. Trzeba natychmiast zgłosić się do mechanika samochodowego.

co muszę kupić przed zimą do swojego auta

Nic nie MUSISZ, ale powinnaś sprawdzić, czy masz kilka rzeczy, które przydadzą się, gdy nadejdzie pierwszy dzień zimy na drodze:

  • drapak lub płyn do odmrażania szyb. To i to stosowałem. Płyn lubi też zamarznąć (może miałem najtańsze badziewie), ale jak leci ciepłe powietrze to daje radę
  • miotełka do odśnieżania – pamiętaj, nie wystarczy omieść śnieg z przedniej szyby. Nie może go być nawet na dachu
  • środek konserwujący zamki w aerozolu i środek odmrażający
  • plandeka na przedniej szybie – przyda się nawet Paniom garażującym auto, które pracują. Chyba, że przed pracą też garaż. Plandeka to jest dopiero komfort. Jak jeździłem codziennie, to używałem też codziennie.
Rady innych użytkowników

Panie, które nie są na Czacie SOS zapraszam. Dziś nasza koleżaka Yuki Hrhr dodała tam 2 cenne posty odnośnie pierwszego dnia zimy na drodze. Zachęcam, aby je przeczytać. Aby odnaleźć czat zapraszam tu. Znajdziesz tam info o pozostałych naszych kanałach, na które zapraszam:)