Prędkość a bezpieczeństwo

Prędkość a bezpieczeństwo

Powszechnie wiadomo, że zazwyczaj im mniejsze auto, tym słabsze blachy. Problem ten dotyczy zwłaszcza starszych Fiatów czy Daewoo. Jedne osoby boją się nimi jeździć, inne nie widzą problemu. Ja oczywiście nie kwestionuję faktu, że blacha takiego Tico była słabsza od innych aut. Przy zderzeniu istniało wysokie ryzyko odniesienia ciężkich obrażeń ciała. Ale tego typu opinie wprowadzają w błąd niektóre osoby podróżujące autami, które znajdują się na przeciwnym biegunie. Tutaj rozpatrzymy zagadnienie prędkość a bezpieczeństwo.

energia wygenerowana podczas wypadku

Jeżeli porównamy uderzenie w przeszkodę przy tej samej prędkości starszym samochodem małolitrażowym to bezdyskusyjnie mniejsze szkody będą w dużym aucie. Ale szkopuł w tym, że duże auto jeździ z większą prędkością. Ta prędkość powoduje, że przy uderzeniu w przeszkodę powstaje dużo większa energia, która oddziałuje na nasze auto. I rośnie ryzyko zniszczeń.

Prędkość a bezpieczeństwo
Fot FREEPIK
nie ma aut 100-procentowo bezpiecznych

Oczywiście wiem, że większość z Was jest tego świadoma. Niemniej jednak mamy nadal spore grono kierowców, którzy wierzą w mocną karoserię, systemy wspomagania kierowcy i dobre opony. Tymczasem te wszystkie elementy nie zastąpią zdrowego rozsądku. Nie ma auta, które po mokrej nawierzchni, czy po lodzie może jechać analogicznie, jak po suchej. Prędkość zawsze trzeba ograniczyć. Tak samo nie ma auta, które nie może wpaść w poślizg. Teoretycznie nie powinno się to przydarzyć w aucie z napędem 4×4, ale się zdarza. Wyjść z takiego poślizgu jest naprawdę trudno.

brak wpływu na zachowanie innych kierowców

Całkiem inna para kaloszy to wypadek, który spowodował inny kierowca. Czołowe zderzenie jest niebezpieczne zawsze, ekstremalnie niebezpieczne jest boczne. Oczywiście coraz więcej nowych aut jest wyposażonych w kurtyny boczne i inne elementy mające chronić kierowcę i pasażerów w razie wypadku. Ale mimo to tego rodzaju wypadki nadal potrafią być śmiertelne.

jeździj autem, w jakim czujesz się bezpiecznie

Oczywiście ten wpis nie powstał po to, by straszyć kogokolwiek. Jedynym celem jego powstania jest pokazanie, że nie ma aut, w których jest się nieśmiertelnym. Jeżeli posiadanie dużego auta zwiększa u Ciebie komfort psychiczny, to dobrze, bo łatwiej skupić się na drodze. Komfort ten jednak nie może powodować jazdy ze zbyt dużą prędkością, czy wykonywania innych sprzecznych z prawem, ale przede wszystkim niebezpiecznych manewrów. Wpadnięcie w poślizg na śliskiej drodze, czy czołowe zderzenie, bo „co się może stać” nie jest najlepszym pomysłem.

I tutaj kwintesencja: nie ważne, jak sami będziemy przestrzegać przepisów, zawsze może w nas uderzyć inne auto, którego kierowca złamał przepisy. A wtedy nie zawsze wielkość auta ma znaczenie. Ale zawsze ma znaczenie, z jaką prędkością poruszały się auta w trakcie zderzenia. Czym mniejsza prędkość, tym mniejsza energia, która wyzwala się w wyniku zderzenia. A ona zazwyczaj skumuluje się na Twoim aucie.

Prędkość a bezpieczeństwo
Fot FREEPIK
zbyt niska prędkość to nie jest rozwiązanie

Na koniec w trakcie analizy zagadnienia prędkość a bezpieczeństwo zostawiam temat zbyt niskiej prędkości. Jadąc z taką prędkością faktycznie zazwyczaj nie uszkodzisz żadnego auta. Ale na drodze jazda z prędkością znacznie niższą od dopuszczalnej powoduje ryzyko innego rodzaju wypadków. Mianowicie, rośnie ryzyko niepoprawnego wyprzedzania i związanego z nim wypadku. Cieżko na drodze krajowej o prędkości maksymalnej 90 km/h wlec się za kimś 40 km/h. Oczywiście zależy to od tego, ile mamy do przejechania. Ale już kilkanaście minut za taką zawalidrogą może oznaczać godzinę w plecy. Widząc, że auto przed nami nie przyspieszy, staramy się wyprzedzić przy najbliższej okazji, co może spowodować niebezpieczeństwo. To, co piszę, niektórym z Was może wydać się kontrowersyjne. Ale sądzę, ze do takich osób należą głownie Panie, które rozpoczynają karierę za kółkiem. Jak tylko poczujecie się pewniej, zrozumiecie o czym mowa😊

Oczywiście zagadnienie prędkość a bezpieczeństwo nie zostało wyczerpane w tym wpisie, ale mam nadzieję, że chociaż niektórym osobom zwróciłem uwagę na pewne rzeczy. Najbardziej mi zależy na tym, żeby nie było osób mylących auto osobowe z czołgiem:)

Jeśli podobają Ci się nasze wpisy, zapraszam na pozostałe nasze kanały. Zapraszam również do wsparcia istnienia naszej Społeczności. Można to uczynić poprzez portale zrzutka.pl i patronite.pl

Dlaczego kiedyś łatwiej było naprawić auto na ulicy

naprawić samochód na ulicy

Chciałbym na naszej stronie przybliżyć Wam działanie poszczególnych elementów samochodu. Dokładniej pokazać Wam czemu poszczególne części służą, a także co się może zepsuć. Naszą serię rozpoczniemy jednak luźniejszym wpisem. Mianowicie postaram się Wam wytłumaczyć dlaczego kiedyś, gdy auto odmówiło posłuszeństwa w trasie, łatwo było naprawić je na ulicy. Dziś jest to praktycznie niemożliwe.

elektronika

To słowo klucz, które zrewolucjonizowało wiele dziedzin życia. Jedną z nich była oczywiście motoryzacja. Gdzie dziś nie ma elektroniki w aucie? Jej część nosisz w torebce, bo w zasadzie nie ma już kluczyka bez elementów elektroniki. Zanim ruszysz wykorzystasz ją do otwarcia drzwi, ustawienia fotela, lusterek, zwolnienia hamulca pomocniczego, włączenia i ustawienia radia i na końcu rozruchu.

elektronika w silniku

Oprócz elektroniki dużą rolę gra tu także ekologia oraz ekonomia. Chodzi o to, że rosną ceny benzyny i zanieczyszczenie powietrza. W związku z tym chcemy, żeby w silniku podczas jazdy spalono dokładnie taką ilość paliwa, jaka jest niezbędna do jego pracy, a nie większą. To pracę praktycznie każdej części monitorują czujniki, a ich wskazania trafiają do komputera, który odpowiada za dozowanie odpowiedniej ilości paliwa.

uruchomienie silnika

Oczywiście nie piszemy tu podręcznika, dlatego wszystko przekażę Wam w uproszczeniu. A w uproszczeniu rozruch polega na tym, żeby przeprowadzić pierwszy obrót silnika. W skrócie można by powiedzieć, że gdyby przymocować do silnika korbę i nią zakręcić, zacząłby pracować i pracował tak długo, jak długo będzie dopływ paliwa i powietrza.

Z tego powodu na starych filmach często można zauważyć, jak kierowca mocuję korbę z przodu samochodu i kręcąc nią próbuje uruchomić silnik, Podobne rozwiązanie zastosowano jeszcze w pierwszych egzemplarzach najpopularniejszego auta, jakie produkowano w Polsce, czyli Fiat 126p. Ale już tutaj widać elektronikę. Nie musisz już przed rozruchem zaciągać ssania, czy pulsować pedałem gazu, żeby znaleźć odpowiednie proporcje paliwa i powietrza do rozruchu. I tu zaczynają się schody.

naprawić auto na ulicy
Fot FREEPIK. Mechanik dobiera się do elektroniki.
elektronika a mechanika

Samochody pozbawione elektroniki wymagały dużej ilości samodzielnej regulacji. Zapłon, gaźnik, rozrusznik. Te części wymagały dosyć częstych regulacji. Rozregulowane uniemożliwiały rozruch, bądź powodowały, że na przykład silnik gasł po rozgrzaniu. Ale choć regulacja powinna być przeprowadzona na specjalistycznych przyrządach, na ulicy nietrudno było znaleźć osoby, które znały się na tej regulacji przynajmniej na tyle, żebyś dojechała autem do domu. Dlatego stosunkowo nietrudno było naprawić auto na ulicy. Natomiast awarię rozrusznika łatwo było obejść poprzez pchanie. Trzeba było na luzie rozpędzić samochód, a po wrzuceniu biegu i puszczeniu sprzęgła, gdy reszta części była sprawna, auto ruszało.

Tu przechodzimy do dzisiejszej generacji aut. Czy w razie awarii rozrusznika odpali na pych? Pewnie tak, tylko, że nie należy tego robić. Główna przyczyna to katalizator, który jest w rurze wydechowej. Podczas odpalania „na pych” do katalizatora może dostać się niespalone paliwo, które spowoduje natychmiastowe zniszczenie tej drogiej części.

awaria samochodu z elektronicznym sterowaniem

Wszystkie opisane przeze mnie regulacje są dziś już wykonywane przez komputery. Ciepły czy zimny silnik odpalasz wyłącznie przez przekręcenie kluczyka. To spowodowało, że auta dużo rzadziej płatają nam figle. Natomiast, jeżeli już przydarza się awaria, najprawdopodobniej dużo trudniej będzie ją usunąć. Elektronikę dużo trudniej naprawić i nie da się tego zrobić na miejscu. W ogóle rzadko kiedy udaje się naprawić elektronikę, najczęściej uszkodzoną część trzeba wymienić. A posiadanie uszkodzonej części rzadko wystarczy. Trzeba jeszcze wiedzieć, gdzie się ona znajduje i ją wymienić. A często trzeba zdemontować wiele części osprzętu silnika, zanim się dotrze do tej uszkodzonej.

Uszkodzeniu może również ulec immobiliser, lub wyczerpać się może bateria w kluczyku. Czasem wystarczy wymienić baterię, a czasem trzeba skorzystać z usługi specjalisty, który ponownie zakoduje nasz kluczyk.

awarie w obu typach aut

Oczywiście nie zawsze problem leży w elektronice. Czasem problemem jest zatkany filtr paliwa, uszkodzona pompa paliwa, czy też przepalony bezpiecznik od tej części. No i jeżeli uszkodzeniu ulegną mechaniczne części silnika, auto również nie pojedzie. Tylko, że w przypadku takiej awarii, również auto bez elektroniki będzie musiało opuścić miejsce awarii na lawecie lub lince holowniczej.

naprawić auto na ulicy
Fot FREEPIK. Części mechaniczne to „serce” silnika
cykl o mechanice

Tym „felietonem” chcę zapoczątkować wpisy o mechanicznych częściach auta. Oczywiście nie będziemy pisać podręcznika. Myślę jednak, że warto poznać działanie samochodu i głównych jego części. Dzięki temu, gdy usłyszysz ich nazwy nie będzie tak, że nic Ci one nie powiedzą. W kolejnej części w dużym skrócie pokaże na czym w ogóle polega działanie silnika. Mam nadzieję, że udało mi się wytłumaczyć, czemu kiedyś łatwo było naprawić auto na ulicy.

Daj mi koniecznie znać na Facebooku, co sądzisz o tym wpisie i przypominam o pozostałych naszych kanałach. Jeżeli chcesz wesprzeć naszą działalność zapraszam na patronite.pl i zrzutka.pl Mam też nadzieję, że przyjdzie taki czas, że będę mógł sam pokazywać niektóre elementy w aucie:)

Koncentracja podczas jazdy autem

Koncentracja podczas jazdy autem

Jedna z rzeczy, która odróżnia kierowcę auta od pasażerów jest konieczność zachowania koncentracji. Osoba prowadząca pojazd jest odpowiedzialna za siebie, pasażerów i wszystkie inne osoby, które znajdą się w zasięgu oddziaływania prowadzonego przez Ciebie auta. Z tego względu nie tylko trzeźwość, ale również koncentracja podczas jazdy autem jest niezbędna podczas prowadzenia.

złudne posiadanie czasu

Czasem wydaje Ci się, że jesteś sama na drodze. Przed Tobą jedynie pas ruchu, a jeżeli widać jakieś samochody, są one w oddali. Co może zakłócić ten stan rzeczy? A może wyciągnąć telefon i nagrać filmik, żeby pokazać na Insta, jak mi się fajnie jedzie? Co się może stać? Myślałem, że to oczywiste, ale wczorajsza dyskusja utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie. Zatem dowiedzmy się, czym skutkuje brak koncentracji na drodze.

Wbrew pozorom, czyha na Ciebie wiele niebezpieczeństw. Poza obszarem zabudowanym na drodze może pojawić się zwierzę. Na drodze dwukierunkowej może pojawić się auto wyprzedzające „na trzeciego”. Z bocznej uliczki może „wyskoczyć” nieodpowiedzialny rowerzysta. Możesz też się zagapić i nie zauważyć zatoru na drodze. Jeżeli nie zachowasz koncentracji, każde z tych zdarzeń może skończyć się bardzo tragicznie.

Koncentracja podczas jazdy autem
FOT Freepik. Staramy się tak nie robić

Owszem, jeżeli będziesz skoncentrowana, nie zawsze unikniesz tragedii. Ale hamujące samochody, czy leżącego na jezdni psa zobaczysz z większej odległości i dasz radę zatrzymać pojazd. A tymczasem jeżeli jesteś wrażliwa i nagle tuż przed sobą zobaczysz psa i kota, jak zareagujesz? Najprawdopodobniej odbijesz w prawo lub lewo i to będzie początek utraty panowania nad pojazdem i końca jazdy. A co w sytuacji, gdy mamy problem np ze zbieżnością lub inną usterkę w układzie jezdnym, albo kierownica była ustawiona nie do końca na wprost? Nawet nie zauważysz, że zjeżdżasz na chodnik, do rowu czy na inny pas.

nie narażaj się na mandat

Mam nadzieję, że przekonałem Was już do tego, że trasy nawet na chwilę nie można spuścić z oka. Teraz zajmijmy się rodzajamy rozproszeń, jakie mogą nas spotkać za kółkiem. Najpopularniejsze to rzecz jasna rozmowa przez telefon komórkowy.

Koncentracja podczas jazdy autem
Fot FREEPIK – czego nie robić podczas jazdy autem

Nawet prowadzenie jedną ręką jest niebezpieczne, dlatego za rozmowę przez telefon trzymany w ręce podczas jazdy grozi mandat. Ale co w sytuacji, gdy nagrywasz film? Również trzymasz w ręce telefon. Jeżeli takie zachowanie zauważy policjant, z pewnością również będzie chciał Cię na mandat. Zresztą to zachowanie analogiczne z pisaniem SMSów, czy czatowaniem na Messengerze. Za wszystko grozi Ci mandat,

Koncentracja podczas jazdy autem
Fot FREEPIK – Nawigację ustawiamy zanim uruchomimy silnik
a co z nawigacjami wbudowanymi?

No właśnie. Pamiętajcie, że chociaż nikt nawigacji nie trzyma w rękach, jej obsługa może Cię rozproszyć. Pół biedy, jeżeli na światłach będziesz chciała zmienić trasę i nie zauważysz, że zapaliło się zielone światło. Gorzej, jeżeli będziesz trasę poprawiać podczas jazdy. Również wtedy możesz nie zauważyć przeszkód na drodze, albo przegapić fakt, że zjeżdżasz ze swojego pasa. Dlatego nawet jeżeli telefon mamy zamontowany na uchwycie, nie oglądamy tam żadnych filmów. Również na samochodowej nawi nie powinniśmy tego robić. Jeżeli z tylu mamy dzieci i chcemy im puścić bajkę, trzeba skorzystać z dostępnych dla pasażerów ekranów, a jeżeli ich nie ma, zamontować telefon tak, żebyś nie widziała treści.

co jeszcze naraża Cię za kółkiem

Kiedy jeszcze narażona jest nasza koncentracja podczas jazdy autem? Na przykład wtedy, gdy jesteś głodna, czy spragniona i decydujesz się spożyć posiłek za kółkiem. Pamiętaj, że rozprasza Cię wszystko, co trzymasz w ręce i nie jest mechanizmem auta. Kanapka może np wypaść Ci z ręki, napój może się rozlać i pochlapać Ci ubranie czy tapicerkę. Z pewnością nie wpłynie to pozytywnie na Twój nastrój czy koncentrację.

Koncentracja w aucie
Fot FREEPIK: Musisz zjeść i napić się zanim ruszysz

Tak samo destrukcyjnie wpłynie na Ciebie robienie makijażu, chyba, że masz umiejętność robienia go jedynie podczas długiego oczekiwania na zielone światło. Każde inne miejsce to słaby pomysł. Przy okazji: moim zdaniem autobus czy pociąg to też słabe miejsce. Oczywiście mam na myśli jedynie czynności wykonywane blisko oczu. Jeżeli pociągiem, czy pekaesem szarpniem, skutki mogą był opłakane. Widywałem jednak takie śmiałkinie 😀

Fot FREEPIK. Senność bardzo źle wpływa na koncentrację

Senność. To to, na co trzeba szczególnie uważać. Gdy bardzo chce Ci się spać, możesz uzyskać taki sam efekt, jak gdybyś prowadziła po alkoholu. Inne czynniki, które wpływają na to, że nasza koncentracja podczas jazdy autem słabnie to garderoba. Dlatego każdy element ubrania i obuwia musi być wygodny. Przed dłuższą jazdą zimą dobrze zdjąć kurtkę, oczywiście po nagraniu auta zjeżdżając na parking. Niestety nie na wszystko masz wpływ. Kłótnia za kółkiem to również nie jest dobry pomysł. I to zarówno, jak jesteś pasażerem, jak kierowcą. Lepiej zacisnąć zęby i poczekać, aż znajdziesz się na stałym gruncie:)

ale czy te filmiki naprawdę do tego pasują?

Naprawdę. Mimo, że teoretycznie patrzysz na drogę, to jednak skupiasz się na nagraniu. Musisz włączyć tryb filmowania. Patrzeć, żeby telefon nagrywał drogę przed Tobą, a nie deskę rozdzielczą, czy Twoje nogi. To rozproszenie tak samo groźne, jak to przy SMSowaniu, czy czatowanie na Mess. Oczywiście to nie znaczy, że filmiki z samochodu są nieciekawe. Wręcz przeciwnie. Chodzi tylko o to, aby były nagrywane za pomocą kamerek samochodowych, specjalnych uchwytów lub aby nagrał je pasażer.

Koncentracja podczas jazdy autem
Fot FREEPIK. Do czego może prowadzić utrata koncentracji

Jeżeli nadal nie zdołałem Cię przekonać, wejdź na jeden z profili udostępniających filmiki z niebezpiecznych zdarzeń drogowych, np. Stop Cham. Co by było, gdyby kierowcy tych aut w momencie wystąpienia nagranych sytuacji trzymali w ręku telefon? Lepiej nie sprawdzać:)

bezpieczne filmiki mile widziane
Koncentracja podczas jazdy autem
Fot FREEPIK: Właściwy sposób rejestrowania jazdy. Przysyłajcie nam filmiki, które powstały w taki sposób.

Pamiętajcie, że na naszej Grupie każdy BEZPIECZNY filmik z trasy jest mile widziany. Bardzo też lubimy oglądać, jak prowadzicie pojazd, stąd kanał kia_in_car na Instagramie. Pamiętajcie jednak o zasadach: ja robię zdjęcie lub filmik zza kółka tylko, gdy auto stoi. W każdym innym przypadku telefon mam zamocowany, lub proszę o pomoc pasażera. I wszyscy będziemy bezpieczni i zadowoleni:)

Kończę ten przydługi wpis zapraszając Was na wszystkie nasze kanały:) Jeżeli lubicie naszą Społeczność, zapraszamy do wsparcia na patronite.pl lub zrzutka.pl

Jakie auta lubią Panie w naszej Społeczności

Przez 1,5 miesiąca Panie wrzucały na Facebooka zdjęcia swojego auta. Codziennie zadawałem pytania o inną markę. Myślę, że żadnej nie pominąłem, a na pewno wymieniłem wszystkie najpopularniejsze. Ich listę można znaleźć tutaj. Zdarzały się takie, że non stop pojawiało się nowe foto, a były również takie marki, pod którymi nie pojawiło się żadne foto. Oczywiście, jeżeli nie wzięłaś udziału w tej zabawie. Możesz skorzystać z linku i wkleić foto swojego auta. A jakie auta lubią Panie w naszej Społeczności?

najatrakcyjniejsza marka

Panie w naszej Społeczności w zdecydowanej większości ewidentnie są miłośniczkami marek niemieckich. Post ze zdjęciami Volkswagena dotarł do 42,1 tys. osób na Facebooku. Jest to trzykrotnie więcej osob, niż obserwuje naszą stronę. Dla niewtajemniczonych – to, czy dany użytkownik Facebooka zobaczy dany post zależy od wielu czynników, których portal oczywiście nie ujawnia. Ale metodą prób i błędów można zaobserwować, jakie działania z naszej strony wpływają pozytywnie na zasięgi. Z jednej więc strony wiekość „zasięgu” pochodzi z komentarzy i reakcji userów. Po dodaniu komentarza informacja o tym pojawia się u ich znajomych i tak zasięg się rozszerza. Ale to nie jedyna droga. Kolejna to wyświetlenia na tablicy.

Nawet jeżeli obserwujesz jakąś stronę, nie oznacza to, że na tablicy pojawi się każdy jej post. Facebook starannie to dozuje. I jeżeli uzna post za atrakcyjny, wyświetli go na tablicy większej liczby osób obserwujących. Oczywiście, można ustawić sobie opcje, żeby każdy post był pokazywany, ale mało kto to robi. Atrakcyjność posta to zagadnienie, które ma wiele kryteriów, ale ważne są ilość reakcji, komentarzy. Dużo więcej osób zobaczy również krótką informację na kolorowym tle, niż długi wpis nawet ze zdjęciem.

najpopularniejsze marki

Tak, jak zgadywało wiele z Was – BMW i auta z grupy Volkswagena znalazły się na wysokich miejscach. W pierwszej dziesiątce mamy Audi, Seata i Volkswagena, a z innych niemieckich marek jeszcze Opla i Forda. Stawkę uzupełniają Fiat, Peugeot, Toyota i SangYoung. Oczywiście to ostatnie auto wywołało dużą dyskusję na temat, co to za auto. Jest to zrozumiałe, gdyż auto to jest niezbyt popularne na naszych drogach.

Volkswagen wyprzedził drugiego Opla o całą długość: zebrał 42,1 tys oglądających, Opel 19 tys., a trzecie BMW 16,5 tysiąca. Jedynie ostatnie w dziesiątce Audi zebrało zasięg poniżej 10 tysięcy – 9,7 tys. użytkowników zobaczyło post z autami tej marki. Pozytywnie zaskakuje wysoka pozycja Fiata. Nadal wiele Pań ma Seicento, Punto, w tym Grande, czy Pandę.

Kolejne spostrzeżenie jest takie, że u nas niekoniecznie wysoko są auta marek, które dobrze sprzedają się jako nowe. Skoda i Dacia zamykają pierwszą połowę stawki. Z pewnością jednym z powodów jest fakt, że stosunkowo niewiele osób kupuje fabrycznie nowe auta, a na rynku aut używanych znajdziemy atrakcyjniejsze pozycje od dwóch wskazanych przeze mnie.

Obalamy mity

Mit o tym, że Panie preferują małe auta został obalony praktycznie tuż po tym, jak nasza Społeczność rozpoczęła swoje istnienie. Jest całkiem spora grupa kobiet preferujących sedany, kombi, czy SUVy. I widać to po naszym wykazie. W naszej Społeczności żadna z Pań nie przyznaje się do prowadzenia Smarta, czy Nissana Micry. Na palcach dwóch rąk można policzyć posiadaczki Fiata 500. Tymczasem znaleźć posiadaczkę BMW czy Volkswagena możemy bez najmniejszego trudu.

Pań w mniejszych autach nie brakuje, co możemy sprawdzić na ulicach, widocznie nie odpowiada im akurat nasza Społeczność. W sumie ciekawi mnie, co trzeba by zmienić, czy wprowadzić, żeby te Panie chciały do nas dołączyć.

co z markami, które ja lubię?

Jak pewnie wiecie, ja najbardziej lubię małe auta. Już dwie linijki wyżej napisałem, że było mało takich zdjęć. Wiem, że w naszej Społeczności jest trochę takich aut:) Ale dużo więcej jest aut dużych. Cóż, tak musi być:)

Największe zaskoczenia

Najbardziej zdziwiły mnie niskie miejsca takich marek jak Mercedes, Volvo, Mazda, Citroen, Suzuki. Mercedesów wcale nie ma tak mało z Was. Volvo to również marka, którą porusza się wiele kobiet, a wpływ na to z pewnością opinia Volvo jako bardzo bezpiecznego auta. Citroen zaś jest bardzo popularny. Choć w naszej Społeczności porusza się nim wiele Pań, post nie przykuł uwagi.

Ale największy zawód sprawił mi jednak Suzuki. Jest to dość popularna marka, ma całą gamę modeli od małego Swifta do dużych aut typu Grand Vitara. U nas nie znalazła jednak uznania.

Według mnie zabawa z pokazywaniem swoich aut była bardzo ciekawa, pokazała nam czym jeździmy i jakie auta lubimy. Z pewnością nie był to ostatni raz, już czekam na kolejną zabawę:)

Pamiętajcie, że jeżeli chcecie pokazać swoje auto na naszym Insta, prześlijcie foto w wiadomości prywatnej na kobietyiauta lub kia_in_car. Jeżeli podoba Wam się moja działalność i chcecie ją wesprzeć – zapraszam na patronite lub zrzutka.pl. Dziękuję wszystkim Paniom, które wspierają tą stronę. Pamiętajcie, że na Patronite są informacje, co mogę zrobić w zamian za wsparcie. To dotyczy też wpłacających na portalu zrzutka.pl:) Zawsze możecie też do mnie napisać na Facebooku czy Instagramie.

Uwaga na dzikie zwierzęta

Niedawno w naszej Społeczności mieliśmy niemiłą, ale stosunkowo ciekawą dyskusję. Wynika z niej, że nie każda osoba prowadząca auto wie, z czym dokładnie wiąże się przejazd przez obszar oznaczony znakiem „Uwaga na dzikie zwierzęta„. Myślę, że wszyscy lubimy przyrodę. Trzeba jednak przyznać, że możemy przez nią odnieść całkiem spore szkody. Zarówno materialne, jak i zdrowotne.

Uwaga na dzikie zwierzęta
Fot FREEPIK: jeleń w miejscu, w którym nie chcemy go oglądać

To, z jakiego powodu zwierzę pojawia się na drodze nie ma żadnego znaczenia. Wiadomo, że ono chce swobodnie poruszać się po swoim terytorium. Dlatego powinno się odgrodzić jezdnie, a zwierzętom zbudować przejścia. Drogi powinny być bezpieczne. Ustawienie znaku „Uwaga na dzikie zwierzęta” tak naprawdę zdejmuje odpowiedzialność z właściciela drogi. Ale Tobie nie pomaga w żaden sposób. Bo przecież jadąc przez las i bez znaku wiesz, że żyją w nim zwierzęta. Jeżeli zdarzy Ci się potrącenie, a ustawiono znak, dostaniesz jeszcze mandat za niezachowanie ostrożności.

zachowaj szczególną ostrożność

I teraz zastanówmy się, co oznacza zachowanie ostrożności. Zgodnie z prawem chodzi o taką jazdę, która pozwoli Ci uniknąć uderzenia w zwierzę przechodzące przez jezdnię. To teraz zastanówmy się, czy taka jazda jest w ogóle możliwa. Weźmy osobę, która naprawdę „kocha zwierzęta”. Żeby nie zrobić im krzywdy będzie przez las jechać 20 km/h. Tymczasem dzikie zwierzę wbiegnie Ci na przód samochodu przebijając przednią szybę i raniąc wszystkich w aucie. Czy naprawdę jest kierowca, który uważa, że takiego zdarzenia da się uniknąć?

Uwaga na dzikie zwierzęta
FOT Freepik. W takiej scenerii lubimy i chcemy oglądać dzikie zwierzęta.

Zacznijmy od tego, że dzikie zwierzęta nie zawsze przechadzają się spacerując. Tymczasem spłoszone potrafią osiągać prędkość rzędu 60-70 km/h. To jest około 20 metrów na sekundę. Czyli zwłaszcza po zmroku nie masz szansy dojrzeć takiego dzikiego zwierzęcia. Wypadek jest nieunikniony. To jest analogiczna sytuacja do tej, w której w mieście na ulicę wybiega dziecko, które wyrwie się osobie, z którą idzie. Taki maluch nie patrzy na nic, tylko biegnie przed siebie. Jak wbiegnie Ci przed maskę, to się nie zatrzymasz.

ułamek sekundy na reakcję

Sytuacje, o której mówię nie zależą od opon, hamulców, refleksu i innego sprzętu. Gdy coś wbiegnie Ci tuż przed maskę, nie ma szans uniknąć zderzenia. Nie ma znaczenia, czy to będzie zwierzę, dziecko, czy inne auto, które wymusi pierwszeństwo. Mając ułamki sekund na reakcję, nic nie zrobisz. Pozostaje mieć nadzieję, że skutki będą najmniej dotkliwe. Uwrażliwiam także na fakt, że gnające duże zwierzę stanowi zagrożenie nawet w stojącym aucie. Jego kopyta są zdolne przebić szybę.

Uwaga na dzikie zwierzęta
Fot FREEPIK: dorodny dzik to ładne zwierzę. Chcemy jednak je oglądać wyłącznie w lasach:)

Zwierząt w lasach jest coraz więcej, do tego rośnie liczba aut na naszych drogach. Jedyne wyjście to ogrodzenie dróg i budowa specjalnych przejść w lasach. Niestety, tak jak maseczki w czasie pandemii przez niektórych były zwane antymandatami, tak znak „Uwaga na dzikie zwierzęta” zwalnia z odpowiedzialności zarządców dróg. Już wcześniej napisałem, że jego postawienie nie jest w stanie uchronić Cię przed zderzeniem.

jak poradzili sobie kolejarze

W ciekawy sposób poradzili sobie z tym problemem kolejarze. Niejedno dzikie zwierzę spowodowało już ciężką awarię taboru kolejowego. Pierwszą rzeczą, której wypróbowano było ustawienie na szlaku wędrówek dzikich zwierząt tablic z wizerunkami zwierząt. Niestety okazało się to zupełnie nieskuteczne. Zatem psychologowie zwierzęcy wpadli na inny pomysł. Ustawili przy torach specjalne urządzenia, które mają czujnik zbliżającego się pociągu. Gdy zostanie on wykryty, rozpoczyna się emisja dźwięku rannego zwierzęcia. Ma to na celu wywołanie u zwierzęcia skojarzenia, że zdychające zwierzę zostało zabite. Dzięki temu, gdy zwierzę słyszy nadjeżdżający pociąg kojarzy go jako wroga i nie zbliża się dopóki pociąg nie przejedzie. Co ciekawe, okazało się to skuteczne. Liczba zabitych zwierząt i uszkodzonych pociągów na torach wyposażonych w te urządzenia znacznie zmalała.

uważajcie

Niestety drogowcy nie są tak pomysłowi, jak kolejarze. Potrafią postawić znak „Uwaga na dzikie zwierzęta” nawet na drodze szybkiego ruchu. Drogi powinny być odgrodzone, a dla zwierząt należałoby zbudować jak najwięcej przejść, aby nie zaburzać ich naturalnych obszarów. Tak, aby wilk był syty i owca cała. Pozostaje nam tylko zachować czujność, co jak już udowodniłem, nie zawsze jest możliwe. Snucie się z prędkością 20 km/h jest dobre tylko na bardzo dziurawej drodze W innym przypadku samo w sobie może doprowadzić do innego wypadku.

gdy na drogę wybiegnie niewielkie zwierzę

Zwierzę domowe jak mały pies czy kot nie stanowi zagrożenia dla auta. Ale też często włącza się instynkt, żeby nie zrobić mu krzywdy. I jeżeli nic nie jedzie z naprzeciwka, albo możesz je ominąć w inny sposób- nie ma problemu. Jeżeli jednak z naprzeciwka jedzie auto, a obok drogi są drzewa – jedyny sposób to hamowanie i jazda prosto. W innym przypadku Ty i pasażerowie jesteście narażeni na utratę zdrowia i życia. To taka informacja, jak ta o rozbieganiu silnika Diesla. Warto zawczasu przemyśleć jak się zachowa w takiej sytuacji. Nawet mimo tego, że będziesz mieć ułamek sekundy na reakcję.

Chciałem na koniec przypomieć, że jesteśmy społecznością kierowców. Dlatego w razie wypadku liczy się tylko zdrowie i życie wszystkich jego uczestników, a nie fakt, że zwierzę było „u siebie”. Po prostu chcemy, aby takich zdarzeń było jak najmniej. Przypominam jeszcze o moim wpisie, dotyczącym postępowania po wypadku oraz o pozostałych naszych kanałach. Jeżeli chcesz wesprzeć naszą działalność zapraszam na patronite.pl i zrzutka.pl

Czy mogę wstydzić się swojego auta

Już prawie miesiąc trwa nasza zabawa, w której pokazujecie swoje auta. Na wyniki przyjdzie jeszcze czas, ale co jakiś czas pojawiają się w komentarzach informacje typu „takiej marki się nie kupuje”, „do takiego auta bym nie wsiadła” i podobne. Ale to tylko oceny, do których każdy ma prawo. Dużo gorsze są takie, w których Panie są zażenowane posiadaniem takiego auta, a nie innego. A czy mogę wstydzić się swojego auta.

wady blacharsko-lakiernicze

Pokażę Wam kilka przypadków, w których jestem w stanie zrozumieć wstyd z posiadania auta. Jestem jednak pewien, że żadna z Was nie prowadzi takiego auta:D

wstydzić się swojego auta
Fot FREEPIK – auto, którego stanu można się wstydzić. Tylko, że ono nie jeździ 😀
wstydzić się swojego auta
Fot FREEPIK
wstydzić się swojego auta
Fot FREEPIK: Ze szkodami powypadkowymi również nikt nie jeździ. Co najwyżej kilka dni – do momentu naprawy

To jedyny powód, gdy jestem w stanie zaakceptować zażenowanie. Faktycznie rdzawe dziury na wylot nie wyglądaja dobrze. Podobnie jak szrama po tym, jak ktoś przerysował Ci bok. Ale jedno i drugie kwalifikuje się do naprawy. Oczywiście raczej nikt nie będzie łatał dziur w aucie, którego wartość przewyższą ewentualne roboty. W innym przypadku, podobnie, jak przy przerysowaniu zazwyczaj zlecisz naprawę. Problemem mogą być jedynie pieniądze. Czasem te kilka miesięcy musi upłynąć, zanim uda Ci się uzbierać potrzebną sumkę.

Oczywiście drobne ryski, czy zadrapania na kilkunastoletnim, czy starszym aucie nikogo nie będą dziwić. A przynajmniej nie powinny. Niestety, z biegiem lat, karoseria Twojego auta będzie coraz mniej idealna.

dlaczego użytkuję takie auto, a nie inne

Poza powyższym przypadkiem uważam, że wstyd odnośnie posiadania auta jest czymś zupełnie dziwnym. Po pierwsze zazwyczaj jeździsz autem, które sama wybrałaś. Bardzo rzadko się zdarza, że dostajesz auto bez konsultacji z Tobą. Tutaj przypomina mi się wczorajszy komentarz jednej z Was. Wspomniała ona, że jej koleżanka – matka dwójki dzieci dostała od męża Smarta. Wracając do tematu, każda z Was ma inne preferencje. Jedna chce duże auto, żeby czuć się bezpiecznie. Druga małe, żeby było zwinne i bez problemu dało się nim manewrować w miejskiej dżungli wąskich miejsc parkingowych.

opinie doradców znających się na wszystkim

Myślę, że poczucie wstydu u wielu osób (nie tylko Pań) ma jakieś swoje drugie dno. Nie będę sie tu bawił w psychologa, ale często takie poczucie wzmagają w nas „życzliwi”. Znajdując słabszą psychicznie osobę mogą sobie poużywać. „Takim czymś jeździsz? No ja bym nie wsiadła”. „Francuzów się nie kupuje. Nie wiedziałaś?!”. „Twój samochód wygląda jak…”. „Nie wstydzisz się wyjeżdżać tym na ulice?”

Takich opinii nigdy nie należy brać na poważnie. Pewnie, że łatwiej zginąć w mniejszym aucie, niż w większym, ale poobserwujcie złomowiska. Nie każde Tico czy Seicento przed trafieniem tam zostało rozbite. Dlaczego miałoby być? Wypadki zawsze są losowe. Tak samo prawdopodobne jest uderzenie w każdą część samochodu. I niestety, boczne zderzenie będzie z dużym prawdopodobieństwem śmiertelne również w „bezpiecznych” dużych autach.

awaryjność twojego modelu

O niektórych autach mówi się, że to „królowe lawet”. Często posiadaczki takich aut burzą się, że „kto jak dba, tak ma”. Po części rację mają jedni i drudzy, gdyż producentom zdarzają się spektakularne wpadki. Dlatego dobrze przed zakupem sprawdzić jak prezentują się modele z wybranym przez Ciebie silnikiem. Ale nawet jak tego zaniechasz, nie ma się czego wstydzić. Bardziej trzeba liczyć na to, że akurat Tobie nie zacznie padać to auto.

wiek auta

Do pewnego momentu auta tracą na wartości, ale później już ona rośnie. Fakt, że wraz ze wzrostem trwałości aut ten moment się wydłużył. Zobaczcie na pierwsze auto, jakie Wam pokazałem w cyklu Kobiety i klasyk motoryzacji. Akurat jego Właścicielka jest zadowolona, ale niejedna osoba by narzekała. Tymczasem to wspaniałe auto. I jedyne spośród Waszych aut, jakim miałem okazję się przejechać:)

moje auto najlepsze

Mam nadzieję, że udało mi się Was przekonać, że czym byście nie jeździły, nie ma się czego wstydzić. Każde auto jest fajne na swój sposób:) Nie da się arbitralnie ustalić gabarytów idealnego auta, czy jego marki. Nie ma (praktycznie) auta, którego nie lubiłaby żadna Pani:)

Jeżeli podoba Ci się ten wpis, zapraszam do wsparcia naszej Społeczności. Czy to na patronite.pl, czy zrzutka.pl 🙂

Parkowanie

Dziś kilka zdań o czynności, która budzi największe emocje na Grupie Kobiety i Auta. O dziwo chodzi o parkowanie. Co mam zrobić, gdy w pobliżu nie ma miejsca parkingowego? A co, gdy mam szerokie auto i nie mieści się ono w wyznaczonych granicach? Na wspomnianej grupie zdania są podzielone. A co ja o tym sądzę?

brak miejsc tuż pod miejscem, do którego jadę
w pobliżu nie ma miejsca parkingowego
For FREEPIK.

Mieliśmy już 2 gorące dyskusje. Ostatnia dotyczyła sytuacji, gdy dość długie auto wjechało na miejsce znacznie krótsze. Tył pojazdu wystawał na ulicę i zmuszał kierowców, którzy chcieli przejechać do wjazdu na chodnik. Wpis rozpalił dyskusję gorącą jak rozpalone żelazo. Część Pań uznała, że skoro wjeżdżając na chodnik da się przejechać to… nie ma problemu. Inne stwierdziły, że nie można tak stawać. A jakie jest moje zdanie?

Zanim odpowiem na to pytanie, poszukam odpowiedzi na pytanie skąd się bierze takie parkowanie. Wspomniana sytucja miała miejsce na osiedlu mieszkaniowym. Ale przecież nie tylko w takich miejscach mamy do czynienia z nieprawidłowym parkowaniem. Przecież rozjeżdżanie trawników, czy permanentne blokowanie chodników ma również miejsce w centrach miast.

muszę podjechać pod drzwi…

Oczywiście bezpośrednia przyczyna to niedostatek miejsc parkingowych w stosunku do potrzeb. Ale ten kij również ma dwa końce. Drugi to kierowca, który musi bo się udusi podjechać bezpośrednio pod drzwi miejsca, do którego się udaje. Przejście choćby kilkudziesięciu metrów to zdecydowanie zbyt daleko. „Samochód ma po to, żeby dojechać, a nie, żeby chodzić piechotą”. I przykro mi. Takich kierowców nie rozgrzeszam. Niezależnie od tego, czy sytuacja dotyczy osiedla mieszkaniowego, czy centrum miasta. Czasem zdarza się, że ludzie parkują nieprawidłowo, a w odległości powiedzmy kilkuset metrów jest duży bezpłatny parking.

w pobliżu nie ma miejsca parkingowego
Fot FREEPIK – każdej z Was życzę udanych zakupów, ale parkujmy zgodnie z prawem:)

Bezpłatny to słowo klucz. Kolejny powód nieprawidłowego parkowania to odmowa płacenia za płatne miejsca parkingowe. I tutaj podobnie jak poprzednio – nie rozgrzeszam takich kierowców. Niestety, miejsc parkingowych zwłaszcza w centrach brakuje. Dlatego rozumiem wprowadzanie opłat, które ma na celu ograniczenie liczby aut w centrum. Oczywiście mam na myśli sytuację, gdy okazjonalnie mamy sprawę do załatwienia w urzędzue, czy zrobienie zakupów. Mało kogo stać za to na codzienne płacenie za parking blisko pracy.

Jeżeli o mnie chodzi, to nawet chętnie bym zapłacił, ale w centrum Gdyni ciężko o miejsce nawet płatne. Na szczęście bywam tam na tyle rzadko, że w zupełności da się załatwić wszystko korzystając z komunikacji miejskiej. Jest jej dużo, można przeskakiwać z autobusu do autobusu. I nie martwię się, co robić, gdy w pobliżu nie ma miejsca parkingowego.

brak działań na rzecz zwiększenia miejsc parkingowych

W czasie pandemii mamy do czynienia z zadziwiającym zachowaniem władz. Z jednej strony zaczęły one promować podróże indywidualnymi środkami transportu. Ilość kursów komunikacji publicznej została radykalnie okrojona, ceny paliw spadły. Czego zabrakło? Ano parkingów. Ja ponieważ zgadzam się z tym, że w pandemii trzeba starać się unikać autobusów i pociągów, znalazłem do dojazdów koleżankę, która dysponowała miejscem parkingowym.

Bo bezpłatny parking przed firmą wprowadzono jak tylko skierowano nas na home office. Gdy zaczęliśmy powoli wracać na początku maja, szlabany natychmiast powędrowały w dół. Na szczęście obniżono ceny, bo standardowo parkowanie kosztuje tam 3 zł za 30 minut. Czyli za 8 godzin parkowania 54 zł. Trzeba być bardzo bogatym, żeby kogoś było na to stać. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ pracuję w jednym z największych skupisk biurowców w Gdańsku. Po przeciwległej stronie ulicy również stoi wiele takich biurowców, a ma ich być 2 razy tyle.

w pobliżu nie ma miejsca parkingowego
Fot FREEPIK

I rozgorzała dyskusja na temat, czy każdy biurowiec ma mieć swój parking. Decydenci na siłę chcieli wypchnąć ludzi na rowery (kolejny gorący temat) lub do komunikacji miejskiej. Jedno i drugie fajne, ale dojazd komunikacją jest tam kiepski (czy z tramwaju, czy z autobusu, czy pociągu trzeba dojść nawet do 15 minut). A samochód? Są 2 miejsca, w których mam szansę na bezpłatny parking. Ale do 6:15 muszę być na miejscu. Inaczej mogę zapomnieć o tym, że tam zaparkuję. Miejmy nadzieję, że we wspomnianym w artykule miejscu, faktycznie powstaną duże parkingi.

Czyli z jednej strony – jeździjcie samochodami, z drugiej idźcie na komunikację, a jeszcze lepiej na rowery.

parkowanie na osiedlu

W takim przypadku coraz częściej występują trudności z parkowaniem. Właśnie takiego parkowania dotyczyła sytuacja z początku wpisu. Powiem Wam szczerze – na mnie przedstawiona sytuacja nie zrobiła wrażenia. Stało się tak, bo mieszkam w bloku, do którego właściwie żaden parking nie przynależy. Tak naprawdę legalnie można parkować jedynie wzdłuż wąskiej osiedlowej uliczki. Ale… ponieważ miejsca brakuje – nikt tam nie parkuje wzdłuż. Każdy parkuje ukośnie. I zmusza innych do jazdy po chodniku. Ale… na chodniku również potrafią stanąć. I wtedy problem pojawia się, gdy 2 auta mają się minąć. Oczywiście, gdy dwóch kierowców jest normalnych, to pierwszy z nich zjedzie w zatoczkę tuż przed samą ulicą, poczeka, aż przejedzie drugie auto. A nieraz mamy prawdziwą próbę sił 😀

w pobliżu nie ma miejsca parkingowego
FOT FREEPIK – zdjęcie ilustracyjne

Oczywiście to nie jedyne przepisy, które są łamane. Bo trawnik, który istniał przed blokiem przed zwiększeniem liczby aut aktualnie jest klepiskiem. Został samozwańczym parkingiem. Teren należy do miasta, więc może by przemianować go na oficjalny parking i utwardzić, wyznaczyć miejsca parkingowe? Mieszkańcy znaleźli na to lepszy sposób: poprosili policję i straż miejską, aby na naszym osiedlu nie karać za złe parkowanie. Efekt? Każde jedno skrzyżowanie, każdy zakręt jest obstawiony autami. Wyjeżdżając z bocznej uliczki nie widać nic. Już stówę straciłem, bo przywalił mi w przód typ, który na pewno znacznie przekroczył prędkośc na głównej drodze. Dobrze, że więcej nie chciał.

Któraś z Was może pomyśleć, że to ściema z tym niekaraniem. Otóż znów włożę kij w mrowisko: po tym, jak straciłem stówę, postanowiłem jednak wezwać patrol na auto, które blokuje widoczność na skrzyżowaniu. Nie pojawił się pies z kulawą nogą. Mapa zagrożeń również nie pomogła.

donoszenie? A feeee……

W owym wpisie na grupie kwestia wezwania policji lub straży miejskiej również rozgrzała członkinie do czerwoności. I mnie to trochę zdziwiło. Owszem, można przejechać na chodniku, niby wszystko w porządku. Ale sądzę, że do czasu. Do czasu, gdy przez inne auto ktoś zniszczy nasze. Gwarantuję, że u wielu osób zmienia się wtedy optyka i chętnie same chwytają za telefon:) Tak jak ja:)

szerokość miejsc parkingowych

No to ostatnia kwestia dotycząca miejsc parkingowych. Ich szerokość. Jest ona odpowiednia dla większości dziś ekspoloatowanych aut. Jednak część kierowców porusza się autami większymi. Bardzo duże kontrowersje wywołał wpis właścicielki dużego SUVa, którego szerokość jest praktycznie równa szerokości standardowych miejsc parkingowych. Aby ochronić karoserię swojego i czyjegoś auta, stawia ona auto na dwóch miejscach.

I tutaj jestem po jej stronie. Parkingi przed centrami, czy galeriami hadlowymi są zazwyczaj położone na dużych obszarach. Co za tym idzie, śmiało można wyznaczyć miejsca dostosowane do dużych SUVów, czy aut dostawczych. Niestety, nikt o tym nie pomyśli. W pobliżu nie ma miejsca parkingowego, ale nie ma też miejsca parkingowego dla aut o określonych gabarytach.

ostudźmy emocje

Można dyskutować o wszystkim. Nie warto jednak emocjonować się pewnymi sprawami. Ja uważam, że gdy w pobliżu nie ma miejsca parkingowego, można przejść się kilkaset metrów. Natomiast, gdy tych miejsc brakuje, pozostaje interweniować u właściciela terenu, aby zwiększył liczbę miejsc parkingowych. Co do wzywania policji, czy blokowania przejazdu, zmuszania innych do jazdy po chodniku. Osoba tak parkująca powinna zastanowić się, co będzie, gdy zostawi tyle miejsca, że przejedzie osobówka, ale nie przejedzie większe auto typu karetka, czy straż pożarna. No i niestety, jeżeli pojazd stwarza zagrożenie, trzeba interweniować. Na szczęście nie wszędzie jest jak u nas – hulaj dusza piekła nie ma.

Liczę na to, że mnie nie „unsubujecie” jak mawia pewna YouTuberka. Przy okazji zaproszę Was do wpisu o długim postoju na parkingu. Jeżeli podoba Wam się moja działalność, zapraszam na patronite.pl lub zrzutka.pl, gdzie możecie wesprzeć moją działalność:)

Czy duży przebieg jest zły?

Wczorajszy wpis wzbudził zainteresowanie, jaki przebieg w danym roczniku jest odpowiedni. Osoby rozpoczynające poszukiwanie auta bardzo często poza upragnionym modelem, marką mają tylko jedno kryterium: przebieg. Ma być jak najmniejszy, najlepiej, żeby auto dopiero z fabryki wyjechało. A czy duży przebieg jest zły? Co w ogóle oznacza duży przebieg? Jaki powinien być ten optymalny?

jakich aut szukamy i dlaczego?

Tak, jak napisałem wcześniej, z jak najmniejszym przebiegiem. Ciężko nam wziąć 10 letnie auto z 200 tysięcznym przebiegiem. Ile by nie miało lat auto z przebiegiem większym, niż 300.000 km, znajdzie się na nie bardzo niewielu chętnych. Tu od razu zaleta auta z dużym przebiegiem: nawet za zadbany egzemplarz zapłacimy mniej, niż za analogiczny model, nawet w gorszym stanie, za to z mniejszym przebiegiem. Dlaczego tak jest?

Odpowiedź jest prosta: po zakupie chcemy jak najwięcej czasu spędzać za kierownicą auta, a jak najmniej w warsztacie. I tu prosta logika: niewielki przebieg -> niewielkie zużycie -> brak napraw. Zgadza się? Ani trochę. No może troszeczkę:) Pierwsze na tapetę idą elementy gumowe. One zużywają się wraz z wiekiem. Namacalny przykład to opony. Po kilku latach sparcieją nawet w autach, którymi nikt nie jeździ. Tak samo inne elementy gumowe (np. pasek rozrządu), ale także np zawieszenie, którego elementy nie są wieczne. Tyczy się to zwłaszcza aut, które stoją pod chmurką. Dodam, że w zawieszeniu również jest sporo elementów gumowych, takich jak wszystkie osłony.

jakiego przebiegu można oczekiwać po samochodzie

Myślę, że to najbardziej interesuje Panie, które w najbliższym czasie będą kupowały samochód. Tymczasem rozczaruję Was. Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Dlaczego? Wyobraź sobie auto, którym właściciel dojeżdża do pracy 10 kilometrów w jedną stronę, w wakacje robi 2 tysiące, inne wyjazdy zajmują również 2 tysiące. Licząc średnio 20 dni po 20 km wychodzi 400 km w miesiącu. Łącznie wyjdzie 4800 km do pracy + dodatkowe 4000 km czyli 8800 km rocznie. Jeżeli dystans do pracy wynosił 20 km, rocznie takie auto mogło przejechać już 13.600 km, a jeżeli do pracy było 40 km, kierowca mógł przejechać 23.200 km w jednym roku. Po dziesięciu latach będzie miał na liczniku już 232.000 km.

Przy autach sprowadzonych zza granicy trzeba spojrzeć na to nieco inaczej. Zacząć trzeba od rodzaju paliwa. Jeżeli tam ktoś decydował się na diesla, wiadomo było, że to auto nie będzie stać. Tam roczne przebiegi w granicach 50 czy nawet 100.000 km nie są niczym nadzwyczajnym. Więc to, co się mówi, że auta mają takie przebiegi, jakich oczekują klienci jest faktem. Chcemy kilkunastoletnich aut z przebiegiem poniżej 200.000 km, więc takie auta się znajdują.

Sprowadzone zza granicy benzyniaki mogą mieć prawdziwie niski przebieg. Czy musimy wierzyć sprzedawcy, że jest on prawdziwy? Oczywiście, że nie. Na rynku mamy wiele komercyjnych portali oferujących historię pojazdu . Za cenę rzędu 30-60 zł otrzymujemy wiele informacji: między innymi, czy w danej bazie jest informacja o szkodzie, ale także historyczne informacje z portali ogłoszeniowych. I może się okazać, że np. 3 lata temu ktoś wystawił auto, które zaraz kupisz z przebiegiem znacznie wyższym, niż dziś. Warto więc wydać te kilka złotych, żeby oszczędzić sobie kłopotu. Owszem, już wcześniej powiedzeliśmy sobie, że mały przebieg nie musi być zaletą. Chodzi tu jednak o to, że kupując auto, masz prawo poznać całą prawdę o nim. Także o tym, ile kilometrów przejechało. Zwłaszcza, że jeśli sprzedawca zataja przebieg, może mieć coś jeszcze na sumieniu.

Car speedometer with kilometer per hour and tachometer,fuel meter,odometer and warning light on a car dashboard.
dlaczego mały przebieg jest zły

Teraz możesz dostać rozdwojenia jaźni. I pomyśleć sobie: co mu się stało, raz pisze, że duży przebieg jest zły, teraz znów, że mały. Przypomnij sobie jednak wpis o jeździe na nierozgrzanym silniku. Silnik to maszyna cieplna. Do prawidłowej pracy jej metalowe elementy muszą się odpowiednio nagrzać. Zimą, przy dojeździe do pracy na trasie 10 km nie ma takiej opcji. Zwłaszcza w aucie z silnikiem Diesla. Teraz cofniej się do wpisu o długim postoju. W jego trakcie też różne niekorzystne procesy mają wpływ na nasze cztery kółka.

no dobra, to ile tych kilometrów ma w końcu być

Na to pytanie jest jedna dobra odpowiedź: to zależy. Można zastosować moją metodę i obliczając ile km powinien dziennie robić kierowca, obliczyć ile powinien przejechać, i taki wybrać przebieg. Ale to rozumowanie ma jedną pułapkę. Mając liczbę kilometrów, nie mamy wcale pewności, że auto było używane do dojazdów z domu do pracy. A może właścicielem był listonosz, który jeździł od mieszkania, do mieszkania. Albo dostawca jedzenia, albo nawet pani domu, która jeździła na zakupy i zawieźć swoje pociechy do szkoły. Ta sama liczba kilometrów, ale jakże różne sytuacje… Osoba jadąca autem do pracy, włączyła silnik i pojechała prosto do zakładu, ewentualnie z przerwą na stację benzynową. Ale ciągle jechała. A osoba na zakupy? Dom, sklep, gasimy, odpalamy i do drugiego sklepu. Potem trzeci, czwarty, jeszcze może koleżanka. A w czasie zakupów silnik się wychładzał. Od kogo wolisz wtedy kupić auto? Gdzie duży przebieg jest zły a gdzie niekoniecznie?

Tu przy okazji dopowiem, że jazda na zakupy i do szkoły nic nie zrobi staremu dieslowi w Golfie 2. Nowsze diesle rozgrzewają się bardzo powoli i jeżeli są używane tylko do odwożenia dzieci i zakupów, może się okazać, że nigdy ten motor się nie rozgrzał. Dlatego podczas ustalania, jaki przebieg jesteś w stanie zaakceptować, to weź pod uwagę, jakim paliwem zasilany jest silnik. Następnie można przeliczyć akceptowany przez nas przebieg roczny i pomnożyć przez liczbę lat. Ale…

nie zapomnij o stanie technicznym

Teraz najważniejsza rzecz. Dużo ważniejsza od przebiegu: stan techniczny auta. Jeżeli coś się zepsuje, trzeba to naprawić lub wymienić. Jeżeli przejedziemy wymaganą przez producenta ilość kilometrów, auto musi przejść serwis. Zadbane w ten sposób auto spokojnie można kupić z przebiegiem ponad 300.000 km i przyniesie nam ono wiele radości. Ale jeżeli te wszystkie naprawy i czynności serwisowe są zaniedbywane, to auto z przebiegiem 100, czy 200 tysięcy będzie się nadawało na złom. Tak samo czynnikiem dyskwalikującym nawet auto z niewielkim przebiegiem jest wypadek, czy kolizja, po której auto naprawiono w sposób niewłaściwy.

Fot Stockvault
każdy przypadek jest inny

Zwróć uwagę, że historię auta uzyskasz jedynie od osoby, która długo posiada dany model. Ilu auto miało właścicieli i jak często się zmieniali sprawdzisz w Historii pojazdu. Na tym portalu sprawdzisz także, ile kilometrów auto przejechało w ciągu roku. A taka informacja pozwoli Ci np. ustalić, że autem w zasadzie nikt nie jeździł. W takiej sytuacji koniecznie sprawdź, czy chociaż auto stało w garażu. Oczywiście zrób wywiad, co właściciel zmieniał (niektóre części będziesz w stanie zobaczyć na własne oczy), czy ma faktury dokumentujące zmiany. Posłuchaj silnika, przejedź się i wtedy podejmij decyzję.

Mam nadzieję, że udało mi się przekonać Ciebie, żeby nie skreślać bez sprawdzenia aut z dużym przebiegiem, ani nie gloryfikować tych z przebiegiem niewielkim. Wykup sobie dostęp do historii pojazdu z zagranicy, albo sprawdź ją na stronie, w przypadku polskiego auta. Postaraj się za wszelką cenę ustalić, czy auto faktycznie jest bezwypadkowe. Bo przypominam, że nieprawidłowa naprawa kwalifikuje auto praktycznie na szrot. No i czym droższe auto, tym bardziej rekomenduję zaangażowanie eksperta z zewnętrznej firmy, która zajmuje się sprzedażą. Wówczas sprawdzi on nie tylko wiarygodność przebiegu, ale też stan techniczny auta. I powie, jaką kwotę w przybliżeniu należy przygotować na ewentualne naprawy.

WSPARCIE

W dobie, kiedy coraz więcej ludzi ma problem, również ja nieśmiało przypominam się, że jeżeli macie ochotę przyczynić się do istnienia naszej Społeczności, możecie to zrobić poprzez patronite (stałe wsparcie, dzięki za każde 5 zł), czy też zrzutkę. Zrzutka ma to do siebie, że nawet jednorazowe wsparcie możecie przekazać przelewem. Zebraliśmy już na opłacenie rocznego abonamentu dostępowego do portalu ze zdjęciami. Teraz zbieramy na odnowienie abonamentu umożliwiającego istnienie strony kobietyiauta.

Trzy kwartały istnienia Kobiety i Auta

Może wydać się to dziwne, ale już 3 kwartały istnienia społeczności Kobiety i Auta za nami. 14 lipca ubiegłego roku wpadłem na pomysł utworzenia strony na Facebooku. Szybki research, czy już czegoś takiego nie ma i chwilę później strona powstała. Przez to że się przedstawiłem na paru innych stronach, zaczęła zdobywać pierwsze lajki. One są najważniejsze, bo mało kto ma ochotę wchodzić na stronę, której jeszcze nikt nie polubił.

Przy tej okazji chciałem też bardzo serdecznie podziękować Oli, Marcie, Roksanie i Dominice za wsparcie na patronite i zrzutce. Jeżeli chcesz dołączyć do tego zacnego grona, pod koniec wpisu znajdziesz namiary, jak to zrobić:)

nowe kanały

Ponieważ na tym kanale starałem się przekazać jak najwięcej wiedzy praktycznej i przygotować Was na zdarzenia, o których mogłybyście nie pomyśleć. Szybko zaistniała potrzeba utworzenia strony internetowej, która powstała niecały miesiąc po powstaniu kanału na Facebooku. W międzyczasie powstała Grupa Kobiety i Auta, która 1 maja będzie obchodzić 3 kwartały swojego istnienia.

Kolejne kanały mają już mniej oglądających, ale zaistnieliśmy na Instagramie oraz mamy 2 czaty na Messengerze. Czat lifestylowy, który mam nadzieję ma się dobrze i czat SOS, gdy którejś z Was coś się stanie za kółkiem, a nie ma się z kim skontaktować. Ostatni kanał to instagramowy profil kia_in_car, który ma pokazać Was jak prowadzicie i Wasze auta w środku.

Trzy kwartały istnienia Kobiety i Auta
Rzadki widok tej zimy, czyli śnieg
dziwny rok

Zapewne wśród wielu z Was okres, w którym istnieje nasza Społeczność jest najdziwniejszym czasem w waszym życiu. Zima, która prawie wcale nie obdarzyła nas mrozem ani śniegiem, a później pandemia, która wielu z nas zamknęła w domach. Często sprawiła ona, że auto stanęło w garażu czy na parkingu. Na szczęście jutro będzie już można naszymi pojazdami poruszać się w miarę bez ryzyka mandatu.

Co do zimy, dobre było jedynie to, że dużo mniej stresu było rano. Nie musieliśmy się stresować czy auto odpali i czy trzeba będzie drapać szyby.

co dalej?

Mam nadzieję, że rocznicę naszego istnienia będziemy świętować już w zdrowiu i bezpiecznie chodząc po ulicy nawet w masce. Nasze kanały nadal będą istnieć, a ja chcę się skupić dalej na przekazywaniu Wam zasad bezpieczeństwa. Chcę także pokazywać coraz więcej atrakcyjnych aut, którymi jeżdżą nasze Panie. A rozrzut jest naprawdę duży:) Pamiętajcie, że same macie duży wpływ na to, co znajdzie się na naszych kanałach. Od podesłania zdjęć, których dostałem naprawdę bardzo dużo, po zwrócenie mi uwagi na tematy, których na razie brak.

Pamiętajcie także, że jestem otwarty na osobistą rozmowę z Wami. Możecie powiedzieć mi wszystko, co dotyczy Waszego auta. Za co je kochacie, za co nienawidzicie, co Wam się przytrafiło na drodze. O braku akceptacji dla Waszej jazdy, czy Waszego auta, nie ma u mnie tematów tabu. Pamiętajcie, że istniejemy po to, żebyście komfortowo się czuły za kierownicą:)

wsparcie

W dobie, kiedy coraz więcej ludzi ma problem, również ja nieśmiało przypominam się, że jeżeli macie ochotę przyczynić się do istnienia naszej Społeczności, możecie to zrobić poprzez patronite (stałe wsparcie, dzięki za każde 5 zł), czy też zrzutkę. Zrzutka ma to do siebie, że nawet jednorazowe wsparcie możecie przekazać przelewem. Zebraliśmy już na opłacenie rocznego abonamentu dostępowego do portalu ze zdjęciami. Teraz zbieramy na odnowienie abonamentu umożliwiającego istnienie strony kobietyiauta.

Mogę zaoferować Wam coś jeszcze. Jeżeli któraś z Was zdecyduje się na założenie działalności gospodarczej, to mogę za dobrą cenę przeprowadzić przez formalności. Później mogę ją dalej poprowadzić. Uczciwie trzeba przyznać, że dziś jest wiele systemów pozwalających łatwo i przyjemnie prowadzić to samodzielnie. Jednak nie każda osoba ma na to ochotę. Gdyby któraś z Was była tym zainteresowana, to zapraszam do kontaktu przez Facebooka lub Instagram.

#Zostańwdomu czy #zostańwaucie

Już od jakiegoś czasu z powodu szerzącej się zarazy władze nakazały pozostanie w domach. Oczywiście można chodzić na krótki spacer, czy odwiedzać rodziny. W praktyce oznacza to, że nadal praktycznie nieograniczenie możemy nasze domy opuszczać. Oczywiście świadomi ludzie tego nie robią i siedzą w domu. Ale niektórzy zostają w aucie. Zatem #zostańwdomu czy #zostańwaucie?

zostajemy w domu?

Tak radzą wszystkie władze i to na całym świecie. Siedząc w domu nie mijamy się z ludźmi i nie zarażamy się. Jeżeli niestety jesteśmy chorzy, nie zarazimy innych ludzi poza domownikami. Niestety na dłuższą metę powstaje problem, że najwięksi domatorzy mają problem z brakiem jego opuszczania. Zaczynają się różnego rodzaju depresje (stwierdzam, że na początku dotknęła nawet mnie). Świeże powietrze również wzmacnia odporność.

Zostańwdomu czy zostańwaucie
Na ulicy chodźmy w maskach
Fot FREEPIK

Pamiętajmy jednak, aby na ulicy i w komunikacji miejskiej albo nosić maski, albo nie rozmawiać ze sobą czy przez telefon. Najnowsze badania dowodzą,że po wydaleniu z organizmu czy to przez kichnięcie czy zwykłą rozmowę, wirus utrzymuje się w powietrzu do 3 godzin. Przez zwykły oddech nie emitujemy wirusa. Maskę dobrze jest założyć również w drodze do samochodu.

Załóż maskę w drodze do auta
Fot FREEPIK
co z akcją #Zostańwaucie

Akcja #zostańwaucie ma tak samo wielu zwolenników, jak i przeciwników. Poznajmy argumenty jednych i drugich. Za tą akcję przemawia na pewno to, że przełamujemy ciągłe siedzenie w domu, zatem poprawia się nasze samopoczucie, wzmacnia się odporność. Co najważniejsze – w samochodzie ani my nie zarażamy nikogo na ulicy, ani nikt z ulicy nie może zarazić nas. Wszystkie zarazki wyłapie filtr kabinowy. Ale uwaga: wewnątrz auta możemy zarażać siebie nawzajem. Dlatego dobrze, żeby do środka zabierać jedynie domowników.

Zabierając do środka osoby, z którymi nie mieszkasz, ubierzcie maski nawet wewnątrz
Fot FREEPIK

Kolejną zaletą tej akcji jest to, że Twoje auto nie stoi, a choć raz na tydzień odbywa jazdy. Pamiętaj, żeby prowadzić minimum 30 minut nie gasząc motoru. Resztę zaleceń na temat tego, co zrobić, gdy odstawiasz auto na dłużej znajdziesz tutaj.

wady akcji #zostańwaucie

Pomniejsza wada jest taka, że w trakcie jazdy może Cię skusić perspektywa zatrzymania się w ładnej okolicy i rozprostowania nóg. O ile nie będzie tam nikogo, to w porządku. Tu najlepiej mają mieszkanki małych miejscowości otoczonych lasami czy polami. Jest gdzie odpocząć. W przeciwnym wypadku nie ma już gdzie, bo lasy, parki i plaże są pozamykane, a za złamanie zakazu przebywania tam grozi mandat. Jeżeli jedziesz bez celu, grozi on też Tobie.

Właśnie możliwości kontaktu z innymi osobami to największa wada tego rozwiązania. Czasem musisz zatankować, a jest dopiero jedna sieć, która pozwala tankować bez wizyty w siedzibie stacji benzynowej. Inne kontakty mogą być przez Ciebie niezawinione lub niechciane. Mianowicie, możesz zostać zatrzymana do kontroli policyjnej. Ale może też zdarzyć się coś gorszego.

Wypadku nie życzymy nikomu, ale w ostatnich dniach, kiedy jest dobra pogoda i świadomość mniejszej liczby aut na ulicach, wzrosła liczba ofiar śmiertelnych. A wtedy lekarze i strażacy muszą ratować takich kierowców i przewozić ich na „zwykłe” oddziały ratunkowe. A od nieprzytomnej osoby wywiadu lekarskiego nie zbiorą. Kolejną przykrą rzeczą, jaka może się stać to awaria Twojego pojazdu i konieczność angażowania innych osób do pomocy Tobie.

#zostańwdomy czy #zostańwaucie

Proszę Was o poważne zastanowienie się, jeżeli chcecie użyć auta. Osobiście w ubiegłym tygodniu wraz z Żoną również wybraliśmy się na przejażdżkę, ale wybraliśmy czas, w którym natężenie ruchu jest niewielkie. Bardziej niż zwykle pilnowaliśmy również prędkości. Na pewno zasadne jest ograniczenie wyjazdów do 1-2 tygodniowo w mieście. Na wsi jest inaczej. Bardzo często są tam duże rodziny, za to mały ruch. Ryzyko wypadku drastycznie maleje, policję widuje się bardzo rzadko. A do pomocy przyjedzie domownik zamieszkały razem z Tobą. W takich warunkach nawet fajnie jest się przejechać.

I na pewno rezygnujemy z hobbystycznych przejażdżek w czasie oblodzenia. Nie możemy myśleć pozytywnie w sposób „a dlaczego mnie miałoby to spotkać”. Tak myślały osoby w innych krajach i nie jest tam teraz za wesoło…

prośba o wsparcie

Panie, którym podoba się Społeczność i chcą ją wesprzeć mogą to zrobić na kilka sposobów: zapraszam do Patronite’a i zrzutka.pl Ale cenne wsparcie stanowi też aktywność na wszystkich naszych kanałach🙂 Mile widziane są również zdjęcia pasujące do treści wpisów, które są na stronie, lub takie, które będę mógł wykorzystać na kanałach Społecznościowych:) Możesz je przesłać przez priv Fejsa czy Instagramów:) Dziękuję za to, że jesteś z nami:) Pamiętaj, że w każdej motoryzacyjnej sprawie jestem do dyspozycji:)