Historia polskiej motoryzacji 2 – Ikona polskiej motoryzacji

W poprzednim odcinku zajęliśmy się rozwojem polskiej motoryzacji do końca lat 60tych. Pod ich koniec Warszawa powoli była zastępowana Dużym Fiatem. Ale ikona polskiej motoryzacji to inny samochód. Symbol polskiej motoryzacji to pojazd, który tak naprawdę zmotoryzował Polaków. Był obiektem pożądania wielu osób. Pojazd ten właściciele jednocześnie kochali i nienawidzili. Mowa oczywiście o legendarnym Fiat 126, który u nas produkowany był jako Fiat 126p. Jego produkcja rozpoczęła się w 1973r. i trwała 27 lat. Był on wytwarzany w Fabryce Samochodów Małolitrażowych (FSM) w Tychach i Bielsku-Białej. Umowę licencyjną na jego produkcję zawarto w 1971 roku. Od tego czasu wielu Polaków zastanawiało się, jakie to będzie auto, co to będzie za samochód.

PIERWSZE MALUCHY

Pierwszy egzemplarz został zmontowany z oryginalnych części włoskich w 1973 roku i wówczas rozpoczęła się jego sprzedaż. Był dość drogi, ale dla szczęśliwego nabywcy był dobrą inwestycją. Posiadanie nawet odpowiedniej ilości gotówki nie wystarczyło do zakupu tego samochodu. Trzeba było mieć jeszcze talon na jego zakup. A o niego wcale nie było łatwo. Często dostawały je osoby pełniące wyższe funkcje w przedsiębiorstwach, czy administracji. Stąd nieraz dziś w opuszczonych PGRach znajdują się Maluszki w nienagannym stanie. Po prostu dyrektor przyzwyczajony do jazdy koniem nie chciał zamienić go na konia mechanicznego. Z tego powodu dużo wyższa cena obowiązywała na giełdach, gdyż tam już wystarczyło mieć tyle gotówki, ile chciał sprzedający i Maluch był Twój.

OBSŁUGA MALUCHA

Jest już post na ten temat, ale się z przyjemnością powtórzę. Na swoje czasy było to nowoczesne auto, więc codzienne użytkowanie nie było tak skomplikowane, jak Warszawy czy Syreny. Była ona podobna do eksploatacji Dużego Fiata. Aby uruchomić silnik należało w stacyjne ustawić kluczyk na zapłon. To było ostatnie położenie, gdyż rozruch następował za pomocą dźwigni. Między fotelem kierowcy i pasażera zamontowano dwie dźwignie: bliżej kierowcy dźwignia urządzenia rozruchowego (tzw. Ssania), bliżej pasażera dźwignia rozrusznika. Gdy silnik był zimny należało najpierw podnieść ssanie, a dopiero potem ustawić dźwignię zmiany biegów na luz, lub nacisnąć sprzęgło i uruchomić rozrusznik. Jeżeli silnik był gorący – dodatkowo trzeba było podczas rozruchu dodać gazu. Dodajmy tylko, że wyprodukowane do 1992 roku Fiaty trzeba tankować z dodatkiem specjalnego środka smarującego zastępującego ołów, który kiedyś był dodatkiem do etyliny. Nowsze auta można bez problemu tankować bezołowiówką.

PROBLEMY Z EKSPLOATACJĄ MALUCHA

Jak zaraz zobaczycie Maluch potrzebował dużo cierpliwości. W początkowych latach mało kto słyszał o elektronice w samochodach. Tymczasem do poprawnego działania motoru wiele rzeczy musiało być dobrze ustawionych. Przyczyn problemów eksploatacyjnych mogło być wiele. Począwszy od źle ustawionego zapłonu, źle wyregulowanego gaźnika, uszkodzonego rozrusznika kończąc na zbyt luźnym pasku klinowym. Mogły również wystąpić problemy z cylindrami. Tak, jak dziś – mogła również wysiąść pompa paliwa. Gdy silnik nie chciał odpalić nie zawsze było wiadomo, co jest grane. Dodatkowo bardzo łatwo było go „zalać”, czyli spowodować, że w gaźniku znalazło się zbyt dużo paliwa. Działo się tak, gdy próby włączenia silnika były zbyt nerwowe i zbyt mało czasu upływało między nimi. Ponadto podczas nerwowej próby uruchomienia silnika można było pociągnąć wajchę zbyt mocno i ją urwać. Wówczas pozostawało odpalanie kijem od miotły. W latach 80tych i 90tych widok wcale nie tak rzadki.

PROSTA KONSTRUKCJA SILNIKA

Tak wiele rzeczy wymagających regulacji miało jednak zalety: wielu ludzi znało się na jego silniku. Mogli oni na miejscu zdecydować, czy winny jest rozrusznik i wystarczy pchanie. Jeżeli nie – przy pomocy paru kluczy mógł wyregulować gaźnik, czy zapłon. Niestety osoby słabo obeznane z techniką mogły jedynie liczyć na to, że ktoś taki się zjawi. Ponadto dość często się zdarzało, że Maluch gasł w czasie jazdy lub gdy kierowca zatrzymał się na światłach. A nie zawsze chciał dać się uruchomić. Stąd trauma we wspomnieniach kierowców, którzy musieli spychać swoje pojazdy ze skrzyżowań.

MODERNIZACJE W TRAKCIE PRODUKCJI MALUCHA

Ikona polskiej motoryzacji początkowo była produkowana z silnikiem 600 cm3. Później pojemność zwiększono do 650 cm3. Zdaniem wielu kierowców – ten nowy silnik był znacznie mniej udany.  Samochód przeszedł niezliczoną ilość modyfikacji, produkowano go bowiem przez 27 lat. Pierwszą z nich była wspomniana zmiana pojemności. Na początku lat 80tych ulepszono hamulce. Wersje wyprodukowane do 1986 zazwyczaj nazywają się ST. Egzemplarze w dobrym stanie są dziś najbardziej poszukiwanymi przez kolekcjonerów.

Fiat 126 FL

Gruntowna zmiana dokonała się w 1986 roku i była to dość gruntowna modernizacja. Polegała ona na tym, że zmieniono wygląd deski rozdzielczej z wąskiej typu kapliczka” na szerszą. Kierowca miał do dyspozycji większą ilość wskaźników. Dołożono grubszą kierownicę, a silnik uruchamiało się kluczykiem. Model zawierający te usprawnienia zyskał oznaczenie FL- face lifting. Tu muszę jednak dodać, że modele zawierające poszczególne elementy z wersji ST, takie jak wąski licznik, czy rozrusznik uruchamiany dźwignią między fotelami można było dostać jeszcze do końca lat 80-tych. Na początku lat 90tych Maluch zaczął otrzymywać kolejne modernizacje. W 1993 zmieniono głowicę i umożliwiono tankowanie benzyny bezołowiowej. Gdzieś w tych okolicach droższe wersje otrzymywały fotele firmy Inter Groclin, które były znacznie wygodniejsze. A potem FSM przejął Fiat.

Fiat 126 Elegant

Praktycznie po przejęciu w 1994 roku na polskie ulice wyjechał zmodernizowany wizualnie Maluch. Niestety w komorze silnika nadal pracowała ta sama jednostka, co na początku produkcji. Zmiany objęły praktycznie tylko wnętrze, a właściwie zrezygnowano ze znienawidzonej tapicerki ze sztucznej skóry oraz zmieniono wygląd przedniej konsoli. W drzwiach usunięto dzieloną szybkę. Zmianie na bardziej masywną uległa też dźwignia zmiany biegów, która została w całości pokryta gumą.

Ta wersja była systematycznie rozwijana do końca produkcji. Najpierw przednie fotele zyskały zagłówki. Po wprowadzeniu normy spalania Euro 1 zaczęto montować katalizatory. Z tego względu każdy model wyposażono w kontrolkę oraz sygnał dźwiękowy włączonego ssania. Zagłówki zyskali też pasażerowie. Niestety od 1996 rozpoczął się kryzys gospodarczy. Spowodowało to, że powrócono do tapicerek ze sztucznej skóry i modeli „bieda wersja” nawet bez radia. Niestety – do samego końca nie wyeliminowano problemu z korodującymi blachami. Rdza bardzo wiele maluszków. Kto chciał długo się nim cieszyć powinien mieć garaż, lub regularnie go konserwować i usuwać ogniska rdzy.

Zakończenie produkcji

Już wraz z przejęciem fabryk w Tychach i Bielsku Białej mówiło się o zakończeniu produkcji Malucha. Wytrzymał jeszcze 6 lat. Ostatni egzemplarz zjechał z taśmy we wrześniu 2000 roku. Do końca znajdowali się chętni na to auto, ale wraz z upływem czasu i coraz większą dostępnością innych modeli aut – liczba klientów stale się kurczyła. Nawet dla fanów małych aut pojawiła się konkurencja w postaci Fiatów Cinquecento, Seicento, Daewoo Tico czy Matiz. Coraz więcej było też aut z Zachodu. Wszystkie one były dużo prostsze w obsłudze. Głównie dlatego, że miały już elektroniczne moduły sterujące procesem spalania i w większości przypadków użytkownik przy odpalaniu musiał jedynie wcisnąć sprzęgło i przekręcić kluczyk. Nie musiał pamiętać o niczym więcej i nic regulować.

Podsumowanie

Historia Fiata 126p jest przebogata. W końcu to, że występuje w wielu opracowaniach, jako ikona polskiej motoryzacji, do czegoś zobowiązuje. Od początkowych lat, gdzie wszyscy się nim zachwycali, do końcowych, w których większość osób raczej z ulgą przyjęła koniec produkcji. W czasach PRL obiekt pożądania. Wiele osób zgłosiło się do tzw. przedpłat, w czasie których comiesięcznie wpłacali określoną kwotę pieniędzy, a gdy uzbierało się całość lub część odbierało się upragniony samochód. To była wielka sensacja, gdy niektóre Polmozbyty zaczęły sprzedawać Maluchy za gotówkę. Szczęśliwcy trafiali model eksportowy. Charakteryzował się na przykład lepszą tapicerką. Model FL na eksport zawsze miał wszystkie ulepszenia w odróżnieniu do modeli krajowych. Ostatnie modele na eksport wysłano w 1992 roku. Od tego czasu nowymi Maluchami mogli się cieszyć jedynie Polacy.

Ja osobiście chętnie bym się przeniósł na ulice pełne Maluchów, Polonezów i Dużych Fiatów. Niestety realne marzenia to ponowne posiadanie swojego Maluszka i mechanika zdolnego go naprawić😊 Mam nadzieję, że przyjdzie taki dzień, w którym ikona polskiej motoryzacji stanie na parkingu przed moim domem.