Jak to jest z pierwszeństwem przejazdu

jak to jest z pierwszeństwem przejazdu

Do napisania tego posta skłoniła mnie mocna wymiana zdań pod jednym z postów. Zwykły obrazek przedstawiający skrzyżowanie potrafi bardzo podgrzać temperaturę dyskusji. A o co chodzi? O odpowiedź na pytanie kto ma pierwszeństwo. Jak więc jest z pierwszeństwem przejazdu?

ustąp pierwszeństwa przejazdu

Odwrócony żółty trójkąt z czerwoną obwódką to jeden z najczęściej spotykanych znaków. Jest to znak A-7 Pokazuje on Ci, że zbliżasz się do ulicy, na której inne pojazdy mają pierwszeństwo. Jeżeli jesteś pewna, że droga, na którą chcesz wjechać jest wolna, przed wjazdem na nią nie musisz się nawet zatrzymać. Oczywiście, jeżeli nie ma dobrej widoczności, musisz się zatrzymać, upewnić, że nic nie jedzie i możesz wjeżdżać.

Pamiętajcie również, że 99,9% rond w Polsce poprzedzonych jest tym znakiem. Być może napiszę specjalny odcinek o rondach.

Znak stop
jak to jest z pierwszeństwem przejazdu

Czerwony ośmiokąt w białej obwódce z literami STOP informuje o tym samym, co znak ustąp pierwszeństwa przejazdu. Ale przed wjazdem na drogę z pierwszeństwem przejazdu musisz bezwzględnie się zatrzymać. Oczywiście nie przed znakiem, a w oznaczonym miejscu, czyli np. przed przejazdem kolejowym, lub wjazdem na skrzyżowanie. Najczęściej takie miejsce zatrzymania wyznacza linia bezwzględnego zatrzymania P-12. Jeżeli stoi znak B-20, ale nie ma linii P-12, musisz zatrzymać się tak, żeby widzieć, czy wjeżdżając na drogę z pierwszeństwem przejazdu, lub mijając przejazd kolejowy, nie spowodujesz niebezpieczeństwa.

gdy nie ma znaku

Gdy nie ma znaków drogowych, lub mamy do czynienia ze znakiem A-5 „skrzyżowanie równorzędne”, obowiązuje tzw. reguła prawej dłoni, czy też prawej ręki. Czyli pojazd, który jest z naszej prawej strony ma pierwszeństwo przed nami.

pierwszeństwo łamane

Często zdarza się, że gdy drogi przecinają się pod kątem prostym mamy jasną sytuację. Droga z pierwszeństwem przejazdu przecina się z drogą podporządkowaną. Ale nie zawsze tak jest. Czasem główna droga „zakręca” pod kątem prostym. A dwie dodatkowe drogi są podporządkowane. Co wówczas? Jeżeli auto przejeżdża przez skrzyżowanie drogą, która ma pierwszeństwo, nie ma problemu. Gorzej, jeżeli znajduje się na drodze podporządkowanej. Jeżeli dwa auta są na drodze podporządkowanej, również obowiązuje reguła prawej dłoni, czy prawej ręki.

który znak jest ważniejszy?

Na różnych forach komunikacyjnych kierowców do białości rozgrzewa temat, który znak jest ważniejszy. Wielu użytkowników dróg uważa, że skoro przed znakiem A-7 nie trzeba się zatrzymać, a przed B-20 trzeba, znak A-7 jest nadrzędny. Nic bardziej mylnego. W kwestii pierwszeństwa oba znaki są RÓWNORZĘDNE. Różnica między nimi polega WYŁĄCZNIE na tym, że przed wjazdem na drogę, czy przejazd przed którym stoi znak B-20 MUSISZ się zatrzymać. Nawet przy doskonałej widoczności. Przy znaku A-7 nie musisz w takiej sytuacji się zatrzymać. I to wszystko.

dlaczego o tym piszę?

Wpadłem na pomysł tego wpisu, gdy przedwczoraj jedna z Pań napisała do mnie, że jest to gorący temat. Później obrazek pojawił się również na naszej grupie i również wzbudził ożywioną dyskusję. Powody są różne. U części osób to rutyna, część w ogóle nie miała tego na swoim kursie. Musicie wiedzieć, że w czasach, kiedy ja jeszcze robiłem prawo jazdy, nikt wykładami się nie przejmował. A przynajmniej mało kto. Działo się tak, ponieważ nieodłącznym elementem kursy były testy. Czyli zbiór kartek z pytaniami i odpowiedziami. Chyba 30 zestawów po 15 pytań. Już teraz nie pamiętam, czy pytania na egzaminie były wymieszane pomiędzy zestawami z kartki, chyba jedynie różna była kolejność pytań w zestawie. Dlatego kursanci uczyli się odpowiedzi na pytania. Dopiero później zostało to zmienione.

Dlatego myślę, że warto co jakiś czas wspomnieć coś na temat przepisów. Odświeżania wiedzy nigdy za dużo:) Zapraszam Was na pozostałe kanały. Zapraszam do wsparcia naszej działalności na zrzutce i patronite.pl. Przypominam, że na naszym instagramie trwa prezentacja Waszych aut. Zawsze możesz podesłać tam zdjęcie swojego auta.

Od kiedy nie musimy mieć przy sobie prawa jazdy

Konieczność zabierania ze sobą prawa jazdy już od jakiegoś czasu budzi kontrowersję. Tymczasem w połowie sierpnia Sejm uchwalił przepisy, które w końcu zlikwidują ten przykry obowiązek. Zatem od kiedy nie musimy mieć przy sobie prawa jazdy?

nie trzeba wozić ze sobą prawa jazdy
zmiany w ustawie dokonane w sierpniu 2020 roku

Aż dziwne, że ta ustawa przeszła u nas bez echa. Wprowadza ona bowiem szereg dużych zmian w procesie rejestracji auta i posiadania praw jazdy przy sobie. O tym, co zmieni się w procesie rejestracji napiszę w późniejszych dniach, ale zmiany, jak w końcu wejdą w życie będą spore. Te jednak będą wchodzić w życie stopniowo, a część już obowiązuje.

musisz mieć przy sobie jedynie prawko

Przepis o tym, że dowodu rejestracyjnego nie musisz mieć przy sobie obowiązuje już dobre kilka lat. Z upływem czasu liberalizowano wszystkie dotyczące go przepisy do tego stopnia, że dziś musisz go jedynie mieć. No i jeżeli ulegnie zniszczeniu, musisz nadal złożyć wniosek o wymianę. Tak samo, jeżeli go zgubisz. Ale prawo jazdy nadal uporczywie musisz wozić ze sobą.

Fot FREEPIK – ten widok 4 grudnia przejdzie do historii
będzie można zostawić prawo jazdy w domu

Odpowiemy teraz na pytanie zawarte w tytule. 4 grudnia po powrocie do domu możesz wyjąć prawo jazdy z portfela, czy torebki. A potem schować je w domu w bezpiecznym miejscu. Od 5 grudnia policjant w trakcie kontroli drogowej nie będzie miał podstaw, do zażądania od Ciebie prawa jazdy. Oczywiście, jeżeli masz ochotę, dokument nadal będziesz mogła wozić przy sobie.

czy to szansa dla osób, które zdadzą egzamin na prawo jazdy?

I tu część z Was spotka rozczarowania. Na pewno te z Was, które są jeszcze w trakcie kursu miały iskierkę nadziei. Wydawało się, że gdy nie trzeba będzie ze sobą wozić prawa jazdy, praktycznie z auta egzaminacyjnego będziesz mogła przejść za kółko swojego auta. Niestety tutaj nie zmienia się nic. Nadal będziesz zobowiązana wnieść opłatę, odebrać dokument i dopiero wówczas będziesz mogła jeździć.

zatrzymanie prawa jazdy

Do tej pory policjant po prostu odbierał Ci dokument. Od 5 grudnia będzie inaczej. Skoro dokumentu nie będziesz mieć przy sobie, policjant zatrzymanie dokumentu odnotuje w systemie informatycznym. Także, mimo, że dokument zostanie przy właścicielu, ten nie będzie miał prawa się nim posługiwać. Analogicznie, gdy ustaną przesłanki, dla których odebrano Ci prawko, w systemie informatycznym zostanie wprowadzona stosowna adnotacja i możesz wracać za kółko.

aplikacja mobywatel

Aplikacja mObywatel jest znana już wielu osobom, niekoniecznie kierowcom. Znajdziesz tam informację o swoim dowodzie osobistym, rejestracyjnym (jeżeli masz kilka to o każdym z nich), czy posiadanych przez Ciebie receptach. Niebawem będzie tam również w końcu informacja o Twoim prawie jazdy. Dostęp do tych dokumentów będzie miał również funkcjonariusz przeprowadzający kontrolę drogową. Także żaden numer z podszywaniem się pod kogoś innego nie powinien przejść. A w praktyce pewnie różnie bywa.

pozostałe zmiany

Ustawa z 14 sierpnia 2020 r., w której zawarto m.in. informacje o braku konieczności posiadania prawka przy sobie łącznie zawiera aż 22 strony zmian. Prawko to ułamek z nich. Dużo bardziej rewolucyjne zmiany weszły w zakresie rejestracji pojazdów, ale temu poświęcę ze 2 wpisy w kolejnych dniach.

Zapraszam Was na pozostałe kanały. Zapraszam do wsparcia naszej działalności na zrzutce i patronite.pl. Przypominam, że na naszym instagramie trwa prezentacja Waszych aut. Zawsze możesz podesłać tam zdjęcie swojego auta.

Zmiana opon w 2020 roku

W sobotę rano na Facebooku zapytałem Was, jak myślicie, kiedy w tym roku trzeba będzie zmienić opony. Odpowiedzi były trochę zaskakujące. Jestem pewien, że kilka lat temu, byłyby jeszcze inne. Oczywiście są Panie, których auta już mają zimowe kapciuszki, ale… chyba pierwszy raz pojawiły się odpowiedzi Pań, które nie zamierzają zmieniać opon. Jaka więc będzie zmiana opon w 2020 roku.

zmiana opon w 2020 roku
Fot FREEPIK
klasyczna zmiana opon

Nie jest na pewno zaskoczeniem, że najwięcej Pań chce zmienić swoje opony. Jednak te, które chcą zrobić to w październiku, to wyjątki. Zazwyczaj są to sytuacje losowe, jak np urlop w Polsce. Najwięcej Pań planuje zrobić to na początku listopada, ale nie brakuje takich, które szykują się na grudzień. Jeszcze niedawno taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia. Niejednokrotnie już pod koniec października na drogach pojawiał się śnieg i lód zmuszając kierowców do wytężonej uwagi.

W tej grupie jeszcze jestem również ja. Szkoda mi 3 letnich UniRoyali. Ale również u mnie nastąpiła zmiana. Do serwisu zamierzam wybrać się na początku listopada. Oczywiście zakładam tutaj, że zima będzie lekka, a temperatura utrzyma się powyżej +7 stopni. Pamiętajcie jednak, że ja mam tę specyficzną sytuację, że jeżeli zima mnie zaskoczy, mogę sobie pozwolić na zostawienie auta na parkingu.

jazda cały rok na oponach wielosezonowych

To jest krok, ku któremu skłaniam się również ja. Tylko muszę zjeździć obecnie posiadane opony. Panie, które chcą mieć w swoich autach takie opony muszą pamiętać o jednym. Opona oponie nierówna. Zasadniczo wyróżniamy 3 grupy opon. Wielosezonowe bierzemy z najwyższej półki. Te z najniższej to będą śmieci, na których nie raz się „obkręcisz”.

zmiana opon w 2020 roku
Fot FREEPIK
Dokąd jeździsz autem

Wybierając typ opon wielosezonowy musisz zastanowić się nad tym, gdzie będziesz jeździć tym samochodem. Jazda miejska lub po płaskim terenie z pewnością na tak. Mamy tak ciepłe zimy, że nie powinnaś odczuć niedogodności. Ale sytuacja zmienia się, gdy mieszkasz na terenie górzystym, lub choćby jedziesz w góry. W razie dużych opadów śniegu możesz się srogo zawieść, gdy Twoja noga będzie coraz mocniej cisnąć gaz, a auto stanie w miejscu, bądź zacząć się w ogóle staczać w dół.

jazda cały rok na jednym typie opon sezonowych

Tu już jest mniej optymistycznie. Wprawdzie zwykle wynika to również z przyczyn losowych, ale starajmy się tego unikać. Z dwojga złego lepsza już jazda cały rok na zimówkach. Wielu speców jednak przed tym ostrzega. Sam również pisałem na ten temat. Jednak poza szybszym zużyciem opon nie rodzi to jakichś bardzo negatywnych konsekwencji.

Ostatnie łagodne zimy skłoniły jednak część Pań do pozostania przy oponach letnich. I tutaj zmiana opon w 2020 roku nie nastąpi. Czyli? Hmm o ile w razie gołoledzi, czy oblodzenia można zostawić auto, to spoko. Gorzej, jeżeli takie auto trzeba wziąć. Najważniejsze w takim przypadku to pamiętać, że ma się letnie kapciuszki. Dobrze też mieć za sobą jazdę po torze lodowym, żeby wiedzieć, jak wyprowadzić auto z ewentualnego poślizgu. Poza tym przede wszystkim prędkość, która musi być odpowiednio niższa od analogicznych aut z zimowymi oponami. Ważny jest również sprawny ABS, a w razie jego braku musisz pamiętać, aby środkowy pedał wciskać pulsacyjnie.

co ja myślę o nadchodzącej zimie

Już wiecie, że w tym roku przenoszę zmianę opon na listopad. Zawsze uważałem, że zimowe opony przydadzą mi się podczas wyjazdu na cmentarze w dniu Wszystkich Świętych. W tym roku uważam, że spokojnie dojadę na oponach letnich. Natomiast mieszkam w Gdyni, jeżdżę zazwyczaj po głównych drogach, więc ze śniegiem już od dawna nie miałem do czynienia. Stąd uważam, że może być taka sytuacja, że śnieg spadnie u nas na jeden-dwa dni. Śnieg na pewno będzie w górach i z pewnością im bardziej na południe, tym więcej śnieżnych i lodowych dni.

Natomiast może się okazać, że zima nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. W tym roku co prawda mamy bardzo długo wysoką temperaturę, ale co do zimy, może się okazać, że nie powiedziała ona u nas ostatniego słowa.

moje rekomendacje co do zmiany opon

Paniom jeżdżącym jedynie niezbyt daleko od miejsca zamieszkania i w większości po mieście lub odśnieżanych drogach rekomenduję opony całoroczne, ale tylko klasy premium. Te najniższej klasy nie będą niczym różnić się od opon letnich. Jeżeli jednak auto jest Wam niezbędne do pracy, jeździcie dużo po różnego rodzaju drogach, nie unikniecie zmiany opon. Rekomenduję klasyczną zmianę opon 2 razy do roku. Oczywiście opony w żadnym razie z najniższej półki. Zimowe opony muszą być MUSZĄ być conajmniej z tej średniej półki. Tylko w ten sposób zwiększysz swoje bezpieczeństwo.

NA KONIEC

Na końcu zapraszam Was do mojego wpisu o rodzajach opon. Ciekawe, jaka będzie ta zmiana opon 2020. Pamiętajcie, że jeżeli chcecie się pochwalić swoim autem, prześlijcie foto w wiadomości prywatnej na kobietyiauta lub kia_in_car. Jeżeli podoba Wam się moja działalność i chcecie ją wesprzeć – zapraszam na patronite lub zrzutka.pl. Dziękuję wszystkim Paniom, które wspierają tą stronę. W każdej motoryzacyjnej sprawie możecie też do mnie napisać na Facebooku czy Instagramie:) Drogie Panie za kółkiem – jestem do Waszej dyspozycji:)

20 lat od zakończenia produkcji Fiata 126p

zakończenia produkcji Fiata 126p

20 lat temu dowiedziałem się, że jedno z moich marzeń już się nie spełni. A marzyłem o posiadaniu nowego Maluszka, czyli Fiata 126p. 20 lat od zakończenia produkcji Fiata 126p to doskonała okazja do moich wspomnień na temat tego auta.

historia malucha w pigułce

Maluch to fajne auto. Odczucia większości Polaków w stosunku do Małego Fiata zmieniały się, jak sinusoida. W 1973 roku wszyscy z entuzjazmem oczekiwali premiery niewielkiego auta, na włoskiej licencji. Mimo niewielkich gabarytów auto zyskało powszechną sympatię. Niesmak budziła jedynie wysoka cena. Fiat 126 pieszczotliwie zwany ze względu na mały rozmiar „Maluszkiem” zmotywował również wiele Pań do „zrobienia” prawa jazdy. Ze względu na niewielkie rozmiary był to łatwy do prowadzenia samochód.

Niestety z biegiem lat na ulicach powszechny stał się widok aut, których właściciel(ka) próbuje je bezskutecznie odpalić, czy takiego, które musi być odpalane „na pych”. Z tego powodu auta te zyskały miano awaryjnych, bo w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych chyba każdy widział pchanie, czy głośny rozruch malucha. Tymczasem prawda jest taka, że Maluch to auto wymagające bieżącej opieki. Zapłon, gaźnik – to elementy, które wymagały regulacji. Tak samo, jak w Dużym Fiacie, Polonezie czy ówczesnych autach zachodnich. O Syrenie, czy Warszawie nawet nie wspomnę. Maluszek był po prostu tańszy i dużo bardziej dostępny. Stąd jego zła fama.

22 września 2000 roku wyprodukowano ostatnią sztukę tego auta. Ostatnie jednostki były już dużo mniej awaryjne (ja nigdy nie widziałem Eleganta, który zawiódłby właściciela/właścicielkę). Całą historię tego modelu moim „piórem” możesz przeczytać tutaj, wspomnę jedynie, że pierwsze wersje miały oznaczenia ST, od 1986 roku produkowano wersje FL jak Face Lifting. Od 1994 produkowano modele o nazwie Elegant. Faktycznie, w porównaniu do poprzednich wersji były ładniejsze. Przynajmniej dla mnie, choć i tak marzę o posiadaniu wersji FL.

Zakończenie produkcji

Już około 1993 roku, czyli 21 lat po rozpoczęciu produkcji tego auta zaczęły pojawiać się plotki o końcu produkcji tego znienawidzonego przez wielu auta. Na szczęście Fiat po zakupie zakładów w Tychach i Bielsku-Białej nie zdecydował się na likwidację. Prawda jest jednak taka, że w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych Polacy mieli już duży wybór niewielkich aut. Pojawiły się już wersję wtryskowego Cinquecento, pod blokami wielkich miast pojawiały się w dużych ilościach Daewoo Tico i Nexie. Możliwy był już import aut używanych z zagranicy. W 1998 roku pojawił się Fiat Seicento. W takich warunkach Polacy nie byli już chętni na ściskanie się w Maluchu.

Egzemplarze kolekcjonerskie

Maluszki miały swoich wiernych fanów. Dbali oni o swoje auta, a z biegiem lat coraz więcej ludzi zaczęło pałać sentymentem do auta, w którym pokonali swoje pierwsze kilometry. I mniej więcej od 10 lat wartość maluszków systematycznie rośnie. Oczywiście najdroższe i najbardziej pożądane wersje to ST z pierwszych lat produkcji. Ale zadbane egzemplarze FL również osiągają zawrotne ceny. Spotkać możemy także Eleganty w wysokich cenach, ale ich właścicielom trudniej znaleźć nabywców.

mój fiat 126P

Okazało się, że marzenie o fabrycznie nowym Fiaciku się nie spełni. Natomiast 15 lat po zakończeniu produkcji stałem się właścicielem Maluszka. Był to zielony maluszek w wersji Elegant. I miał wymarzoną skajową tapicerkę. W 2015 dałem za niego 2200 zł. Szkoda, że nie udało mi się go wyremontować, miałem też problem ze znalezieniem mechanika. Szkoda, że wtedy nie znałem grup internetowych, myślę, że mogło to się inaczej potoczyć. Te z Was, które są z nami dłużej dobrze znają tego mojego Malucha. Rok później już go nie miałem. Tu jego parę zdjęć:

fiat 126p i kobiety

Maluszek od zawsze kojarzył się z Kobietami. We Włoszech, czyli w swojej ojczyźnie był pomyślany właśnie jako auto dla Pań i drugie auto w domu. W latach swojej dominacji na polskich drogach znienawidzony przez wiele Pań, dziś ma grono swoich wiernych fanek. Oczywiście są to najczęściej wychuchane egzemplarze kolekcjonerskie, ale niejedna właścicielka jeździ swoim Fiacikiem na codzień. Sądzę, że takich Pań znajdzie się nawet koło setki. Są one zgrupowane na Facebooku. Oczywiście jestem facetem, więc nie ma mnie na tej grupie, ale na forum właścicieli Maluszków znalazłem informację o tym, że grupa liczy ponad 100 właścicielek.

Wiele z nich chwali się swoim autem na Facebooku, czy Instagramie. Część ma oddzielne profile swoje i malucha, reszta między swoimi Fotkami. Jako przykład mogę podać stronę Kobiety Fiata, o której niedawno napisałem. Całkiem niemało takich profili znajdziecie wśród obserwowanych profili na instagramie.

na koniec

Mam nadzieję, że już nigdy nie zignorujecie informacji o braku ładowania. Pamiętajcie, że jeżeli chcecie się pochwalić swoim autem, prześlijcie foto w wiadomości prywatnej na kobietyiauta lub kia_in_car. Jeżeli podoba Wam się moja działalność i chcecie ją wesprzeć – zapraszam na patronite lub zrzutka.pl. Dziękuję wszystkim Paniom, które wspierają tą stronę. W każdej motoryzacyjnej sprawie możecie też do mnie napisać na Facebooku czy Instagramie. A temat wszechstronny, możesz zwierzyć się ze swoich lęków, pochwalić autem, czy tym jak lubisz drogę, albo napisać za co lubisz albo nie lubisz naszej strony:) O maluszku również bardzo chętnie pogadam:)

Prędkość a bezpieczeństwo

Prędkość a bezpieczeństwo

Powszechnie wiadomo, że zazwyczaj im mniejsze auto, tym słabsze blachy. Problem ten dotyczy zwłaszcza starszych Fiatów czy Daewoo. Jedne osoby boją się nimi jeździć, inne nie widzą problemu. Ja oczywiście nie kwestionuję faktu, że blacha takiego Tico była słabsza od innych aut. Przy zderzeniu istniało wysokie ryzyko odniesienia ciężkich obrażeń ciała. Ale tego typu opinie wprowadzają w błąd niektóre osoby podróżujące autami, które znajdują się na przeciwnym biegunie. Tutaj rozpatrzymy zagadnienie prędkość a bezpieczeństwo.

energia wygenerowana podczas wypadku

Jeżeli porównamy uderzenie w przeszkodę przy tej samej prędkości starszym samochodem małolitrażowym to bezdyskusyjnie mniejsze szkody będą w dużym aucie. Ale szkopuł w tym, że duże auto jeździ z większą prędkością. Ta prędkość powoduje, że przy uderzeniu w przeszkodę powstaje dużo większa energia, która oddziałuje na nasze auto. I rośnie ryzyko zniszczeń.

Prędkość a bezpieczeństwo
Fot FREEPIK
nie ma aut 100-procentowo bezpiecznych

Oczywiście wiem, że większość z Was jest tego świadoma. Niemniej jednak mamy nadal spore grono kierowców, którzy wierzą w mocną karoserię, systemy wspomagania kierowcy i dobre opony. Tymczasem te wszystkie elementy nie zastąpią zdrowego rozsądku. Nie ma auta, które po mokrej nawierzchni, czy po lodzie może jechać analogicznie, jak po suchej. Prędkość zawsze trzeba ograniczyć. Tak samo nie ma auta, które nie może wpaść w poślizg. Teoretycznie nie powinno się to przydarzyć w aucie z napędem 4×4, ale się zdarza. Wyjść z takiego poślizgu jest naprawdę trudno.

brak wpływu na zachowanie innych kierowców

Całkiem inna para kaloszy to wypadek, który spowodował inny kierowca. Czołowe zderzenie jest niebezpieczne zawsze, ekstremalnie niebezpieczne jest boczne. Oczywiście coraz więcej nowych aut jest wyposażonych w kurtyny boczne i inne elementy mające chronić kierowcę i pasażerów w razie wypadku. Ale mimo to tego rodzaju wypadki nadal potrafią być śmiertelne.

jeździj autem, w jakim czujesz się bezpiecznie

Oczywiście ten wpis nie powstał po to, by straszyć kogokolwiek. Jedynym celem jego powstania jest pokazanie, że nie ma aut, w których jest się nieśmiertelnym. Jeżeli posiadanie dużego auta zwiększa u Ciebie komfort psychiczny, to dobrze, bo łatwiej skupić się na drodze. Komfort ten jednak nie może powodować jazdy ze zbyt dużą prędkością, czy wykonywania innych sprzecznych z prawem, ale przede wszystkim niebezpiecznych manewrów. Wpadnięcie w poślizg na śliskiej drodze, czy czołowe zderzenie, bo „co się może stać” nie jest najlepszym pomysłem.

I tutaj kwintesencja: nie ważne, jak sami będziemy przestrzegać przepisów, zawsze może w nas uderzyć inne auto, którego kierowca złamał przepisy. A wtedy nie zawsze wielkość auta ma znaczenie. Ale zawsze ma znaczenie, z jaką prędkością poruszały się auta w trakcie zderzenia. Czym mniejsza prędkość, tym mniejsza energia, która wyzwala się w wyniku zderzenia. A ona zazwyczaj skumuluje się na Twoim aucie.

Prędkość a bezpieczeństwo
Fot FREEPIK
zbyt niska prędkość to nie jest rozwiązanie

Na koniec w trakcie analizy zagadnienia prędkość a bezpieczeństwo zostawiam temat zbyt niskiej prędkości. Jadąc z taką prędkością faktycznie zazwyczaj nie uszkodzisz żadnego auta. Ale na drodze jazda z prędkością znacznie niższą od dopuszczalnej powoduje ryzyko innego rodzaju wypadków. Mianowicie, rośnie ryzyko niepoprawnego wyprzedzania i związanego z nim wypadku. Cieżko na drodze krajowej o prędkości maksymalnej 90 km/h wlec się za kimś 40 km/h. Oczywiście zależy to od tego, ile mamy do przejechania. Ale już kilkanaście minut za taką zawalidrogą może oznaczać godzinę w plecy. Widząc, że auto przed nami nie przyspieszy, staramy się wyprzedzić przy najbliższej okazji, co może spowodować niebezpieczeństwo. To, co piszę, niektórym z Was może wydać się kontrowersyjne. Ale sądzę, ze do takich osób należą głownie Panie, które rozpoczynają karierę za kółkiem. Jak tylko poczujecie się pewniej, zrozumiecie o czym mowa😊

Oczywiście zagadnienie prędkość a bezpieczeństwo nie zostało wyczerpane w tym wpisie, ale mam nadzieję, że chociaż niektórym osobom zwróciłem uwagę na pewne rzeczy. Najbardziej mi zależy na tym, żeby nie było osób mylących auto osobowe z czołgiem:)

Jeśli podobają Ci się nasze wpisy, zapraszam na pozostałe nasze kanały. Zapraszam również do wsparcia istnienia naszej Społeczności. Można to uczynić poprzez portale zrzutka.pl i patronite.pl

Dlaczego kiedyś łatwiej było naprawić auto na ulicy

naprawić samochód na ulicy

Chciałbym na naszej stronie przybliżyć Wam działanie poszczególnych elementów samochodu. Dokładniej pokazać Wam czemu poszczególne części służą, a także co się może zepsuć. Naszą serię rozpoczniemy jednak luźniejszym wpisem. Mianowicie postaram się Wam wytłumaczyć dlaczego kiedyś, gdy auto odmówiło posłuszeństwa w trasie, łatwo było naprawić je na ulicy. Dziś jest to praktycznie niemożliwe.

elektronika

To słowo klucz, które zrewolucjonizowało wiele dziedzin życia. Jedną z nich była oczywiście motoryzacja. Gdzie dziś nie ma elektroniki w aucie? Jej część nosisz w torebce, bo w zasadzie nie ma już kluczyka bez elementów elektroniki. Zanim ruszysz wykorzystasz ją do otwarcia drzwi, ustawienia fotela, lusterek, zwolnienia hamulca pomocniczego, włączenia i ustawienia radia i na końcu rozruchu.

elektronika w silniku

Oprócz elektroniki dużą rolę gra tu także ekologia oraz ekonomia. Chodzi o to, że rosną ceny benzyny i zanieczyszczenie powietrza. W związku z tym chcemy, żeby w silniku podczas jazdy spalono dokładnie taką ilość paliwa, jaka jest niezbędna do jego pracy, a nie większą. To pracę praktycznie każdej części monitorują czujniki, a ich wskazania trafiają do komputera, który odpowiada za dozowanie odpowiedniej ilości paliwa.

uruchomienie silnika

Oczywiście nie piszemy tu podręcznika, dlatego wszystko przekażę Wam w uproszczeniu. A w uproszczeniu rozruch polega na tym, żeby przeprowadzić pierwszy obrót silnika. W skrócie można by powiedzieć, że gdyby przymocować do silnika korbę i nią zakręcić, zacząłby pracować i pracował tak długo, jak długo będzie dopływ paliwa i powietrza.

Z tego powodu na starych filmach często można zauważyć, jak kierowca mocuję korbę z przodu samochodu i kręcąc nią próbuje uruchomić silnik, Podobne rozwiązanie zastosowano jeszcze w pierwszych egzemplarzach najpopularniejszego auta, jakie produkowano w Polsce, czyli Fiat 126p. Ale już tutaj widać elektronikę. Nie musisz już przed rozruchem zaciągać ssania, czy pulsować pedałem gazu, żeby znaleźć odpowiednie proporcje paliwa i powietrza do rozruchu. I tu zaczynają się schody.

naprawić auto na ulicy
Fot FREEPIK. Mechanik dobiera się do elektroniki.
elektronika a mechanika

Samochody pozbawione elektroniki wymagały dużej ilości samodzielnej regulacji. Zapłon, gaźnik, rozrusznik. Te części wymagały dosyć częstych regulacji. Rozregulowane uniemożliwiały rozruch, bądź powodowały, że na przykład silnik gasł po rozgrzaniu. Ale choć regulacja powinna być przeprowadzona na specjalistycznych przyrządach, na ulicy nietrudno było znaleźć osoby, które znały się na tej regulacji przynajmniej na tyle, żebyś dojechała autem do domu. Dlatego stosunkowo nietrudno było naprawić auto na ulicy. Natomiast awarię rozrusznika łatwo było obejść poprzez pchanie. Trzeba było na luzie rozpędzić samochód, a po wrzuceniu biegu i puszczeniu sprzęgła, gdy reszta części była sprawna, auto ruszało.

Tu przechodzimy do dzisiejszej generacji aut. Czy w razie awarii rozrusznika odpali na pych? Pewnie tak, tylko, że nie należy tego robić. Główna przyczyna to katalizator, który jest w rurze wydechowej. Podczas odpalania „na pych” do katalizatora może dostać się niespalone paliwo, które spowoduje natychmiastowe zniszczenie tej drogiej części.

awaria samochodu z elektronicznym sterowaniem

Wszystkie opisane przeze mnie regulacje są dziś już wykonywane przez komputery. Ciepły czy zimny silnik odpalasz wyłącznie przez przekręcenie kluczyka. To spowodowało, że auta dużo rzadziej płatają nam figle. Natomiast, jeżeli już przydarza się awaria, najprawdopodobniej dużo trudniej będzie ją usunąć. Elektronikę dużo trudniej naprawić i nie da się tego zrobić na miejscu. W ogóle rzadko kiedy udaje się naprawić elektronikę, najczęściej uszkodzoną część trzeba wymienić. A posiadanie uszkodzonej części rzadko wystarczy. Trzeba jeszcze wiedzieć, gdzie się ona znajduje i ją wymienić. A często trzeba zdemontować wiele części osprzętu silnika, zanim się dotrze do tej uszkodzonej.

Uszkodzeniu może również ulec immobiliser, lub wyczerpać się może bateria w kluczyku. Czasem wystarczy wymienić baterię, a czasem trzeba skorzystać z usługi specjalisty, który ponownie zakoduje nasz kluczyk.

awarie w obu typach aut

Oczywiście nie zawsze problem leży w elektronice. Czasem problemem jest zatkany filtr paliwa, uszkodzona pompa paliwa, czy też przepalony bezpiecznik od tej części. No i jeżeli uszkodzeniu ulegną mechaniczne części silnika, auto również nie pojedzie. Tylko, że w przypadku takiej awarii, również auto bez elektroniki będzie musiało opuścić miejsce awarii na lawecie lub lince holowniczej.

naprawić auto na ulicy
Fot FREEPIK. Części mechaniczne to „serce” silnika
cykl o mechanice

Tym „felietonem” chcę zapoczątkować wpisy o mechanicznych częściach auta. Oczywiście nie będziemy pisać podręcznika. Myślę jednak, że warto poznać działanie samochodu i głównych jego części. Dzięki temu, gdy usłyszysz ich nazwy nie będzie tak, że nic Ci one nie powiedzą. W kolejnej części w dużym skrócie pokaże na czym w ogóle polega działanie silnika. Mam nadzieję, że udało mi się wytłumaczyć, czemu kiedyś łatwo było naprawić auto na ulicy.

Daj mi koniecznie znać na Facebooku, co sądzisz o tym wpisie i przypominam o pozostałych naszych kanałach. Jeżeli chcesz wesprzeć naszą działalność zapraszam na patronite.pl i zrzutka.pl Mam też nadzieję, że przyjdzie taki czas, że będę mógł sam pokazywać niektóre elementy w aucie:)

Koncentracja podczas jazdy autem

Koncentracja podczas jazdy autem

Jedna z rzeczy, która odróżnia kierowcę auta od pasażerów jest konieczność zachowania koncentracji. Osoba prowadząca pojazd jest odpowiedzialna za siebie, pasażerów i wszystkie inne osoby, które znajdą się w zasięgu oddziaływania prowadzonego przez Ciebie auta. Z tego względu nie tylko trzeźwość, ale również koncentracja podczas jazdy autem jest niezbędna podczas prowadzenia.

złudne posiadanie czasu

Czasem wydaje Ci się, że jesteś sama na drodze. Przed Tobą jedynie pas ruchu, a jeżeli widać jakieś samochody, są one w oddali. Co może zakłócić ten stan rzeczy? A może wyciągnąć telefon i nagrać filmik, żeby pokazać na Insta, jak mi się fajnie jedzie? Co się może stać? Myślałem, że to oczywiste, ale wczorajsza dyskusja utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie. Zatem dowiedzmy się, czym skutkuje brak koncentracji na drodze.

Wbrew pozorom, czyha na Ciebie wiele niebezpieczeństw. Poza obszarem zabudowanym na drodze może pojawić się zwierzę. Na drodze dwukierunkowej może pojawić się auto wyprzedzające „na trzeciego”. Z bocznej uliczki może „wyskoczyć” nieodpowiedzialny rowerzysta. Możesz też się zagapić i nie zauważyć zatoru na drodze. Jeżeli nie zachowasz koncentracji, każde z tych zdarzeń może skończyć się bardzo tragicznie.

Koncentracja podczas jazdy autem
FOT Freepik. Staramy się tak nie robić

Owszem, jeżeli będziesz skoncentrowana, nie zawsze unikniesz tragedii. Ale hamujące samochody, czy leżącego na jezdni psa zobaczysz z większej odległości i dasz radę zatrzymać pojazd. A tymczasem jeżeli jesteś wrażliwa i nagle tuż przed sobą zobaczysz psa i kota, jak zareagujesz? Najprawdopodobniej odbijesz w prawo lub lewo i to będzie początek utraty panowania nad pojazdem i końca jazdy. A co w sytuacji, gdy mamy problem np ze zbieżnością lub inną usterkę w układzie jezdnym, albo kierownica była ustawiona nie do końca na wprost? Nawet nie zauważysz, że zjeżdżasz na chodnik, do rowu czy na inny pas.

nie narażaj się na mandat

Mam nadzieję, że przekonałem Was już do tego, że trasy nawet na chwilę nie można spuścić z oka. Teraz zajmijmy się rodzajamy rozproszeń, jakie mogą nas spotkać za kółkiem. Najpopularniejsze to rzecz jasna rozmowa przez telefon komórkowy.

Koncentracja podczas jazdy autem
Fot FREEPIK – czego nie robić podczas jazdy autem

Nawet prowadzenie jedną ręką jest niebezpieczne, dlatego za rozmowę przez telefon trzymany w ręce podczas jazdy grozi mandat. Ale co w sytuacji, gdy nagrywasz film? Również trzymasz w ręce telefon. Jeżeli takie zachowanie zauważy policjant, z pewnością również będzie chciał Cię na mandat. Zresztą to zachowanie analogiczne z pisaniem SMSów, czy czatowaniem na Messengerze. Za wszystko grozi Ci mandat,

Koncentracja podczas jazdy autem
Fot FREEPIK – Nawigację ustawiamy zanim uruchomimy silnik
a co z nawigacjami wbudowanymi?

No właśnie. Pamiętajcie, że chociaż nikt nawigacji nie trzyma w rękach, jej obsługa może Cię rozproszyć. Pół biedy, jeżeli na światłach będziesz chciała zmienić trasę i nie zauważysz, że zapaliło się zielone światło. Gorzej, jeżeli będziesz trasę poprawiać podczas jazdy. Również wtedy możesz nie zauważyć przeszkód na drodze, albo przegapić fakt, że zjeżdżasz ze swojego pasa. Dlatego nawet jeżeli telefon mamy zamontowany na uchwycie, nie oglądamy tam żadnych filmów. Również na samochodowej nawi nie powinniśmy tego robić. Jeżeli z tylu mamy dzieci i chcemy im puścić bajkę, trzeba skorzystać z dostępnych dla pasażerów ekranów, a jeżeli ich nie ma, zamontować telefon tak, żebyś nie widziała treści.

co jeszcze naraża Cię za kółkiem

Kiedy jeszcze narażona jest nasza koncentracja podczas jazdy autem? Na przykład wtedy, gdy jesteś głodna, czy spragniona i decydujesz się spożyć posiłek za kółkiem. Pamiętaj, że rozprasza Cię wszystko, co trzymasz w ręce i nie jest mechanizmem auta. Kanapka może np wypaść Ci z ręki, napój może się rozlać i pochlapać Ci ubranie czy tapicerkę. Z pewnością nie wpłynie to pozytywnie na Twój nastrój czy koncentrację.

Koncentracja w aucie
Fot FREEPIK: Musisz zjeść i napić się zanim ruszysz

Tak samo destrukcyjnie wpłynie na Ciebie robienie makijażu, chyba, że masz umiejętność robienia go jedynie podczas długiego oczekiwania na zielone światło. Każde inne miejsce to słaby pomysł. Przy okazji: moim zdaniem autobus czy pociąg to też słabe miejsce. Oczywiście mam na myśli jedynie czynności wykonywane blisko oczu. Jeżeli pociągiem, czy pekaesem szarpniem, skutki mogą był opłakane. Widywałem jednak takie śmiałkinie 😀

Fot FREEPIK. Senność bardzo źle wpływa na koncentrację

Senność. To to, na co trzeba szczególnie uważać. Gdy bardzo chce Ci się spać, możesz uzyskać taki sam efekt, jak gdybyś prowadziła po alkoholu. Inne czynniki, które wpływają na to, że nasza koncentracja podczas jazdy autem słabnie to garderoba. Dlatego każdy element ubrania i obuwia musi być wygodny. Przed dłuższą jazdą zimą dobrze zdjąć kurtkę, oczywiście po nagraniu auta zjeżdżając na parking. Niestety nie na wszystko masz wpływ. Kłótnia za kółkiem to również nie jest dobry pomysł. I to zarówno, jak jesteś pasażerem, jak kierowcą. Lepiej zacisnąć zęby i poczekać, aż znajdziesz się na stałym gruncie:)

ale czy te filmiki naprawdę do tego pasują?

Naprawdę. Mimo, że teoretycznie patrzysz na drogę, to jednak skupiasz się na nagraniu. Musisz włączyć tryb filmowania. Patrzeć, żeby telefon nagrywał drogę przed Tobą, a nie deskę rozdzielczą, czy Twoje nogi. To rozproszenie tak samo groźne, jak to przy SMSowaniu, czy czatowanie na Mess. Oczywiście to nie znaczy, że filmiki z samochodu są nieciekawe. Wręcz przeciwnie. Chodzi tylko o to, aby były nagrywane za pomocą kamerek samochodowych, specjalnych uchwytów lub aby nagrał je pasażer.

Koncentracja podczas jazdy autem
Fot FREEPIK. Do czego może prowadzić utrata koncentracji

Jeżeli nadal nie zdołałem Cię przekonać, wejdź na jeden z profili udostępniających filmiki z niebezpiecznych zdarzeń drogowych, np. Stop Cham. Co by było, gdyby kierowcy tych aut w momencie wystąpienia nagranych sytuacji trzymali w ręku telefon? Lepiej nie sprawdzać:)

bezpieczne filmiki mile widziane
Koncentracja podczas jazdy autem
Fot FREEPIK: Właściwy sposób rejestrowania jazdy. Przysyłajcie nam filmiki, które powstały w taki sposób.

Pamiętajcie, że na naszej Grupie każdy BEZPIECZNY filmik z trasy jest mile widziany. Bardzo też lubimy oglądać, jak prowadzicie pojazd, stąd kanał kia_in_car na Instagramie. Pamiętajcie jednak o zasadach: ja robię zdjęcie lub filmik zza kółka tylko, gdy auto stoi. W każdym innym przypadku telefon mam zamocowany, lub proszę o pomoc pasażera. I wszyscy będziemy bezpieczni i zadowoleni:)

Kończę ten przydługi wpis zapraszając Was na wszystkie nasze kanały:) Jeżeli lubicie naszą Społeczność, zapraszamy do wsparcia na patronite.pl lub zrzutka.pl

Jakie auta lubią Panie w naszej Społeczności

Przez 1,5 miesiąca Panie wrzucały na Facebooka zdjęcia swojego auta. Codziennie zadawałem pytania o inną markę. Myślę, że żadnej nie pominąłem, a na pewno wymieniłem wszystkie najpopularniejsze. Ich listę można znaleźć tutaj. Zdarzały się takie, że non stop pojawiało się nowe foto, a były również takie marki, pod którymi nie pojawiło się żadne foto. Oczywiście, jeżeli nie wzięłaś udziału w tej zabawie. Możesz skorzystać z linku i wkleić foto swojego auta. A jakie auta lubią Panie w naszej Społeczności?

najatrakcyjniejsza marka

Panie w naszej Społeczności w zdecydowanej większości ewidentnie są miłośniczkami marek niemieckich. Post ze zdjęciami Volkswagena dotarł do 42,1 tys. osób na Facebooku. Jest to trzykrotnie więcej osob, niż obserwuje naszą stronę. Dla niewtajemniczonych – to, czy dany użytkownik Facebooka zobaczy dany post zależy od wielu czynników, których portal oczywiście nie ujawnia. Ale metodą prób i błędów można zaobserwować, jakie działania z naszej strony wpływają pozytywnie na zasięgi. Z jednej więc strony wiekość „zasięgu” pochodzi z komentarzy i reakcji userów. Po dodaniu komentarza informacja o tym pojawia się u ich znajomych i tak zasięg się rozszerza. Ale to nie jedyna droga. Kolejna to wyświetlenia na tablicy.

Nawet jeżeli obserwujesz jakąś stronę, nie oznacza to, że na tablicy pojawi się każdy jej post. Facebook starannie to dozuje. I jeżeli uzna post za atrakcyjny, wyświetli go na tablicy większej liczby osób obserwujących. Oczywiście, można ustawić sobie opcje, żeby każdy post był pokazywany, ale mało kto to robi. Atrakcyjność posta to zagadnienie, które ma wiele kryteriów, ale ważne są ilość reakcji, komentarzy. Dużo więcej osób zobaczy również krótką informację na kolorowym tle, niż długi wpis nawet ze zdjęciem.

najpopularniejsze marki

Tak, jak zgadywało wiele z Was – BMW i auta z grupy Volkswagena znalazły się na wysokich miejscach. W pierwszej dziesiątce mamy Audi, Seata i Volkswagena, a z innych niemieckich marek jeszcze Opla i Forda. Stawkę uzupełniają Fiat, Peugeot, Toyota i SangYoung. Oczywiście to ostatnie auto wywołało dużą dyskusję na temat, co to za auto. Jest to zrozumiałe, gdyż auto to jest niezbyt popularne na naszych drogach.

Volkswagen wyprzedził drugiego Opla o całą długość: zebrał 42,1 tys oglądających, Opel 19 tys., a trzecie BMW 16,5 tysiąca. Jedynie ostatnie w dziesiątce Audi zebrało zasięg poniżej 10 tysięcy – 9,7 tys. użytkowników zobaczyło post z autami tej marki. Pozytywnie zaskakuje wysoka pozycja Fiata. Nadal wiele Pań ma Seicento, Punto, w tym Grande, czy Pandę.

Kolejne spostrzeżenie jest takie, że u nas niekoniecznie wysoko są auta marek, które dobrze sprzedają się jako nowe. Skoda i Dacia zamykają pierwszą połowę stawki. Z pewnością jednym z powodów jest fakt, że stosunkowo niewiele osób kupuje fabrycznie nowe auta, a na rynku aut używanych znajdziemy atrakcyjniejsze pozycje od dwóch wskazanych przeze mnie.

Obalamy mity

Mit o tym, że Panie preferują małe auta został obalony praktycznie tuż po tym, jak nasza Społeczność rozpoczęła swoje istnienie. Jest całkiem spora grupa kobiet preferujących sedany, kombi, czy SUVy. I widać to po naszym wykazie. W naszej Społeczności żadna z Pań nie przyznaje się do prowadzenia Smarta, czy Nissana Micry. Na palcach dwóch rąk można policzyć posiadaczki Fiata 500. Tymczasem znaleźć posiadaczkę BMW czy Volkswagena możemy bez najmniejszego trudu.

Pań w mniejszych autach nie brakuje, co możemy sprawdzić na ulicach, widocznie nie odpowiada im akurat nasza Społeczność. W sumie ciekawi mnie, co trzeba by zmienić, czy wprowadzić, żeby te Panie chciały do nas dołączyć.

co z markami, które ja lubię?

Jak pewnie wiecie, ja najbardziej lubię małe auta. Już dwie linijki wyżej napisałem, że było mało takich zdjęć. Wiem, że w naszej Społeczności jest trochę takich aut:) Ale dużo więcej jest aut dużych. Cóż, tak musi być:)

Największe zaskoczenia

Najbardziej zdziwiły mnie niskie miejsca takich marek jak Mercedes, Volvo, Mazda, Citroen, Suzuki. Mercedesów wcale nie ma tak mało z Was. Volvo to również marka, którą porusza się wiele kobiet, a wpływ na to z pewnością opinia Volvo jako bardzo bezpiecznego auta. Citroen zaś jest bardzo popularny. Choć w naszej Społeczności porusza się nim wiele Pań, post nie przykuł uwagi.

Ale największy zawód sprawił mi jednak Suzuki. Jest to dość popularna marka, ma całą gamę modeli od małego Swifta do dużych aut typu Grand Vitara. U nas nie znalazła jednak uznania.

Według mnie zabawa z pokazywaniem swoich aut była bardzo ciekawa, pokazała nam czym jeździmy i jakie auta lubimy. Z pewnością nie był to ostatni raz, już czekam na kolejną zabawę:)

Pamiętajcie, że jeżeli chcecie pokazać swoje auto na naszym Insta, prześlijcie foto w wiadomości prywatnej na kobietyiauta lub kia_in_car. Jeżeli podoba Wam się moja działalność i chcecie ją wesprzeć – zapraszam na patronite lub zrzutka.pl. Dziękuję wszystkim Paniom, które wspierają tą stronę. Pamiętajcie, że na Patronite są informacje, co mogę zrobić w zamian za wsparcie. To dotyczy też wpłacających na portalu zrzutka.pl:) Zawsze możecie też do mnie napisać na Facebooku czy Instagramie.

Uwaga na dzikie zwierzęta

Niedawno w naszej Społeczności mieliśmy niemiłą, ale stosunkowo ciekawą dyskusję. Wynika z niej, że nie każda osoba prowadząca auto wie, z czym dokładnie wiąże się przejazd przez obszar oznaczony znakiem „Uwaga na dzikie zwierzęta„. Myślę, że wszyscy lubimy przyrodę. Trzeba jednak przyznać, że możemy przez nią odnieść całkiem spore szkody. Zarówno materialne, jak i zdrowotne.

Uwaga na dzikie zwierzęta
Fot FREEPIK: jeleń w miejscu, w którym nie chcemy go oglądać

To, z jakiego powodu zwierzę pojawia się na drodze nie ma żadnego znaczenia. Wiadomo, że ono chce swobodnie poruszać się po swoim terytorium. Dlatego powinno się odgrodzić jezdnie, a zwierzętom zbudować przejścia. Drogi powinny być bezpieczne. Ustawienie znaku „Uwaga na dzikie zwierzęta” tak naprawdę zdejmuje odpowiedzialność z właściciela drogi. Ale Tobie nie pomaga w żaden sposób. Bo przecież jadąc przez las i bez znaku wiesz, że żyją w nim zwierzęta. Jeżeli zdarzy Ci się potrącenie, a ustawiono znak, dostaniesz jeszcze mandat za niezachowanie ostrożności.

zachowaj szczególną ostrożność

I teraz zastanówmy się, co oznacza zachowanie ostrożności. Zgodnie z prawem chodzi o taką jazdę, która pozwoli Ci uniknąć uderzenia w zwierzę przechodzące przez jezdnię. To teraz zastanówmy się, czy taka jazda jest w ogóle możliwa. Weźmy osobę, która naprawdę „kocha zwierzęta”. Żeby nie zrobić im krzywdy będzie przez las jechać 20 km/h. Tymczasem dzikie zwierzę wbiegnie Ci na przód samochodu przebijając przednią szybę i raniąc wszystkich w aucie. Czy naprawdę jest kierowca, który uważa, że takiego zdarzenia da się uniknąć?

Uwaga na dzikie zwierzęta
FOT Freepik. W takiej scenerii lubimy i chcemy oglądać dzikie zwierzęta.

Zacznijmy od tego, że dzikie zwierzęta nie zawsze przechadzają się spacerując. Tymczasem spłoszone potrafią osiągać prędkość rzędu 60-70 km/h. To jest około 20 metrów na sekundę. Czyli zwłaszcza po zmroku nie masz szansy dojrzeć takiego dzikiego zwierzęcia. Wypadek jest nieunikniony. To jest analogiczna sytuacja do tej, w której w mieście na ulicę wybiega dziecko, które wyrwie się osobie, z którą idzie. Taki maluch nie patrzy na nic, tylko biegnie przed siebie. Jak wbiegnie Ci przed maskę, to się nie zatrzymasz.

ułamek sekundy na reakcję

Sytuacje, o której mówię nie zależą od opon, hamulców, refleksu i innego sprzętu. Gdy coś wbiegnie Ci tuż przed maskę, nie ma szans uniknąć zderzenia. Nie ma znaczenia, czy to będzie zwierzę, dziecko, czy inne auto, które wymusi pierwszeństwo. Mając ułamki sekund na reakcję, nic nie zrobisz. Pozostaje mieć nadzieję, że skutki będą najmniej dotkliwe. Uwrażliwiam także na fakt, że gnające duże zwierzę stanowi zagrożenie nawet w stojącym aucie. Jego kopyta są zdolne przebić szybę.

Uwaga na dzikie zwierzęta
Fot FREEPIK: dorodny dzik to ładne zwierzę. Chcemy jednak je oglądać wyłącznie w lasach:)

Zwierząt w lasach jest coraz więcej, do tego rośnie liczba aut na naszych drogach. Jedyne wyjście to ogrodzenie dróg i budowa specjalnych przejść w lasach. Niestety, tak jak maseczki w czasie pandemii przez niektórych były zwane antymandatami, tak znak „Uwaga na dzikie zwierzęta” zwalnia z odpowiedzialności zarządców dróg. Już wcześniej napisałem, że jego postawienie nie jest w stanie uchronić Cię przed zderzeniem.

jak poradzili sobie kolejarze

W ciekawy sposób poradzili sobie z tym problemem kolejarze. Niejedno dzikie zwierzę spowodowało już ciężką awarię taboru kolejowego. Pierwszą rzeczą, której wypróbowano było ustawienie na szlaku wędrówek dzikich zwierząt tablic z wizerunkami zwierząt. Niestety okazało się to zupełnie nieskuteczne. Zatem psychologowie zwierzęcy wpadli na inny pomysł. Ustawili przy torach specjalne urządzenia, które mają czujnik zbliżającego się pociągu. Gdy zostanie on wykryty, rozpoczyna się emisja dźwięku rannego zwierzęcia. Ma to na celu wywołanie u zwierzęcia skojarzenia, że zdychające zwierzę zostało zabite. Dzięki temu, gdy zwierzę słyszy nadjeżdżający pociąg kojarzy go jako wroga i nie zbliża się dopóki pociąg nie przejedzie. Co ciekawe, okazało się to skuteczne. Liczba zabitych zwierząt i uszkodzonych pociągów na torach wyposażonych w te urządzenia znacznie zmalała.

uważajcie

Niestety drogowcy nie są tak pomysłowi, jak kolejarze. Potrafią postawić znak „Uwaga na dzikie zwierzęta” nawet na drodze szybkiego ruchu. Drogi powinny być odgrodzone, a dla zwierząt należałoby zbudować jak najwięcej przejść, aby nie zaburzać ich naturalnych obszarów. Tak, aby wilk był syty i owca cała. Pozostaje nam tylko zachować czujność, co jak już udowodniłem, nie zawsze jest możliwe. Snucie się z prędkością 20 km/h jest dobre tylko na bardzo dziurawej drodze W innym przypadku samo w sobie może doprowadzić do innego wypadku.

gdy na drogę wybiegnie niewielkie zwierzę

Zwierzę domowe jak mały pies czy kot nie stanowi zagrożenia dla auta. Ale też często włącza się instynkt, żeby nie zrobić mu krzywdy. I jeżeli nic nie jedzie z naprzeciwka, albo możesz je ominąć w inny sposób- nie ma problemu. Jeżeli jednak z naprzeciwka jedzie auto, a obok drogi są drzewa – jedyny sposób to hamowanie i jazda prosto. W innym przypadku Ty i pasażerowie jesteście narażeni na utratę zdrowia i życia. To taka informacja, jak ta o rozbieganiu silnika Diesla. Warto zawczasu przemyśleć jak się zachowa w takiej sytuacji. Nawet mimo tego, że będziesz mieć ułamek sekundy na reakcję.

Chciałem na koniec przypomieć, że jesteśmy społecznością kierowców. Dlatego w razie wypadku liczy się tylko zdrowie i życie wszystkich jego uczestników, a nie fakt, że zwierzę było „u siebie”. Po prostu chcemy, aby takich zdarzeń było jak najmniej. Przypominam jeszcze o moim wpisie, dotyczącym postępowania po wypadku oraz o pozostałych naszych kanałach. Jeżeli chcesz wesprzeć naszą działalność zapraszam na patronite.pl i zrzutka.pl

Czy mogę wstydzić się swojego auta

Już prawie miesiąc trwa nasza zabawa, w której pokazujecie swoje auta. Na wyniki przyjdzie jeszcze czas, ale co jakiś czas pojawiają się w komentarzach informacje typu „takiej marki się nie kupuje”, „do takiego auta bym nie wsiadła” i podobne. Ale to tylko oceny, do których każdy ma prawo. Dużo gorsze są takie, w których Panie są zażenowane posiadaniem takiego auta, a nie innego. A czy mogę wstydzić się swojego auta.

wady blacharsko-lakiernicze

Pokażę Wam kilka przypadków, w których jestem w stanie zrozumieć wstyd z posiadania auta. Jestem jednak pewien, że żadna z Was nie prowadzi takiego auta:D

wstydzić się swojego auta
Fot FREEPIK – auto, którego stanu można się wstydzić. Tylko, że ono nie jeździ 😀
wstydzić się swojego auta
Fot FREEPIK
wstydzić się swojego auta
Fot FREEPIK: Ze szkodami powypadkowymi również nikt nie jeździ. Co najwyżej kilka dni – do momentu naprawy

To jedyny powód, gdy jestem w stanie zaakceptować zażenowanie. Faktycznie rdzawe dziury na wylot nie wyglądaja dobrze. Podobnie jak szrama po tym, jak ktoś przerysował Ci bok. Ale jedno i drugie kwalifikuje się do naprawy. Oczywiście raczej nikt nie będzie łatał dziur w aucie, którego wartość przewyższą ewentualne roboty. W innym przypadku, podobnie, jak przy przerysowaniu zazwyczaj zlecisz naprawę. Problemem mogą być jedynie pieniądze. Czasem te kilka miesięcy musi upłynąć, zanim uda Ci się uzbierać potrzebną sumkę.

Oczywiście drobne ryski, czy zadrapania na kilkunastoletnim, czy starszym aucie nikogo nie będą dziwić. A przynajmniej nie powinny. Niestety, z biegiem lat, karoseria Twojego auta będzie coraz mniej idealna.

dlaczego użytkuję takie auto, a nie inne

Poza powyższym przypadkiem uważam, że wstyd odnośnie posiadania auta jest czymś zupełnie dziwnym. Po pierwsze zazwyczaj jeździsz autem, które sama wybrałaś. Bardzo rzadko się zdarza, że dostajesz auto bez konsultacji z Tobą. Tutaj przypomina mi się wczorajszy komentarz jednej z Was. Wspomniała ona, że jej koleżanka – matka dwójki dzieci dostała od męża Smarta. Wracając do tematu, każda z Was ma inne preferencje. Jedna chce duże auto, żeby czuć się bezpiecznie. Druga małe, żeby było zwinne i bez problemu dało się nim manewrować w miejskiej dżungli wąskich miejsc parkingowych.

opinie doradców znających się na wszystkim

Myślę, że poczucie wstydu u wielu osób (nie tylko Pań) ma jakieś swoje drugie dno. Nie będę sie tu bawił w psychologa, ale często takie poczucie wzmagają w nas „życzliwi”. Znajdując słabszą psychicznie osobę mogą sobie poużywać. „Takim czymś jeździsz? No ja bym nie wsiadła”. „Francuzów się nie kupuje. Nie wiedziałaś?!”. „Twój samochód wygląda jak…”. „Nie wstydzisz się wyjeżdżać tym na ulice?”

Takich opinii nigdy nie należy brać na poważnie. Pewnie, że łatwiej zginąć w mniejszym aucie, niż w większym, ale poobserwujcie złomowiska. Nie każde Tico czy Seicento przed trafieniem tam zostało rozbite. Dlaczego miałoby być? Wypadki zawsze są losowe. Tak samo prawdopodobne jest uderzenie w każdą część samochodu. I niestety, boczne zderzenie będzie z dużym prawdopodobieństwem śmiertelne również w „bezpiecznych” dużych autach.

awaryjność twojego modelu

O niektórych autach mówi się, że to „królowe lawet”. Często posiadaczki takich aut burzą się, że „kto jak dba, tak ma”. Po części rację mają jedni i drudzy, gdyż producentom zdarzają się spektakularne wpadki. Dlatego dobrze przed zakupem sprawdzić jak prezentują się modele z wybranym przez Ciebie silnikiem. Ale nawet jak tego zaniechasz, nie ma się czego wstydzić. Bardziej trzeba liczyć na to, że akurat Tobie nie zacznie padać to auto.

wiek auta

Do pewnego momentu auta tracą na wartości, ale później już ona rośnie. Fakt, że wraz ze wzrostem trwałości aut ten moment się wydłużył. Zobaczcie na pierwsze auto, jakie Wam pokazałem w cyklu Kobiety i klasyk motoryzacji. Akurat jego Właścicielka jest zadowolona, ale niejedna osoba by narzekała. Tymczasem to wspaniałe auto. I jedyne spośród Waszych aut, jakim miałem okazję się przejechać:)

moje auto najlepsze

Mam nadzieję, że udało mi się Was przekonać, że czym byście nie jeździły, nie ma się czego wstydzić. Każde auto jest fajne na swój sposób:) Nie da się arbitralnie ustalić gabarytów idealnego auta, czy jego marki. Nie ma (praktycznie) auta, którego nie lubiłaby żadna Pani:)

Jeżeli podoba Ci się ten wpis, zapraszam do wsparcia naszej Społeczności. Czy to na patronite.pl, czy zrzutka.pl 🙂