Pierwsze Renault Megane

Są samochody, które lubię bardziej, niż inne. Są takie, które bardzo mi się podobają, a znikają z ulic jeszcze szybciej, niż się pojawiły. Z różnych przyczyn, akurat bohater dzisiejszego wpisu głównie z powodu gnijących blach. Na drugim miejscu jest francuska elektronika. Bo ona rozłożyła głównie drugą generację tego modelu. A o czym piszę? O Renault Megane I generacji i to w wersji przedliftowej. Mam szczęście. Wypatrzyłem auto na Instagramie, na profilu Karoliny, a ona zgodziła się nam o nim opowiedzieć. Poznajcie zatem pierwsze Renault Megane.

historia naszego modelu

Megankę wyprodukowano w 1997 roku. To najmniejszy dostępny na rynku motor. Pojemność 1,4 litra, moc 75 KM. I trafiła ona do garażu rodziny Karoliny. Dzięki temu nie podzieliła losu swoich sióstr i nadal ma się dobrze, nie ma problemów z blacharką. Na pewno pomogła w tym również konserwacja podwozia, którą Meganka przeszła kilka lat temu. Dowiedzmy się zatem conieco o samym pojeździe. Zacznijmy od tego, że to jedno z niewielu aut, które nadal są zarejestrowane na czarnych tablicach, które wycofano w maju 2000 roku. Zobaczmy to auto z zewnątrz.

Ponieważ Renówka wyjechała z polskiego salonu, jest to tzw. golas. Wówczas kredyty samochodowe nie były tak rozpowszechnione, a podejrzewam, że Meganka z klimatyzacją i wspomaganiem kierownicy była warta więcej, niż 2 Polonezy. Może kiedyś dane mi będzie to zweryfikować. Nie wiem, na pewno tych dwóch elementów bardzo brakuje Karolinie. Jak zobaczycie, Francuzi nie zamontowali również obrotomierza. Nie rozumiem, jak ten przyrząd mógł nie być montowany seryjnie. Zobaczmy, jaki widok ma kierowca tego auta. Zegar fajna rzecz, ale obrotomierz bardziej by się przydał.

Karolina nie jest stałym kierowcą tego auta. Zresztą ze względu na jego wiek i nazwijmy to ułomności, „Czołg” nie jest na stałe wykorzystywany. Ale nasza bohaterka zrobiła tym autem na tyle dużo kilometrów, że spokojnie może o nim opowiedzieć. A użytkowała je ciągle w okresie marzec – wrzesień 2020 roku.

a dlaczego czołg?

Uzasadnienie nazwy „Czołg” jest dwojakie. Chodzi o toporność i kolor. Na marginesie jest fakt, że Karolina kiedyś bardzo chciała się przejechać czołgiem. Bo manewrowanie nim na małej powierzchni nie jest tak proste, jak w dzisiejszych autach, w których ledwo dotknie się kierownice, a koła już zaczynają się obracać. Dziś już obrazki Pań, które wysilają się podczas na przykład wyjazdu z parkingu, są bardzo rzadkie. Zazwyczaj da się kręcić jedną ręką.

Brak klimatyzacji również jest bardzo dolegliwy. Zwłaszcza na autostradzie, jazda z prędkością 140 km/h przy otwartym oknie to nie jest przyjemność. Na drogach niższej kategorii nie ma to już takiego znaczenia, spokojnie można jechać z otwartym oknem. Od siebie muszę dodać, że brak wspomagania i klimy ma też plusy: nie trzeba ich serwisować.

wycieczka na północ polski

Karolina mieszka na Południu Polski. Ale w 2020 roku zdecydowała się właśnie Renówką pojechać na Północ naszego kraju. Już na etapie pakowania okazało się, jak pojemne jest to auto. Bagażnik, poza rzeczami typowymi do takiego wyjazdu, pomieścił nawet rower. A było to bardzo istotne. Montaż bagażnika rowerowego wymagałby montażu trzeciej tablicy rejestracyjnej, a zatem zaszłaby konieczność zmiany tablic na białe.

Meganka ma bardzo pojemny bagażnik:)

O wadach w postaci braku klimatyzacji, czy wspomagania kierownicy już wiemy. A zalety? To dwudziestotrzy letnie auto poradziło sobie świetnie. Zawiozło i przywiozło Karolinę bez problemu, choć przydarzyła się naprawa cylinderka hamulcowego w jednym z kół. Naprawę wykonano na pierwszym przystanku, czyli w Chojnicach. Później auto stało na polu namiotowym i zawsze grzecznie odpaliło. Na autostradzie przepisowe 140 km/h osiągało bez zająknięcia. Co oznacza, że 75 KM w 1,4 litra to więcej, niż 75 KM w 1,0 litra, jakie mam w mojej Fabii. Pójdzie 140 km/h, ale ile wysiłku ją to będzie kosztowało…

meganka wewnątrz

Już wcześniej pokazałem, co widać ze stanowiska kierowcy. Zegary są duże i czytelne, ale powtórzę się o braku obrotomierza. Co jeszcze zwraca uwagę? Dwuramienna kierownica.

Dwuramienna kierownica, ale auto posiada już poduszkę powietrzną

W modelach z trochę wyższym wyposażeniem była już trójramienna kierownica.

Konsola środkowa i dźwignia zmiany biegów

Zacznijmy od magnetofonu. Bardzo lubię w starych autach ten analogowy klimat. Pozostałe pokrętła są analogiczne do innych aut. Bardzo też podoba mi się Megane’owska dźwignia zmiany biegów. Oczywiście tak dźwignia, jak i kierownica po tylu latach są już zużyte, ale mi nie przestają sie podobać. Musimy jednak tutaj wspomnieć o tym, że skrzynia sprawia również pewne problemy. Często nie chce wskoczyć drugi bieg i trzeba albo rozbujać się na jedynce i wrzucać trójkę, albo jeżeli dwójka jest, to niczym zimą można ruszyć z tego biegu. Karolina pisze, że po miesiącu jazdy już nie zwraca się na to uwagi. Z tą usterką pojechała nad morze.

Stacyjka
Stacyjka pod właściwym kątem. Można dojrzeć również pedały. Wydaje się, że są one odpowiedniej wielkości i w odpowiedniej odległości od siebie.

Zawsze kiedy piszę post w drugiej serii proszę Was również o zdjęcie stacyjki. Ta, podobnie jak w pierwszym wpisie nowej serii jest po kątem 90 stopni do kierownicy, zatem nie trzeba kręcić w pozycji wymuszonej. Sam kluczyk też jest duży, dobrze się go używa.

Lampka
Ta lampka bardzo mi się spodobała:)
meganka dzisiaj

Dziś to już typowy „trzeci samochód w rodzinie”. Jest użytkowany na przykład wtedy, gdy trzeba pociągnąć przyczepkę, nie jeździ dalej, niż 20 km od domu. Przebieg auta to około 160.000 km, więc nie dużo, jak na auto tej klasy. Wszystkie szyby są nadal oryginalne, a tak jak pisałem na początku, niedługo minie 24 lata. Już w 2022 roku na auto będzie można przerejestrować na żółte tablice. Tylko pytanie, czy to nie obniży prestiżu tego auta? Ja bym chyba jednak zostawił na czarnych.

Przebieg pojazdu.

Swoją drogą to naprawdę znak czasu. Mówiąc Cinquecento czy Daewoo Tico na żółtych blachach prawie na pewno napotkamy spojrzenia w stylu „ale o co Ci chodzi”. Ale Meganka na żółtych blachach. Tyle już czasu upłynęło.

megane przed liftem to dla mnie rarytas

To wielkie szczęście dla mnie, że udało mi się przypadkiem wynaleźć Pierwsze Renault Megane i to takie, o którym opowiedzieć może Pani. Niebagatelne znaczenie ma fakt, że jest to moja ulubiona wersja przedliftowa. Późniejsze wersje, które jeszcze da się wyszukać są już poliftowe. Mają choćby inne kierownice i przody. Wiele bardziej podobają mi się te przedliftowe.

Bardzo dziękuję Karolinie, że zgodziła się opowiedzieć o aucie. Ta Meganka to jedno z niewielu aut, które naprawdę chciałbym mieć na parkingu przed swoim domem:) Mam nadzieję, że jeszcze długo zostanie z rodziną Karoliny. A mi pozostaje już tylko zaprosić Panie do Wikipedii na wpis o Renault Megane i do pozostałych wpisów Kobiety i Klasyk Motoryzacji. Jeżeli macie auto sprzed 2001 roku i możecie o nim opowiedzieć i podesłać zdjęcia, zapraszam serdecznie:).