Trzy kwartały istnienia Kobiety i Auta

Może wydać się to dziwne, ale już 3 kwartały istnienia społeczności Kobiety i Auta za nami. 14 lipca ubiegłego roku wpadłem na pomysł utworzenia strony na Facebooku. Szybki research, czy już czegoś takiego nie ma i chwilę później strona powstała. Przez to że się przedstawiłem na paru innych stronach, zaczęła zdobywać pierwsze lajki. One są najważniejsze, bo mało kto ma ochotę wchodzić na stronę, której jeszcze nikt nie polubił.

Przy tej okazji chciałem też bardzo serdecznie podziękować Oli, Marcie, Roksanie i Dominice za wsparcie na patronite i zrzutce. Jeżeli chcesz dołączyć do tego zacnego grona, pod koniec wpisu znajdziesz namiary, jak to zrobić:)

nowe kanały

Ponieważ na tym kanale starałem się przekazać jak najwięcej wiedzy praktycznej i przygotować Was na zdarzenia, o których mogłybyście nie pomyśleć. Szybko zaistniała potrzeba utworzenia strony internetowej, która powstała niecały miesiąc po powstaniu kanału na Facebooku. W międzyczasie powstała Grupa Kobiety i Auta, która 1 maja będzie obchodzić 3 kwartały swojego istnienia.

Kolejne kanały mają już mniej oglądających, ale zaistnieliśmy na Instagramie oraz mamy 2 czaty na Messengerze. Czat lifestylowy, który mam nadzieję ma się dobrze i czat SOS, gdy którejś z Was coś się stanie za kółkiem, a nie ma się z kim skontaktować. Ostatni kanał to instagramowy profil kia_in_car, który ma pokazać Was jak prowadzicie i Wasze auta w środku.

Trzy kwartały istnienia Kobiety i Auta
Rzadki widok tej zimy, czyli śnieg
dziwny rok

Zapewne wśród wielu z Was okres, w którym istnieje nasza Społeczność jest najdziwniejszym czasem w waszym życiu. Zima, która prawie wcale nie obdarzyła nas mrozem ani śniegiem, a później pandemia, która wielu z nas zamknęła w domach. Często sprawiła ona, że auto stanęło w garażu czy na parkingu. Na szczęście jutro będzie już można naszymi pojazdami poruszać się w miarę bez ryzyka mandatu.

Co do zimy, dobre było jedynie to, że dużo mniej stresu było rano. Nie musieliśmy się stresować czy auto odpali i czy trzeba będzie drapać szyby.

co dalej?

Mam nadzieję, że rocznicę naszego istnienia będziemy świętować już w zdrowiu i bezpiecznie chodząc po ulicy nawet w masce. Nasze kanały nadal będą istnieć, a ja chcę się skupić dalej na przekazywaniu Wam zasad bezpieczeństwa. Chcę także pokazywać coraz więcej atrakcyjnych aut, którymi jeżdżą nasze Panie. A rozrzut jest naprawdę duży:) Pamiętajcie, że same macie duży wpływ na to, co znajdzie się na naszych kanałach. Od podesłania zdjęć, których dostałem naprawdę bardzo dużo, po zwrócenie mi uwagi na tematy, których na razie brak.

Pamiętajcie także, że jestem otwarty na osobistą rozmowę z Wami. Możecie powiedzieć mi wszystko, co dotyczy Waszego auta. Za co je kochacie, za co nienawidzicie, co Wam się przytrafiło na drodze. O braku akceptacji dla Waszej jazdy, czy Waszego auta, nie ma u mnie tematów tabu. Pamiętajcie, że istniejemy po to, żebyście komfortowo się czuły za kierownicą:)

wsparcie

W dobie, kiedy coraz więcej ludzi ma problem, również ja nieśmiało przypominam się, że jeżeli macie ochotę przyczynić się do istnienia naszej Społeczności, możecie to zrobić poprzez patronite (stałe wsparcie, dzięki za każde 5 zł), czy też zrzutkę. Zrzutka ma to do siebie, że nawet jednorazowe wsparcie możecie przekazać przelewem. Zebraliśmy już na opłacenie rocznego abonamentu dostępowego do portalu ze zdjęciami. Teraz zbieramy na odnowienie abonamentu umożliwiającego istnienie strony kobietyiauta.

Mogę zaoferować Wam coś jeszcze. Jeżeli któraś z Was zdecyduje się na założenie działalności gospodarczej, to mogę za dobrą cenę przeprowadzić przez formalności. Później mogę ją dalej poprowadzić. Uczciwie trzeba przyznać, że dziś jest wiele systemów pozwalających łatwo i przyjemnie prowadzić to samodzielnie. Jednak nie każda osoba ma na to ochotę. Gdyby któraś z Was była tym zainteresowana, to zapraszam do kontaktu przez Facebooka lub Instagram.

#Zostańwdomu czy #zostańwaucie

Już od jakiegoś czasu z powodu szerzącej się zarazy władze nakazały pozostanie w domach. Oczywiście można chodzić na krótki spacer, czy odwiedzać rodziny. W praktyce oznacza to, że nadal praktycznie nieograniczenie możemy nasze domy opuszczać. Oczywiście świadomi ludzie tego nie robią i siedzą w domu. Ale niektórzy zostają w aucie. Zatem #zostańwdomu czy #zostańwaucie?

zostajemy w domu?

Tak radzą wszystkie władze i to na całym świecie. Siedząc w domu nie mijamy się z ludźmi i nie zarażamy się. Jeżeli niestety jesteśmy chorzy, nie zarazimy innych ludzi poza domownikami. Niestety na dłuższą metę powstaje problem, że najwięksi domatorzy mają problem z brakiem jego opuszczania. Zaczynają się różnego rodzaju depresje (stwierdzam, że na początku dotknęła nawet mnie). Świeże powietrze również wzmacnia odporność.

Zostańwdomu czy zostańwaucie
Na ulicy chodźmy w maskach
Fot FREEPIK

Pamiętajmy jednak, aby na ulicy i w komunikacji miejskiej albo nosić maski, albo nie rozmawiać ze sobą czy przez telefon. Najnowsze badania dowodzą,że po wydaleniu z organizmu czy to przez kichnięcie czy zwykłą rozmowę, wirus utrzymuje się w powietrzu do 3 godzin. Przez zwykły oddech nie emitujemy wirusa. Maskę dobrze jest założyć również w drodze do samochodu.

Załóż maskę w drodze do auta
Fot FREEPIK
co z akcją #Zostańwaucie

Akcja #zostańwaucie ma tak samo wielu zwolenników, jak i przeciwników. Poznajmy argumenty jednych i drugich. Za tą akcję przemawia na pewno to, że przełamujemy ciągłe siedzenie w domu, zatem poprawia się nasze samopoczucie, wzmacnia się odporność. Co najważniejsze – w samochodzie ani my nie zarażamy nikogo na ulicy, ani nikt z ulicy nie może zarazić nas. Wszystkie zarazki wyłapie filtr kabinowy. Ale uwaga: wewnątrz auta możemy zarażać siebie nawzajem. Dlatego dobrze, żeby do środka zabierać jedynie domowników.

Zabierając do środka osoby, z którymi nie mieszkasz, ubierzcie maski nawet wewnątrz
Fot FREEPIK

Kolejną zaletą tej akcji jest to, że Twoje auto nie stoi, a choć raz na tydzień odbywa jazdy. Pamiętaj, żeby prowadzić minimum 30 minut nie gasząc motoru. Resztę zaleceń na temat tego, co zrobić, gdy odstawiasz auto na dłużej znajdziesz tutaj.

wady akcji #zostańwaucie

Pomniejsza wada jest taka, że w trakcie jazdy może Cię skusić perspektywa zatrzymania się w ładnej okolicy i rozprostowania nóg. O ile nie będzie tam nikogo, to w porządku. Tu najlepiej mają mieszkanki małych miejscowości otoczonych lasami czy polami. Jest gdzie odpocząć. W przeciwnym wypadku nie ma już gdzie, bo lasy, parki i plaże są pozamykane, a za złamanie zakazu przebywania tam grozi mandat. Jeżeli jedziesz bez celu, grozi on też Tobie.

Właśnie możliwości kontaktu z innymi osobami to największa wada tego rozwiązania. Czasem musisz zatankować, a jest dopiero jedna sieć, która pozwala tankować bez wizyty w siedzibie stacji benzynowej. Inne kontakty mogą być przez Ciebie niezawinione lub niechciane. Mianowicie, możesz zostać zatrzymana do kontroli policyjnej. Ale może też zdarzyć się coś gorszego.

Wypadku nie życzymy nikomu, ale w ostatnich dniach, kiedy jest dobra pogoda i świadomość mniejszej liczby aut na ulicach, wzrosła liczba ofiar śmiertelnych. A wtedy lekarze i strażacy muszą ratować takich kierowców i przewozić ich na „zwykłe” oddziały ratunkowe. A od nieprzytomnej osoby wywiadu lekarskiego nie zbiorą. Kolejną przykrą rzeczą, jaka może się stać to awaria Twojego pojazdu i konieczność angażowania innych osób do pomocy Tobie.

#zostańwdomy czy #zostańwaucie

Proszę Was o poważne zastanowienie się, jeżeli chcecie użyć auta. Osobiście w ubiegłym tygodniu wraz z Żoną również wybraliśmy się na przejażdżkę, ale wybraliśmy czas, w którym natężenie ruchu jest niewielkie. Bardziej niż zwykle pilnowaliśmy również prędkości. Na pewno zasadne jest ograniczenie wyjazdów do 1-2 tygodniowo w mieście. Na wsi jest inaczej. Bardzo często są tam duże rodziny, za to mały ruch. Ryzyko wypadku drastycznie maleje, policję widuje się bardzo rzadko. A do pomocy przyjedzie domownik zamieszkały razem z Tobą. W takich warunkach nawet fajnie jest się przejechać.

I na pewno rezygnujemy z hobbystycznych przejażdżek w czasie oblodzenia. Nie możemy myśleć pozytywnie w sposób „a dlaczego mnie miałoby to spotkać”. Tak myślały osoby w innych krajach i nie jest tam teraz za wesoło…

prośba o wsparcie

Panie, którym podoba się Społeczność i chcą ją wesprzeć mogą to zrobić na kilka sposobów: zapraszam do Patronite’a i zrzutka.pl Ale cenne wsparcie stanowi też aktywność na wszystkich naszych kanałach🙂 Mile widziane są również zdjęcia pasujące do treści wpisów, które są na stronie, lub takie, które będę mógł wykorzystać na kanałach Społecznościowych:) Możesz je przesłać przez priv Fejsa czy Instagramów:) Dziękuję za to, że jesteś z nami:) Pamiętaj, że w każdej motoryzacyjnej sprawie jestem do dyspozycji:)

Co zrobić z rozładowanym akumulatorem

Czy samochód z rozładowanym akumulatorem zawsze się uruchomi?

Mój ostatni wpis spowodował zaczątek dyskusji na temat skuteczności powerbanku do uruchamiania silników. Oczywiście to tylko jedna z możliwości. Druga z nich, czyli użycie kabli rozruchowych, jest rozpowszechniona od dawna. Ale żadna z nich nie da Ci 100% gwarancji uruchomienia silnika. Im akumulator jest bardziej rozładowany, tym trudniej uruchomić silnik. Jeżeli zostawisz na noc auto na światłach, może się zdarzyć tak, że rozładuje się on do zera. Gdy taki akumulator podłączysz nawet do akumulatora innego auta – nie od razu uda się uruchomić motor Twojego pojazdu.

dogłębnie rozładowany akumulator

Dogłębnie rozładowany akumulator to taki, który wytwarza napięcie bliskie 0V. Jeżeli masz miernik naładowania poziomu akumulatora, już z kabiny sprawdzisz, jaki to poziom. W innym przypadku będziesz potrzebować klasycznego miernika napięcia. Nie będziemy tu mówić o jego użyciu. W każdym razie – im niższe napięcie, tym dłużej musisz podładować akumulator, zanim podejmiesz próbę rozruchu silnika.

uruchamianie od akumulatora innego samochodu

Pamiętaj, że istnieje ryzyko rozładowania także tego drugiego akumulatora. Dlatego zadbaj o to, żeby silnik samochodu ze sprawną baterią pracował podczas uruchamiania silnika z akumulatorem rozładowanym. W działającym samochodzie powinno się też lekko zwiększać obroty podczas próby odpalenia drugiego auta.

uruchamianie za pomocą powerbanku

Na ten tamat komentarze są sprzeczne. Począwszy od tego, że uruchamianie było nieudane, skończywszy na tym, że udało się uruchomić auta z niewielkim silnikiem. Niestety, ten produkt istnieje na rynku zbyt krótko, żeby z całą pewnością ocenić jego działanie. Natomiast, nawet sam producent zaleca, aby przed próbą rozruchu odczekać 30 sekund od podłączenia. Do tego powerbank musi być koniecznie naładowany do pełna. Będę czekał na Wasze doświadczenia, sam też chętnie podzielę się swoimi, jak je zdobędę:)

PATRONITE –

Podobał Ci się ten artykuł? Chcesz więcej takich? Od niedawna istnieje możliwość wsparcia naszej Społeczności:) Może ono sprawić, że będzie ona lepsza i ciekawsza:) Zapraszam na portal Patronite:)

Kiedy przygotować auto do zimy

Od około dziesięciu lat obserwujemy skrócenie śnieżnej zimy w Polsce. Właściwie nie tyle skrócenie, co przesunięcie terminów. Ale ta sytuacja sprawia, że trudno przewidzieć, kiedy przygotować auto do zimy.

ZimaGdansk2007
Gdansk, Budowa linii tramwajowej na Chełm, listopad 2007 rok

Przeglądając swoje wspominki na Fejsie odkryłem, że ostatni rok, w którym miała miejsce bardzo śnieżna zima to przełom 2010 i 2011. Wówczas jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia napadało masę śniegu i utrzymał się on dość długo. Ogólnie do tego 2011 20 cm śniegu nie było niczym nadzwyczajnym. Poślizgałem się wtedy moim Seicentem.

Zasniezony Lebork
Lębork, ul. Armii Krajowej

Spójrzcie na te ilości śniegu, który musiał być wywożony koparkami. Od tamtej pory nie było aż takich ilości białego puchu. Przynajmniej na północy. Bardzo ułatwia to życie niektórym.

właściwy czas na zmiaNĘ OPON

Pierwszym minusem takiej sytuacji jest dbałość o opony. Granica temperatur, przy których należy zmienić ogumienie to 7 stopni Celsjusza. Spokojnie można było to robić na przełomie października i listopada. Już na początku tego drugiego miesiąca mieliśmy śnieżną zimę. Od tego drugiego miesiąca mieliśmy już opady śniegu i zimowe ogumienie było niezbędne. Dziś jest zgoła inaczej. Owszem trzymając letnie gumy do grudnia narażasz się na jakieś incydentalne gołoledzie. Generalnie jednak nie będziesz mieć problemu.

Do kiedy trwa zima
Zima w Mostach
Zima pod koniec marca 2008

Zima co prawda nie zaczyna się zbyt wcześnie. Ale za to trwa dość długo. Na zdjęciu widzimy atak śnieżnej zimy w marcu 2008 roku, jednak już 2 lata temu opady śniegu miały miejsce również w maju. To powoduje, że ciężko trafić również moment zmiany opon z zimowych na letnie. Ja odwlekam ten moment właśnie do maja tak, żebym miał pewność, że zima mnie nie zaskoczy.

Dziś niektóre z Pań uświadomiły mi jeszcze jeden negatywny aspekt zimowej sytuacji. Mamy bowiem w Społeczności sporą grupę entuzjastek zimowej zabawy autem. Tzw driftowanie z roku na rok zyskuje coraz więcej entuzjastek. Niestety liczba dni, w których mogą oddawać się swojemu ulubionemu zajęciu maleje. Trochę łatwiej jest Paniom, które zamieszkują południe kraju. Tam liczba dni, w której utrzymuje się śnieg jest znacznie większa, niż na pozostałych obszarach

pozytywy krótszej zimy

Krótsza zima ma także zalety. Po pierwsze – Panie, które jeżdzą rzadziej, bądź na krótszych dystansach w ogóle nie muszą martwić się, kiedy przygotować auto do zimy. Zamiast zmiany opon, w takim przypadku można rozważyć zakup całorocznych opon wysokiej klasy. Dużo łatwiej też żyje się osobom, które zimą całkowicie rezygnują ze swojego auta. Nie ma nic złego w tym, że niektóre Panie rezygnują zimą z eksploatacji swojego pojazdu. Dzięki temu, że liczba takich dni maleje – auto można odstawić na stycczeń i luty, a od marca spokojnie jeździć, pomijąc te nieliczne dni, w których spadnie śnieg:)

Pamiętajcie też, że gdy jeździcie autem zimą – musicie odpowiednio o nie zadbać. Krótsza zima sprawia, że niezbędne czynności można wykonać nawet w listopadzie:)

KONKURS GRUDNIOWY

Zapraszam do wrzucania screenów w tym miejscu. Przypominam, że warunkiem wzięcia udziału w losowaniu jest zamieszczenie kompletu screenów:) Ich lista tutaj🙂

Gdy wydarzy się wypadek 2

Dziś chcę powiedzieć o tym, że gdy masz prawko, najważniejsze jest, żeby jeździć. We wczorajszym wpisie umknęła mi ta ważna sprawa. Gdy wydarzy się wypadek, trzeba jak najszybciej ponownie wrócić za kierownicę. W przeciwnym razie ryzykujesz, że nigdy już nie usiądziesz za kółkiem. Ale dotyczy to nie tylko wypadku, a każdej sytuacji, gdy masz prawko „w szufladzie”, w tym także tuż po otrzymaniu prawa jazdy.

Z jazdą samochodem w takim przypadku jest jak z małżeństwem. Kłótnia powinna się zakończyć się w tym samym dniu, w którym się zaczęła. W przeciwnym razie wroga atmosfera będzie narastać i może skończyć się źle. Co do auta – czasem zniechęci Cię nieudana jazda, czy błąd, który popełnisz bez konsekwencji. Innym razem dostaniesz prawko i nie będziesz miała czym jeździć.

jazda po wypadku
gdy wydarzy się wypadek
Fot FREEPIK

Fakt, że gdy wydarzy się wypadek, nie zawsze jesteś w stanie wsiąść za kółko. Ale gdy tylko wydobrzejesz, chociaż kilka minut spróbuj pojeździć. Chodzi o to, żeby przykryć niedobre wspomnienia. Gdy tylko raz się przejedziesz, dużo mniej myślisz o stresie. A im więcej jazd odbędziesz, tym szybciej jazda w ogóle przestanie Cię stresować. Jeżeli nic Ci się nie stało, najlepiej za kółko wsiąść jeszcze tego samego dnia. Nie trzeba od razu jeździć nie wiadomo jak długo. Wystarczy kilka chwil bezproblemowej jazdy. Zazwyczaj to wystarcza, aby kontynuować swoją karierę za kółkiem.

jazda po zdobyciu prawa jazdy

Również po zdobyciu prawa jazdy dobrze jest od razu wsiąść za kółko. Tak, jak już Wam radziłem, jeżeli bardzo się stresujesz i stać Cię, możesz kupić specjalne auto. Takie tylko na dojechanie. Innym rozwiązaniem, gdy mieszkasz w dużym mieście, jest wynajęcie auta na minuty. Dzięki tym rozwiązaniom utrzymasz kontakt z autem i będziesz rozwijać swoje umiejętności. Po skończonym kursie kluczowe jest przełamanie się do jazdy bez osoby, która w razie czego za Ciebie zahamuje, czy złapie Ci kierownicę.

Co, gdy zdarzy się dłuższa przerwa

Oczywiście, zdarzają się sytuację, że albo masz dużą traumę, albo po prostu nie masz czym jeździć. Jak wówczas wrócić do prowadzenia auta? Tu się pewnie zdziwisz: nie ma jednego uniwersalnego sposobu. Część Pań wykupuje sobie godziny w szkole jazdy. Zwykle wystarcza kilka jazd. Przypominam, że dokument masz, więc z „elki” możesz od razu wsiąść za kółko. Inne osoby zaczynają na jakichś małouczęszczanych terenach. Ostatnie osoby po prostu wsiadają za kółko i jadą. Przy czym na koniec dodam, że gdy zaczynasz jazdę nie ma co się martwić o auto. Ono zawsze dostanie po tyłku. Źle dobrany bieg, zbyt szybko lub późno puszczone sprzęgło to na początku jazdy nie powód do zmartwień. Im więcej będziesz jeździć, tym szybciej nabędziesz praktyki i to, o czym pisałem będzie szło coraz lepiej:)

JUTRO….

Na koniec chciałbym Ci podać słowo, którego nie wolno Ci wypowiadać, jeżeli chcesz naprawdę prowadzić auto. To słowo „jutro” 🙂 Kiedy je mówisz, znaczy to, że nie do końca jesteś do czegoś zdeterminowana. Bo sobie wyobraź. Chcesz pojeździć, ale mówisz „jutro”. Czyli fajnie, na razie jest daleko. Ale mija noc, jest kolejny dzień i sytuacja zmienia się o 180 stopni. Jeżeli chcesz jeździć, już pora. A co Ty sobie pomyślisz? Jutro:) I tak wszystko się będzie przesuwać. Także, jeżeli coś postanawiasz – zamiast „jutro” pomyśl tu i teraz:) Jeżeli zastanawiasz się, czy jeździć autem – tu i teraz bierz kluczyki i chociaż spróbuj:) Zazwyczaj, gdy wyjedziesz na ulice – stres mija:)

Gdy wydarzy się wypadek

Co zrobić, gdy wydarzy się wypadek? Jest na stronie taki wpis. Ale teoria teorią, a gdy dotyka to nas? Gdy ludzie zaczynają wskazywać „ty byłeś/byłaś winna”, „jak jeździsz”.

Faktycznie – niektóre wypadki są spowodowane przez brawurę, nieodpowiedzialność, głupotę. Mamy wtedy straszną pokusę pokazania, jaki to zły, nieodpowiedzialny człowiek. I mamy do tego prawo. Ale nie może to przyjmować postaci ostracyzmu czy triumfalnego wytykania palcem. Zanim coś takiego napiszesz, warto się zastanowić. Czy nigdy w życiu nie zrobiłaś nic głupiego? Nic, czego się wstydzisz, o czym chcesz zapomnieć? Tym musimy się kierować w ocenie innych kierowców. I jeżeli ktoś sam rozumie swój błąd, nie ma co „dowalać mu do pieca”. Gdy nie rozumie – uświadamiamy mu to, ale merytorycznie. Argument „ja jeżdżę 15 lat, to wiem lepiej” nie jest w tym przypadku najbardziej fortunny. Przypomina mi faceta, który 35 lat zbierał grzyby i… zatruł się muchomorem sromotnikowym. No i na koniec tego akapitu. Jeżeli Twoje rady nie przemawiają do osoby? Odpuść. Niektórzy muszą się sparzyć, inaczej nie zrozumieją, że ogień jest gorący. Najbardziej hardkorowi muszą sparzyć się dwa razy – za pierwszym pomyślą, „że ten ogień był jakiś zły”. albo, że mieli pecha.

Gdy wydarzy się wypadek
Fot FREEPIK

Podobnie rzecz ma się z młodymi kierowcami. Dostają znacznie lepsze auta, niż ich równieśnicy 20 lat temu. Wsiadają i są panami świata. Zwłaszcza prowadzący nowe auta z milionem asystentów uważają, że są nieśmiertelni i nic im się nie może stać. Niestety, gdy dowiadują się, że jak wszyscy, podlegają prawom fizyki – często jest już za późno.

wyprzedzamy tylko, gdy mamy absolutną pewność

Niektórzy sądzą, że przepisy ruchu drogowego powstały po to, żeby utrudnić życie kierowcom. Tymczasem większość z nich istnieje po to, aby zwiększyć bezpieczeństwo. Bo chyba nie ma osoby, której nie frustruje zawalidroga snująca się przed nami 20-30 km/h. Niestety – to nie oznacza, że od razu następuje redukcja, kierunkowskaz i wyprzedzamy. Przepisy dotyczące wyprzedzania, czy omijania są jednoznaczne i funkcjonują niezależnie od tego, czy wyprzedzamy ciężarówkę, która jedzie 90 km/h, czy omijamy roboty drogowe. Żeby przejechać na drugi pas musimy się upewnić, że nikt nas nie wyprzedza, że nikt nie jedzie z przeciwka, ale też, że przed autem jest wolne miejsce. Gdy nie możemy tego sprawdzić – grzecznie jedziemy za wlokącą się zawalidrogą. Oczywiście przywołuję tu każdą sytuację. Bo przecież spotkać Cię to może w drodze w góry czy nad morze. Może jakiś biedny rolnik swojego Ursusa w sobotnie południe zapragnie wziąć na pole? Sam się za takim wlokłem ruchliwą trasą wiodącą nad morze. Przez 15 km ciągnął się sznureczek. Pan nie czuł odrobiny zażenowania. A jaki byłem zdenerwowany wie tylko moja żona.

prędkość zawsze musisz dostosować do warunków panujących na drodze

Oczywiście po raz kolejny powtórzę: prędkość dopasowujemy do warunków panujących na drodze. Musi ona pozwolić Ci opanować auto. I w słoneczny dzień będzie to prędkość wynikająca z przepisów, czy znaku drogowego. A w dzień mroźny? Duży mróz rzadko stanowi zagrożenie. Bój się najbardziej temperatur w pobliżu zera stopni, gdy woda naprzemiennie zamarza i się topi. Gdy jedziesz w takich warunkach, co jakiś czas postaraj się przyhamować i obserwuj zachowanie auta. Najczęściej gdy wpadniesz w poślizg, uszkodzisz pojazd i natknie się na Ciebie policja – wystawi mandat właśnie za niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze. A gdy wydarzy się wypadek dojdą jeszcze co najmniej koszty związane z autem.

uważajcie zimą

Wypadek może się zdarzyć wszędzie. Ale szczególnie zimą należy zwracać szczególną uwagę na to, co dzieje się na ulicy. To szczególnie trudna pora roku. Raz, że oblodzenia, deszcze i wiatry występują bardzo często, to jeszcze przez większość część doby jest ciemno. Zwłaszcza w miastach atakuje nas wtedy masa świateł z różnych stron i jest bardzo trudno zachować koncentrację. A wiele z Was zarówno wyjeżdża z domu po ciemku, jak i do niego wraca. Do tego nieoświetleni piesi i o nieszczęście nietrudno. Wiem, że to, co napisałem wszyscy już wiedzą. Nigdy jednak za wiele przypominania. Gdy wydarzy się wypadek, jest za późno.

uważajcie latem

Wielu kierowców uważa, że latem nic złego nie może ich spotkać na drodze. I nic bardziej mylnego. W żadnej sytuacji nie można generalizować. Latem zdarzą się ulewy, silne wiatry. Do tego nierówna nawierzchnia, albo zbyt równa nawierzchnia i nieszczęście gotowe. Najmniej oczywiste ryzyko, to Aquaplanning.

Pierwszy dzień zimy na drodze

Zima przypomniała nam o swoim istnieniu. Wtorek to pierwszy dzień, w którym z wielu miejsc docierały sygnały o śniegu, lodzie czy zamarzniętych szybach. Nie obyło się bez problemów. Poślizgi, zamarznięte zamki, rozładowujące się akumulatory. To wszystko nierozłącznie związane jest z zimą, a i tak musimy się cieszyć, że śnieg zobaczyliśmy w grudniu. Ja dziś pierwszy raz założyłem zimowe buty. Do tej pory wystarczały adidaski. Pierwszy dzień zimy wymusił zmiany nie tylko na drodze:)

widzę szron za oknem, czy to już powód, żeby zostawić auto w garażu?

U Pań, które zimą nie prowadziły auta już oszroniona trawa budzi stres. Zupełnie niepotrzebnie. Jedyne, czego będziesz potrzebować to skrobaczka lub płyn do odmrażania szyb. Jedź ostrożnie, zostaw miejsce między Tobą, a poprzedzającym autem i wszystko będzie dobrze. Pamiętaj, że Twój największy wróg to temperatura bliska zeru i opady deszczu lub deszczu ze śniegiem. Woda po zetknięciu się z autem momentalnie zamarza i wchodzi we wszystkie szczeliny. Możesz mieć problem z wejściem do środka. Najlepiej odmrażacz, a jak będziesz w sklepie motoryzacyjnym kup preparat konserwujący do zamków. Napsikasz i powinnaś mieć spokój z zaciętymi zamkami

jezdnia wydaje się mokra, ale jest prawie zero stopni, co się dzieje

Cienka warstwa lodu imituje wilgoć. Taka nawierzchnia i goły lód to Twoi najwięksi wrogowie. Na cieniutkiej warstwie lodu wystarczy zmniejszenie prędkości i nie blokowanie kół podczas hamowania (uchroni przed tym pulsacyjne hamowanie i ABS). Najlepiej na samym początku drogi sprawdzić, jak jest ona śliska. Wcisnąć hamulec i sprawdzić, czy buja. Teraz gołoledź, czyli popularna „szklanka”. Jeżeli występuje w całym regionie to jest to chyba jedyna sytuacja, w której rekomenduję zostawienie auta, jak i siebie w domu. Wiem, że nie zawsze się da. Ta jednak sytuacja ma to do siebie, że nawet 20 km/h to może być za dużo. Jeżeli jest bardzo ślisko możesz się spotkać z tym, że koła nie będą skręcać i żaden ABS nie pomoże się zatrzymać. Jedyny plus taki, że jak się znajdzie szaleniec, który chce wyprzedzić wszystkich, to zaraz go obróci i wleci do rowu. Z tego powodu jest ich wtedy 90% mniej.

moje auto coraz słabiej kręci przy odpalaniu, czy w końcu nie zapali?

Jest taka opcja, dlatego każda z Was powinna być wyposażona w prostownik. Im starsze auto, tym mniejszy problem. Zwykły akumulator kwasowy czy żelowy może być ładowany całą noc standardowym prostownikiem. Nowsze akumulatory podtrzymują tyle systemów elektronicznych, że po ich podłączeniu coś może nie działać. Stąd takie przypadki najlepiej ładować w garażu lub na swoim podwórzu. Podczas ładowania akumulator zostaje podłączony. Zwróć też uwagę, czy gdy prowadzisz kontrolka akumulatora się nie pali. Jeżeli się pali – akumulator nie jest ładowany. Trzeba natychmiast zgłosić się do mechanika samochodowego.

co muszę kupić przed zimą do swojego auta

Nic nie MUSISZ, ale powinnaś sprawdzić, czy masz kilka rzeczy, które przydadzą się, gdy nadejdzie pierwszy dzień zimy na drodze:

  • drapak lub płyn do odmrażania szyb. To i to stosowałem. Płyn lubi też zamarznąć (może miałem najtańsze badziewie), ale jak leci ciepłe powietrze to daje radę
  • miotełka do odśnieżania – pamiętaj, nie wystarczy omieść śnieg z przedniej szyby. Nie może go być nawet na dachu
  • środek konserwujący zamki w aerozolu i środek odmrażający
  • plandeka na przedniej szybie – przyda się nawet Paniom garażującym auto, które pracują. Chyba, że przed pracą też garaż. Plandeka to jest dopiero komfort. Jak jeździłem codziennie, to używałem też codziennie.
Rady innych użytkowników

Panie, które nie są na Czacie SOS zapraszam. Dziś nasza koleżaka Yuki Hrhr dodała tam 2 cenne posty odnośnie pierwszego dnia zimy na drodze. Zachęcam, aby je przeczytać. Aby odnaleźć czat zapraszam tu. Znajdziesz tam info o pozostałych naszych kanałach, na które zapraszam:)

Koniec listopada okiem kierowcy

Dziś dzień, którego wyczekiwało wiele osób. Kilkunastoprocentowe obniżki cen w niemal wszystkich sklepach galerii handlowych spowodowały prawdziwy nawał klientów. Oczywiście ci ludzie musieli do centów handlowych czymś się dostać. Niestety duże miasta totalnie nie są przygotowane na taki obrót sprawy. Koniec listopada okiem kierowcy może wyglądać naprawdę koszmarnie.

Mając do wyboru Port Rumia i Rivierę, po analizie map Google zdecydowaliśmy się na to drugie centrum. Ma 3 parkingi podziemne i olbrzymi parking naziemny. Niestety to nie wystarczyło. Znaleźliśmy miejsce ledwo na samym parkingu. W samej Rivierze byliśmy króciutko, bo tłum był zdecydowanie zbyt duży. Koszmarem był wyjazd z parkingu. Bo chociaż parking olbrzymi to jedna jedyna droga wyjazdowa. Przy czym projektant był tak genialny, że większość kierowców wyjeżdżających skręca w lewo. Więc droga zazwyczaj stoi.

brak podejścia włodarzy miast

Taki najazd ludzi na centra handlowe nie jest niczym nowym. Mnie to śmieszy, bo nasze obniżki rzędu 10-20% mają się nijak do tych na Zachodzie, gdzie ceny są mniejsze o ponad połowę, ale nieważne. Denerwuje mnie lekkomyślne podejście włodarzy galerii i miast. Nie robi się nic, żeby zmniejszyć liczbę kierowców. Owszem, wygodnie jest podjechać własnym autem, zrobić duże zakupy i wrócić do domu. Ale ile czasu to zabiera? Portal trojmiasto.pl często podawał informacje o tym, że kierowcy nie mogą się wydostać z zatłoczonych parkingów. Zdecydowanie powinna w tym dniu być bezpłatna komunikacja publiczna, a wcześniej kampania przypominająca co działo się rok wcześniej. W takich warunkach każde auto mniej jest na wagę złota. Śmiem twierdzić, że ludzi jest więcej, niż przed świętami.

koniec listopada a kobietyiauta.pl

Koniec listopada to wyjątkowy dzień dla naszej strony. Ciekawe, kto zgadnie dlaczego:) To nie jest pytanie konkursowe, ale właśnie jutro ogłoszę 3 zwycięskie Panie, które już niedługo będa mogły zacząć sprawdzać stan swojego akumulatora:)

Czemu w ogóle napisałem wpis blogowy, a nie odświeżyłem, czy nie napisałem na nowo jakiegoś tematu? Stało się tak, ponieważ od wczoraj zgłębiam temat akumulatorów stworzonych dla aut z systemem start-stop. I to jest normalnie temat rzeka. Już wiem, co chcę napisać, ale trzeba to jeszcze zrobić. A ile kontrowersji budzi sam system start-stop? Opinie w sieci są raczej negatywne i to – co dziwi – nawet wśród mechaników samochodowych, w których interesie jest przecież używanie tego mechanizmu

o co chodzi z systemem start-stop

Jest to system, który gdy stoisz na światłach wyłącza silnik, gdy naciśniesz na hamulec jeżeli prowadzisz auto z automatem. Pojazd ze skrzynią manualną wyłączy silnik, gdy wrzucisz na luz i puścisz sprzęgło. Rzekomo spalasz mniej paliwa wtedy. Argument był taki, że czekający na zielone kolarz nie pedałuje w miejscu, więc silnik też nie musi pracować. Jednak oszczędności na paliwie są niewielkie, a szybciej zużywają się części jak rozrusznik czy alternator. Oczywiście trafiłem też na pochwalne recenzje o tym, że koncerny motoryzacyjne opracowały nowe modele tych rozruszników. Dla mnie bardziej przekonujące są opinie zawiedzionych użytkowników, którzy po 1,5 roku normalnej jazdy musieli te części wymieniać.

Mam nadzieję, że uda mi się w weekend napisać zarówno o start-stop, jak i o akumulatorze:)

pierwszy podmuch zimy

Wygląda na to, że teraz meteorolodzy się nie pomylilili. Zgodnie z ich zapowiedziami w Gdyni padał rzęsisty deszcz i było przenikliwie zimno. Z map pogody wygląda, że na Kaszubach prószy już pierwszy śnieg. Jeżeli będzie się działo coś ciekawego, to na Insta wrzucę foto z trasy. Zrobione oczywiście w bezpieczny sposób przez siedząca obok mnie Żonę 🙂 Koniec listopada okiem kierowcy będzie na pewno ciekawy 🙂

Moje przygody zimą za kółkiem

Zima to początek mojej kariery za kółkiem. Pierwsze auto kupiłem w lutym 2010r. i do lata praktycznie dużych opadów śniegu nie było. Co prawda, gdy przyjechałem samochodem pod dom, była pod nim warstwa lodu, na którym się prawie wywaliłem, bo do samochodu założyłem buty na cienkiej podeszwie. Na szczęście trapery szybko ogarnąłem. Z tego okresu nie kojarzę żadnych trudności. Poznajcie jednak późniejsze moje przygody zimą za kółkiem.

zima 2010/2011
Moje przygody zimą za kółkiem
Pierwsza prawdziwa zima za kółkiem. Jeszcze nie było wiadomo, że to jedna z ostatnich zim śnieżnych

Zupełnie inaczej było następnej zimy, która rozpoczęła się pod koniec listopada 2010r. I to zaczęła się z przytupem, bo opadami mokrego śniegu w temperaturze +1/0 stopni. Opady zamarzały natychmiast i wszystkie auta pokryły się warstewką lodu. W starszych modelach efekt był taki, że kierowcy mieli problem z dostaniem się do środka. A gdy już im się to udało – drzwi nie chciały dać się zamknąć. Po zakupach na parkingu przed domem handlowym pomagałem z trzem osobom, z czego jedna pojechała w końcu, druga zostawiła auto, trzecia próbując się do środka uszkodziła kluczyk i jej auto nie odpaliło. Pewnie ze środka wypadł elektroniczny moduł od immobilizera. Z tego ataku zimy wyszedłem bez szwanku.

pierwszy zimowy wyjazd do pracy

Gorzej było na drugi dzień. Napadała naprawdę gruba warstwa śniegu. Drogowcy niezbyt dawali sobie radę z jego uprzątnięciem. Moja droga w jednym miejscu przecinała przejazd kolejowy, z kolei kawałek dalej było skrzyżowanie z drogą krajową. Oba te miejsca miałem pod górę. Przejazd udało się minąć bez problemów, te pojawiły się przy podjeździe na DK. Rzuciło mną ostro i prawie wpadłem do rowu. Śniegu było bardzo dużo, do tego pod górę – ciężko było wyczuć balans gazu i sprzęgła, żeby auto ruszyło i nie wpadło do rowu. Wracając do domu jezdnia była nadal śliska. Z DK zjechałem dość sprawnie, ale zaraz czekał mnie przejazd, który tym razem miałem w dół. I nie dałem rady zatrzymać się na STOPie – dobrze, że nic nie jechało. Dodam, że mój ojciec doświadczony kierowca miał tak samo.

kłopoty w pracy

Ponieważ była to ostatnia śnieżna zima, dużo kłopotów miałem parkując przed swoim miejscem pracy, zwłaszcza, że szef nie był zwolennikiem odśnieżania i kilka razy tam się zakopałem. Jak zapadła decyzja o odśnieżaniu to musieli już sprowadzić ciężki sprzęt budowlany, a hałda zebranego śniegu zalegała do wiosny 😀 Kojarzę jeszcze problem z akumulatorem, ale nie na parkingu, a w domu: 26 grudnia sobie ładnie odśnieżyłem, a 27 rano Seicento nie odpaliło i pozostał autobus.

Akumulator najbardziej dał mi się we znaki przez 3 kolejne lata. I mój magik-mechanik udowadniający mi, że wszystko działa, a po prostu pokonuję za krótkie dystanse. Bzdura totalna, do tego wiedziałem, że coś dzieje się dopiero po zamknięciu centralnego zamka. W końcu po 2 zimach, gdzie na noc odłączałem akumulator znalazłem fachowca. Prozaiczną przyczyną moich kłopotów okazała się bateria alarmu, która się rozładowała i syrena prąd czerpała z akumulatora. Czemu nic nie wiedziałem? Bo odłączyłem alarm, a tak naprawdę go wyciszyłem. Więc nie miałem jak dostać sygnału o pustej baterii.

dbaj zimą o akumulator

Akumulatory dostają w kość w czasie mrozów, więc prośba – starajcie się nie jeździć na krótkich dystansach. Jeżeli mieszkacie w mniejszej miejscowości i pojedziecie na zakupy do większej, to starajcie się jak najmniej jeździć od sklepu do sklepu, a raczej zostawiać pojazd w jednym miejscu i obejść kilka sklepów pieszo. Starajcie się mieć kable rozruchowe, nawet, gdy nie wiecie jak z nich skorzystać. Niestety, dużo więcej ludzi umie, niż je ma, więc bez problemu powinien się znaleźć kierowca, który użyczy prądu i powie, co zrobić. Do tego, jeżeli nie chcesz doładowywać akumulatora w domu – staraj się jeździć co min 3 dni po minimum 20 minut. Jak masz start-stop, to go wyłącz na czas mrozów.

Jak widać moje przygody zimą za kółkiem były różne. Jedne śmieszniejsze, drugie mniej śmieszne. Na szczęście zawsze kończyły się one dobrze. Napisz na Facebooku, co Tobie się przydarzyło o białej porze roku. Proszę o reakcje i komentarze na FB:) Zapraszam również na Patronite i zrzutka.pl.

Różnica między nowym, a starym autem na korzyść starego

Od lipca jeżdżę nówką Skodą Fabią, 75 KM i zdążyłem wyrobić już sobie zdanie, że w kwestii bezpieczeństwa i w niektórych sytuacjach awaryjnych lepiej sprawdzi się starsze auto. O co chodzi? Pierwsza sprawa – awaryjne odpalanie na wrzuconym biegu bez sprzęgła. W razie awarii silnika na skrzyżowaniu czy przejeździe kolejowym wystarczyło wrzucić 1 bieg i przekręcić kluczyk na pozycję rozruchu. Na stoczenie się że skrzyżowania czy przejazdu wystarczyło. Co stanie się w takiej sytuacji w nowym aucie? Komputer wyświetli komunikat: Aby uruchomić silnik naciśnij pedał sprzęgła. I rozrusznik nie będzie nawet kręcił. Kolejna sprawa – start/stop przez który trzeba mieć specjalny akumulator, którego samodzielnie nie można nawet zmienić, a pytanie czy w ogóle można naładować. I ten system już raz nie pozwolił mi wyłączyć silnika jak nogą mi się ześlizgnęła z pedału na jedynce. A co w sytuacji rozbiegania silnika – kiedy trzeba na 5 biegu strzelić że sprzęgła? Też mimo puszczenia pedału komputer nie pozwoli unieruchomić silnika.
To wszystko jednak nic – czara goryczy przelała się wczoraj. Robiąc zdjęcia licznika odkryłem, że pompa paliwowa aktywuje się już gdy otwieram drzwi, zamiast dopiero po przekręceniu kluczyka. Czemu to złe? Jest źle, gdy przez nieuwagę nalejemy niewłaściwego rodzaju paliwa. Dopóki pompa nie poda paliwa do silnika – paliwo można bezpiecznie ściągnąć. Gdy już poda – trzeba będzie oddać auto do mechanika. Fakt, ktoś powie, że marne szanse, że akurat ktoś sobie uświadomi wlanie złego paliwa tuż przed przekręceniem kluczyka, ale nigdy nie wiadomo.
Ciekawe ile jeszcze „nowinek” utrudniających życie znajdę w tym aucie.

Jeżeli chcesz skomentować ten tekst zapraszam pod adres https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=435270600719240&id=360247831554851